IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Klasa Transmutacji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Instytut Durmstrang
Mistrz Gry



Czystość krwi : krystaliczna
Liczba postów : 493

PisanieTemat: Klasa Transmutacji   Sro 12 Wrz - 17:29

Klasa jak klasa – stoją tu dwuosobowe ławki, aby można było pracować w parach; przed nimi postawiono biurko nauczyciela – w tym wypadku profesora Alexey’a Pavlova – na którym stoi wazon z jakimiś kolorowymi kwiatami i pojemnik na długopisy. W klasie wisi również ciemnozielona tablica, a na jednej ze ścian umieszczono gazetkę o animagach. Obok tablicy są niewielkie schody prowadzące do gabinetu profesora Pavlova. Cały tył klasy zajmują wysokie regały, na których można znaleźć wiele ciekawych przyrządów odpowiadających transmutacji. Jednak, mimo wszystko, to nie one są największą atrakcją w tym pomieszczeniu. Zazwyczaj profesor Pavlov musi dołożyć wszelkich starań, aby cała uwaga została skupiona na nim – uczniowie bardzo skrupulatnie słuchają wykładu kogoś innego. Kogo? W klasie transmutacji, bardzo dawno temu, został powieszony obraz pewnego starego czarodzieja. Oczywiście, on jak zawsze wie najlepiej – każde zdanie profesora Alexey’a na temat lekcji komentuje długim monologiem, często zaczynając od słów „Za moich czasów…”. Próbowano usunąć portret starego czarodzieja z sali, jednak okazało się, że został on przyklejony na zawsze do ściany za pomocą jakiegoś zaklęcia. O przeniesieniu klasy transmutacji również nie było mowy, z bliżej nieznanych powodów. Tak więc, na każdej lekcji transmutacji uczniowie są zmuszeni wysłuchać wykładu starego czarodzieja, przerywanego co chwila przez rozdrażnionego profesora Pavlova.
Powrót do góry Go down
Alexey Pavlov
Profesor



Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 11

PisanieTemat: Metamorfomagia i aniamgia   Pon 15 Wrz - 15:52

ROCZNIK V
LEKCJA 1

Dzisiaj jak każdego dnia uśmiechał się do mijanych uczniów, gdy zmierzał na pierwszą lekcję. Z kolei kiedy kończył dzień pracy wyglądał na dużo starszego i rozgniewanego. Nikt nie mógł określić, w którym momencie dnia jego humor się zmieniał, a tym bardziej co było tego powodem. Stary Pavlov miał swoje tajemnice i chociaż uczył już dość długo to ciągle zaskakiwał uczniów. Nie raz był kreatywny w zadawaniu szlabanów z błahych powodów (a choćby ktoś miał czelność odezwać się w trakcie jego wykładu).Tak też uczniowie podczas części teoretycznej zajęć zawsze siedzieli cicho, nieco znudzeni monotonną mową starca. Inni dzielnie skrobali notatki. Alexey miał to do siebie, iż często podawał fakty, które nie były uwzględnione w podręczniku. Co ciekawsze te wszystkie drobnostki, szczególiki jakiegoś zagadnienia pojawiały się na sprawdzianach tego profesora. Prymusy nie raz czerpały dodatkową wiedzę z grubych tomisk z biblioteki. Jednakże Pavlov rzadko akceptował fakty, których nie uwzględniał podręcznik i jego wykład. Taka maniera.
Lekkim krokiem przemierzał korytarz. Wydawał się jakby młodszy o poranku. Za to pod wieczór wydaje się być blisko setki. Teraz ten krzepki staruszek wszedł do swojej klasy. Nakazał piątemu rocznikowi przynieść ze sobą zwierzęta. Od taka rozgrzewka, gdyż w tym roku zapomniał całkiem o powtórzeniu wiedzy z poprzednich lat. Następnie przygotował, jak sądził, ciekawy temat o animagii i metamorfomagii. We wcześniejszych latach nie uczył jak opanowywać obie sztuki. Metamorfomadzy musieli uczyć się od swoich krewnych, a animizację zdobywano na własną rękę w szkole lub dopiero na specjalnych zajęciach dla dorosłych czarodziejów. Dopiero w tym roku zrozumiał, że miał obowiązek nauczyć podopiecznych animagii w praktyce. Nie wszystkich oczywiście...
Powrót do góry Go down
Svetlana Romanowa
V rocznik



Czystość krwi : 75%
Liczba postów : 15

PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Pon 15 Wrz - 21:25

Svetlana zaczynała pląsać z ekscytacji na samą myśl o zajęciach z transmutacji. Nie. Nie była wybitnie uzdolniona z tego przedmiotu, ale samych trollów za prace też nie miała. Można powiedzieć, że osiągnęła poziom, który zaspokajał jej pragnącą nowości duszyczkę. Na poziom entuzjazmu wykazywanego z powodu tych zajęć nie miał również zbyt dużego wpływu fakt, że panna Romanowa była metamorfomagiem. Była nim od urodzenia, więc żadnych nowości, jak na chwilę obecną, nie było. Tak się jej przynajmniej wydawało. W końcu czytała coś tam o swojej przypadłości, no i jej matka dość długo uczyła ją panowania nad zmianami. Z marnym efektem, rzecz jasna. Co więc wprawiało Lanę w tak dobry humor, kiedy szła do klasy? Profesor Alexey Pavlov. Ten pan w podeszłym wieku wywoływał na jej ustach szeroki uśmiech, i to za każdym razem. Nie ważne, jak bardzo gnębił jej rocznik pracami domowymi, nie ważne, że prawdopodobnie nienawidził ją całym sobą (istnieje alternatywna wersja w głowie Lany, w której to profesor nie pożera ją żywcem), czy też miał zamiar umieścić ją na liście osób z nieczystą krwią. W oczach panny Romanow był żwawym i energicznym staruszkiem, z twardo postawionymi zasadami w życiu, i to właśnie w nim szanowała.
Tak czy inaczej, Lana dotarła do klasy ze swoją sową Gru, siedzącą na jej ramieniu. Dla bezpieczeństwa zwierze zostało przykute do Svetlany za pomocą magicznie wzmocnionego cienkiego łańcuszka, który z jednej strony był przypięty do nogi sowy, z drugiej zaś przypięty był do dużej, kutej z metalu bransolety na nadgarstku dziewczyny. Taszczenie ze sobą klatki nie wchodziło w grę, ze względu na rozmiary sowy. Siedząc na ramieniu Lany puchacz przewyższał ją o około trzydzieści pięć centymetrów!
Lana stanęła w progu, rozglądając się po klasie. Po raz pierwszy, prawdopodobnie od...od zawsze przybyła na zajęcia transmutacji przed innymi uczniami. Taka sytuacja zdarzyła się jej tylko raz, na zaklęciach w trzeciej klasie, i nie powtórzyła aż do dnia dzisiejszego.
- Dzień dobry panie profesorze! - Powiedziała z entuzjazmem, idąc tanecznym krokiem wzdłuż alejki. Gru machnął skrzydłami. - Dzień dobry panie profesorze z obrazu - dodała, mijając stare ruszające się płótno, które nie raz, nie dwa, utrudniło jej wysłuchanie wykładu profesora Pavlova.
Lana usadowiła się w drugiej ławce od przodu po lewej, sadzając ptaka na skraju ławki. Ta jednak zaczęła się niebezpiecznie kolibać, więc odsunęła się nieco od ławki, sadzając ptaka na swojej nodze. Nie była to może najwygodniejsza pozycja, ale trzymanie takiego ciężaru na ramieniu nie było przyjemne.

__________________________________

I dance with myself, I drunk myself down
Found people to love, left people to drown
I'm not scared to jump, I'm not scared to fall
If there was nowhere to land I wouldn't be scared at all
Powrót do góry Go down
Liivi Ankdal
Administrator
V klasa



Czystość krwi : 75%
Liczba postów : 107

PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sro 17 Wrz - 13:04

Weszła pewnym krokiem. Dzisiaj na pewno nie miała ochoty na lekcję z Pavlovem. Zresztą czuła, że ten profesor najbardziej jest cięty na dziewczyny i osoby nieczystej krwi. Oczywiście w kręgu tępionych uczniów znajdowała się właśnie Liv. Jej niewyparzony język nie raz wpakował ją w tarapaty i nie raz doświadczyła kreatywności profesora w dawaniu szlabanów. W tym roku obiecała sobie, że będzie siadać tylko z Trytonami, aby nieco podnieść swoje oceny. Od początku roku siedziała już prawie z każdym, ponieważ ciągle szukała tego jedynego towarzysza, który ochroni ją przed sztucznym uśmieszkiem profesora.
Rzuciła nienawistne spojrzenie w stronę biurka i szybko wypatrzyła wolne miejsce obok jednej Trytonki. Chociaż kojarzyła twarz, to imię i nazwisko wypadło jej z głowy. Była pewna, że już nie raz plotkowała o tej dziewczynie, lecz z jakiego powodu już zapomniała. Błysnęła jej śnieżnobiałymi ząbkami z wyraźnie dłuższymi kłami. Zawsze starała się unikać siedzenia do kogoś profilem, aby ten nie zobaczył u niej zadartego noska, który kojarzył się jego właścicielce z lisią mordką.
- Cześć - powiedziała i usiadła bokiem do nowej koleżanki. Liv nie owijała w bawełnę, więc od razu padło proste pytanie: - Pomożesz mi na dzisiejszej lekcji? - zrobiła wielkie oczy i złożyła ręce jak do modlitwy. Zawsze starała się przypodobać Trytonom, nawet jeśli ich nie rozumiała, to starała znaleźć wśród nich jakiegoś dobrego znajomego. Tylko przy nich okazywała się być spokojna i cierpliwa. Jak widać w jej mniemaniu inni na to nie zasługiwali.
Liivi, jak i inni uczniowie, została uprzedzona o przyniesieniu swojego pupila. Podejrzewała, że to będzie związane z jakimś trudnym zadaniem, więc próbowała wcześniej wykraść czyjąś myszkę, aby ją przynieść na lekcje. Niestety misja się nie powiodła i nieszczęsny Klemens siedział w swojej klatce czekając na rzeź.

__________________________________



Powrót do góry Go down
Laima S. Frīdenbergs
Moderator
V klasa



Czystość krwi : krystaliczna
Liczba postów : 57

PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Czw 18 Wrz - 15:40

Transmutacja. Można by rzec, że należała ona do jednych z ulubionych przedmiotów panny Fridenbergs. Utrzymywał się on wysoko w hierarchii głównie za przyczyną profesora prowadzącego te zajęcie. Mężczyzna ten mógł się pochwalić stu procentową czystością krwi oraz ukończenia elitarnej placówki, jaką jest Durmstrang w drużynie Zemes. Te właśnie czynniki znacznie wpływały na wystawianą każdej osobie przez blondynkę ocenę kompetencji czy sklasyfikować w odpowiedniej grupie. Niedorzeczny może wydawać się sposób wystawiania opinii w tak powierzchowny sposób, jednakże sposób w jaki została wychowana, nie pozwalał jej okazywać respekty osobie, którą gardzi. Doświadczenie nauczyło ją, że między elitą a plebsem istnieje głęboka przepaść – praktycznie nie do pokonania. Zdawała sobie sprawę, że od reguły zawsze są wyjątki, jednakże w tym aspekcie stanowiły dla niej całkowitą fikcję. Przede wszystkim dlatego, że lubiła myśleć o sobie jako o kimś wyjątkowym i niepowtarzalnym, a dzielenie się czymkolwiek, nawet głupim przymiotnikiem, należało do wyzwań, których podejmowanie uznawała za zbędne.
Dziewczyna weszła do klasy pewnym krokiem, nawet nie racząc spojrzeniem, siedzących już w klasie uczniów. Była typem obserwatora i zawsze miała wszystko pod kontrolą, ale swój rocznik znała już na tyle dobrze, by uznać go za zupełnie monotonny i nieciekawy. Usiadła na samych końcu sali, w kącie, który stanowił jej stałe miejsce. Przez lata chyba już wszyscy uczniowie przyzwyczaili się do tego faktu i nawet kiedy spóźniała się na lekcje, krzesło tam stojące zawsze na nią czekało. Na stoliku posadziła swojego pupila – Waldemara VI, który po raz pierwszy towarzyszył jej na lekcji. Była to już jej szósta małpka w życiu, co nie trudno domyślić się po liczbie porządkowej. Każda z nich nosiła zaszczytne miano Waldemara. Zawsze też była biała. Mało kto, więc wiedział, że nie jest to ta sama, która towarzyszyła jej od dnia, gdy przestąpiła po raz pierwszy progi Durmstrangu. Na szczęście. W innym wypadku krążyłoby więcej plotek o osobie Laimie. Mrożących krew w żyłach historii. Tymczasem ona spokojnie siedziała, głaszcząc swoją małpkę i pochłonięta własnymi myślami, oczekiwała na początek lekcji.

__________________________________


Life is a game, but it's no fair. I break all the rules, so I don't care.
Powrót do góry Go down
Alexey Pavlov
Profesor



Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 11

PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Czw 18 Wrz - 20:05

Równo z wybiciem godziny Alexey Pavlov podniósł wzrok znad gazety, którą przeglądał. Uśmiechnął się szeroko na widok znajomych buzi, które uwielbiał dręczyć nudnymi wykładami przez pełne pięć lat. I tym razem nawet nie przywitał się z uczniami, a od razu wstał do swojego wykładu. Sprawdził, czy wszyscy uczniowie przynieśli ze sobą jakiegoś zwierzaka. Na poprzednich zajęciach uprzedził, że nie muszą to być ich pupile. Gorzej, jeśli zwierzę nie wróci do prawowitego właściciela. Nikt zbytnio nie wziął sobie tych słów do siebie.
- Cieszę się, że wszyscy przygotowali się do dzisiejszej lekcji i bez problemów możemy przejść do sedna sprawy - powiedział i stanął przy pierwszej ławce. Bezceremonialnie machnął różdżką na kota uczennicy przed nim, a ten zmienił się w chiński wazon. Nim ta zdążyła zaprotestować, krzyknąć, czy zareagować inaczej niż dalej głaskać przedmiot z przyzwyczajenia, to profesor zaczarował zwierzaka jej sąsiada. Szybkim krokiem przeszedł się przez rzędy ławek, a żaden z uczniów nie zdążył zaprotestować i ukryć swojego pupila przed transmutacją. Tak też myszka Liivi zmieniła się w kulę śnieżną, sowa Svetlany w lampę z kryształkami, a małpka panny Frīdenbergs w drewniany taboret. Kiedy skończył zaśmiał się do siebie na widok tępych min uczniów i chwila minęła nim się opanował.
- Na co czekacie? Przecież znacie przeciwzaklęcia! - krzyknął na nich już nieco gniewnie. Szybko jednak wyprostował zmarszczone brwi i uśmiechnął się złośliwie. Przechadzał się powoli między ławkami z rękoma założonymi do tyłu. Każde niepowodzenie uczniów kwitował swoim stwierdzeniem: "Nic z ciebie nie będzie". Za to na udane przeciwzaklęcia w ogóle nie reagował.
Poczekał, aż większość nieudaczników zwątpi w swoje siły, a potem powiedział to, co mogli się spodziewać obecni:
- Koniec tej błazenady! Póki się nie nauczycie odpowiedniego zaklęcia, to wasze zwierzaki pozostaną pod tymi uroczymi postaciami. Teraz przynajmniej będą bardziej przydatne niż w swojej oryginalnej formie - rzekł wykrzywiając swoje usta w paskudnym grymasie zadowolenia, że mógł udowodnić dzisiejszej młodzieży jakimi są nieudacznikami.


W poście rzućcie kostką, a liczba waszych oczek zostanie pomnożona przez wasze statystyki. Jeśli osiągnęliście już poziom III (czyli umiecie rzucać przeciwzaklęcia) to wasz czar się na pewno udał, a liczba oczek symbolizuje stopień powodzenia (czy udało się za pierwszym razem, czy transmutacja udała się w 100%). Wynik waszych zaklęć określi MG.
Powrót do góry Go down
Svetlana Romanowa
V rocznik



Czystość krwi : 75%
Liczba postów : 15

PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Czw 18 Wrz - 21:56

Dużo czasu nie minęło, a do klasy zaczęli przybywać kolejni uczniowie. I dobrze, bo samotnie siedząca Lana nie czuła się w pełni komfortowo. Może i miała do towarzystwa swojego puchacza, ale przecież wypadałoby się odezwać też do profesora, prawda? Tak trochę z opresji uratowała ją przedstawicielka drużyny Uguns.
- Cześć - Odpowiedziała Svetlana, głaszcząc delikatnie Gru. Zdziwiła się nieco, że ktokolwiek się do niej dosiadł. Zazwyczaj wolała siedzieć na zajęciach sama. Szczególnie na tych, na których jej zależało. Inaczej gdzieś w trakcie zajęć, bardzo szybko z resztą, gubiła uwagę i zaczynała się zajmować niepotrzebnymi rzeczami. A ta lekcja miała być ciekawa, więc lepiej, żeby dziewczyna jej nie przegapiła.
- Jasne, że pomogę! - Entuzjazm w jej głosie był o dziwo szczery. - Tylko proszę, przestań robić ten gest. - To powiedziawszy, zatoczyła ręką kilkakrotnie szybkie koła dookoła proszącej/modlącej się o pomoc Liivi. Uśmiechnęła się przy tym na prawdę uroczo, więc tylko cham i zło duszna postać zarzuciłaby jej obrazę majestatu, o!
Profesor Pavlov zaczął lekcję, więc Lana przeniosła wzrok na niego, nadal nie przestając się uśmiechać. Kiedy zmienił on pierwsze zwierzę w przedmiot, dziewczyna zmarszczyła brwi, dokładnie przyglądając się temu procesowi jeszcze raz, i jeszcze raz, i tak dalej, aż przyszedł czas na Gru. Sowa spojrzała na swoją właścicielkę w taki sposób, że panna Romanow mogłaby przysiąc, że rozumieją się bez słów. Ta sowa czasami więcej potrafiła wyrazić jednym spojrzeniem, niż niektórzy jej koledzy (czy koleżanki - nie dyskryminujemy nikogo), z roku. Teraz wyraźnie ptak był niezadowolony z obroty spraw, jednak nim zdążył to wyrazić w nieco inny sposób, stał się lampą.
- Gru, zawsze ci mówiłam, że promieniejesz naturalnym wewnętrznym blaskiem! - Uśmiechnęła się do lampy, stawiając ją na stole. Z jednej strony jej przyjaciel-zwierz został zamieniony w całkiem przydatną rzecz, i nie trzeba było go już trzymać na kolanach, z drugiej zaś strony kto teraz będzie doręczał jej listy? Przecież użycie szkolnej sowy będzie niemalże równe z wypowiedzeniem wojny! A walczyć z ptakiem wyposażonym w szpony Lana nie chciała. Chociaż… Teraz był lampką stojącą z kryształami, więc bardzo by jej nie zaszkodził. Najwyżej przestałby świecić… Lana spojrzała na zwierzątko koleżanki z ławki.
- Twoja pupilka wygląda przepięknie w bieli - Sięgnęła po swoją różdżkę i machnęła różdżką w stronę Gru, rzucając przeciwzaklęcie.

__________________________________

I dance with myself, I drunk myself down
Found people to love, left people to drown
I'm not scared to jump, I'm not scared to fall
If there was nowhere to land I wouldn't be scared at all
Powrót do góry Go down
Instytut Durmstrang
Mistrz Gry



Czystość krwi : krystaliczna
Liczba postów : 493

PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Czw 18 Wrz - 21:56

The member 'Svetlana Romanowa' has done the following action : KOŚCI

'Kostka' :


2x31=62
Zaklęcie częściowo udane. Sowa zamiast głowy posiada klosz lampy.
Powrót do góry Go down
Liivi Ankdal
Administrator
V klasa



Czystość krwi : 75%
Liczba postów : 107

PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Pią 19 Wrz - 10:59

- Uff, dzięki.
Szybko się zreflektowała po upomnieniu koleżanki i wyszczerzyła ząbki, aby dać do zrozumienia, iż to był tylko żarcik. Chociaż Liv zdecydowanie nie należała do osób mądrych i mających transmutację w małym palcu. Postanowiła nie patrzeć na profesora, aby nowa koleżanka nie zobaczyła w niej typowego dla Smoków nienawistnego błysku w oku. Za to patrzyła na sówkę Trytonki i zastanawiała się czemu nie przyniosła swojej sowy. Była prezentem od ciotki, a że była nieco wiekowa, to nic nie zaszkodziłaby jej przemiana w coś pożyteczniejszego.
Chciała nawiązać rozmowę z koleżanką, a chociażby się przedstawić, jednak nie zdążyła, kiedy profesor postanowił zacząć lekcję. Liivi nienawidziła tego jak się poruszał. Taki nauczyciel nie powinien móc poruszać się z taką lekkością. Rudowłosa czuła intuicyjnie, że był złym człowiekiem. Dowodem były te wszystkie trudne szlabany i prace domowe!  
Patrzyła otępiałym wzrokiem, jak Alexey Pavlov przemieniał po kolei wszystkie zwierzaki, aż doszedł do jej myszki. Zgarbiona siedziała z szeroko otwartą buzią. Oczy jej się zeszkliły jakby miała się rozpłakać. Nie zwróciła uwagi na kolorową lampę Trytonki. Całą swoją uwagę poświęciła na kulę śnieżną. Wyciągnęła ją delikatnie z klatki. Trzymała mocno, aby nie upuścić. Nie wiedziała, co by się stało z myszką, gdyby kula się rozbiła. Wpatrywała się w baletnicę na samym środku. Nie mogła się powstrzymać, aby nie potrząsnąć kulą. Poczekała, aż wszystkie białe płatki opadną na sam dół, a potem wyprostowała się i wzruszyła ramionami.
- Chyba wolę cię, Klemens, w takiej postaci - powiedziała do siebie szeptem i zastanawiała się czy w ogóle próbować odczarować swojego zwierzaka. Ruda nie pamiętała zaklęcia, jakie powinna teraz użyć. Uważała, że wiedza sprzed dwóch lad ulega przedawnieniu i należy jej się uczyć znowu od podstaw. To, że akurat ona łatwo zapominała tego, czego się uczyła, nie oznaczał, iż inni sobie nie poradzą. Kątem oka zobaczyła jak czar rzuca jej sąsiadka. Podchwyciła wymowę zaklęcia i gest różdżką. Chyba nie takiej pomocy spodziewała się Trytonka...

__________________________________



Powrót do góry Go down
Instytut Durmstrang
Mistrz Gry



Czystość krwi : krystaliczna
Liczba postów : 493

PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Pią 19 Wrz - 10:59

The member 'Liivi Ankdal' has done the following action : KOŚCI

'Kostka' :


4x20=80
Zaklęcie częściowo udane (Liivi nie zna poprawnego zaklęcia). Myszka jest teraz niewielką, chodzącą, szklaną kulką.
Powrót do góry Go down
Laima S. Frīdenbergs
Moderator
V klasa



Czystość krwi : krystaliczna
Liczba postów : 57

PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sob 20 Wrz - 16:53

Nie minęło wiele czasu, a klasa wypełniła się rozgadanymi piątoklasistami, którzy niesamowici blondynkę irytowali. Zdecydowanie preferowała głuchą, nawet niezręczną ciszę, od trajkotania o bzdurach - głowa mogła od tego rozboleć. Należało to do brutalnej codzienności, więc przez lata musząc wysłuchiwać tego dzień w dzień, Laima prawdopodobnie wylądowałaby w Azkabanie, tudzież porzucona na dnie oceanu przez własnego ojca, a nawet i może sama by się utopiła. Toteż udało się jej opanować sztukę całkowitego wyłączenia się, z której skorzystała właśnie w tym momencie. Tak bardzo pochłonęły jej własne myśli, że przegapiła wejście profesora Pavlova. Nie pierwszy raz zresztą. Może dlatego nie zdawała sobie sprawy, że on nigdy się z klasą nie wita - gdyby wiedziała, szanowałaby go znacznie bardziej. Tym razem ocknęła się znacznie później niż zwykle. Zarejestrowała obecność profesora dopiero, kiedy poczuła, że jej małpka zrobiła się jakaś taka... twarda i au... zamiast sierści, natrafiła na drzazgę. Skrzywiła się delikatnie i spojrzała na drewniany taboret. To jakaś sugestia? - pomyślała, spoglądając na Pavlova z podniesioną brwią, kiedy zorientowała, co się wokół niej dzieje. Zaśmiała się pod nosem na widok wyczynów pozostałych uczniów, po czym sama wyprostowała się na krześle, poprawiła włosy i zgrabnie machnęła różdżką skierowaną na taboret, wymawiając szeptem przeciwzaklęcie. Chciała pokazać pozostałym jedynie swoją wyższość, nie zaś pomagać im w wypowiedzeniu odpowiedniego zaklęcia. Oczywiście, nawet nie przeszło jej przez myśl, aby miała nie odczarować swojej małpki. Przecież dopiero, co ją zakupiła. Za wcześnie na siódmą.

__________________________________


Life is a game, but it's no fair. I break all the rules, so I don't care.
Powrót do góry Go down
Instytut Durmstrang
Mistrz Gry



Czystość krwi : krystaliczna
Liczba postów : 493

PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sob 20 Wrz - 16:53

The member 'Laima S. Frīdenbergs' has done the following action : KOŚCI

'Kostka' :


4x31=120
Zaklęcie udało się w 100%


Ostatnio zmieniony przez Instytut Durmstrang dnia Sob 20 Wrz - 18:46, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Alexey Pavlov
Profesor



Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 11

PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sob 20 Wrz - 18:45

Swoim chłodnym spojrzeniem ocenił prace uczniów. Zganił tych, którym się nie udało. Między innymi Liivi Ankdal i jej towarzyszkę. Miał wówczas na twarzy ten swój okropny grymas, który oznaczał pogardę nie dla nieudanego zadania uczennic, a ich pochodzenia. Prychnął pod nosem. Następnie wrócił do swojego biurka. Bez wyjaśnienia zaczął wykład. Nudny i okropnie wyczerpujący o aniamgach i metamorfomagach. Lepiej pominąć tą paplaninę i przejść do sedna sprawy.
Pavlov nigdy nie ujawnił się uczniom jako metamorfomag. Sam uwielbiał wyłapywać ich wśród uczniów i często prowokować. Zdarzyło mu się już widzieć Svetlanę, która nie zawsze potrafiła kontrolować swoich zdolności. Ten nauczyciel chciał to wykorzystać do swojej chorej demonstracji. Nagle wrócił do pracy wykonanej przez uczennicę i zaczął ją ośmieszać. Może i niektórzy bezduszni koledzy i koleżanki śmiali się z niej. Jednak większość miała przerażone oczy, nawet jeśli czasami na korytarzy śmiali się z przemian dziewczyny.
- Udens powinien się wstydzić takiej uczennicy. Większości się udało, tylko ty masz w sobie jakieś braki?! - oparł się o ławkę i przybliżył twarz. Dziewczyna czuła jego śmierdzący oddech na swoim policzku. - A może to ta domieszka mugolskiej krwi cię otępia? - Pavlov wiedział jak wywołać salwę śmiechu wśród uczniów z arystokratycznych rodów. Wszystko jedno czy to co mówił, było prawdą. Wszystko jedno skąd to wszystko wiedział. Ważne, że śmiech innych powodował uderzenia gorąca u zmieszanej uczennicy.
- Jesteś na tym samym poziomie co ta nędzna uczennica obok ciebie. Jesteście siebie warte. Może to twoja koleżaneczka? Panno Ankdal... W twoim przypadku jestem pewien, że brak czystości krwi idzie w parze do głupoty - wycedził między zębami. Dalej był pochylony nad Svetlaną. - Tylko się nie popłacz. Tutaj usłyszysz tylko prawdę o swoim marnym istnieniu. - Rzekł kpiąca do Trytonki, a następnie podniósł się i podszedł do Laimy. Dumnie wyprostował się, kiedy podnosił małpkę uczennicy, która powróciła do swojej formy.
- Wszyscy powinniście brać przykład z panny Frīdenbergs! - obrócił się, aby pokazać wszystkim dzieło dziewczyny. - Niesamowicie uzdolniona uczennica. Chętnie będę nauczał cię animagi, moja droga, jeśli wyrazisz zgodę. Wybrani niedługo dowiedzą się o dodatkowych zajęciach dla metamorfomagów i przyszłych animagów. Nie mam zamiaru poświęcać swoich lekcji na takie tłumoki - przerwał i spojrzał niechętnie na ławkę Svetlany i Liivi. - Reszta będzie musiała samemu opanować te niezwykłe umiejętności.
Odstawił małpkę Laimy na swoje miejsce i w ciszy wrócił na swoje miejsce przy biurku. Spojrzał na całą klasę, jakby spodziewał się ataku z czyjeś strony. Jak co lekcję prowokował uczniów, aby się postawili. Ostatecznie to on i tak miał rację.
- Zostało trochę czasu do końca lekcji, dokończcie notatki i wynoście się stąd - powiedział, a chwilę później rozległ się dzwonek.


z/t dla wszystkich skoro nikt nie jest skory do pisania
10 punktów dla Zemes za udane zaklęcie Laimy
5 pkt. aktywności dla każdego za obecność na zajęciach
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Today at 7:44

Powrót do góry Go down
 

Klasa Transmutacji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Klasa Transmutacji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Instytut Durmstrang :: Zamek - Durmstrang :: PIĘTRO I :: Sale lekcyjne-