IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wejście

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Instytut Durmstrang
Mistrz Gry



Czystość krwi : krystaliczna
Liczba postów : 493

PisanieTemat: Wejście   Czw 13 Wrz - 15:39

Chodząc po szerokim korytarzu na parterze Instytutu, nie sposób nie zauważyć czterech wielkich okien, umieszczonych po obu stronach drzwi wejściowych. Okna sięgają od podłogi do sufitu, a w każdym z nich zamiast zwykłej szyby umieszczono witraże - herby czterech drużyn. Po lewej stronie znajduje się herb Hipogryfów i herb Erklingów, z kolei po prawej stronie - herby Trytonów i Smoków. U góry każdego okna, tuż przy suficie, ozdobnymi literami w barwach drużyny wygrawerowano jej nazwę. Zwykle uczniowie nie zwracają uwagi na cztery okna, tak samo zresztą jak nauczyciele - jedynie goście przyjeżdżający do Durmstrangu doceniają piękno i reprezentacyjność witraży, które zwykle są - nie oszukujmy się - brudne i zakurzone.
Powrót do góry Go down
Linnéa Algbratt
Administrator
V klasa



Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 79

PisanieTemat: Re: Wejście   Nie 31 Sie - 18:11

Czas rozpocząć kolejny rok nauki w szkole. Co tym razem przyniesie ten rok? Tego niestety Linnéa tak szybko się nie dowie. Warto jednak czasami pomyśleć, czy też pomarzyć o pięknych chwilach z przyjaciółmi i ukochanym. Zaraz, zaraz… Algbratt, przecież ty nie masz zbyt wielu przyjaciół, o miłości już nie wspominając. Dziewczyna nie przejmowała się tym wcale a wcale. Wiedziała jaka jest i zdawała sobie sprawę, że większość ludzi woli zejść jej z drogi. To w sumie było dla niej nawet zabawne. Miała tylko siedemnaście lat, a potrafiła przerazić swoim chłodnym spojrzeniem nawet najbliższych. Pomimo tego, że jej starszy brat skończył już szkołę, to nie żałowała, że nie stoi teraz u jej boku i nie opowiada najnowszych plotek jakie dostał jeszcze przed przyjazdem do szkoły.
W tym roku nawet jej ojciec nie pofatygował się, aby ją odprowadzić. Musiała żegnać swoją gosposię! Równie dobrze sama dotaszczyłaby swój kufer do portu. Teraz stała w ciemnozielonym płaszczu, a jej włosy, nieco już potargane, opadały na ramiona i łopatki. Rozejrzała się wokół rzucając krótkie spojrzenia przybyłym już uczniom, którzy czekali na swoich żałosnych przyjaciół. Westchnęła zagryzając dolną wargę.

__________________________________

Powrót do góry Go down
Evelin Farkas
Administrator
V klasa



Czystość krwi : 75%
Liczba postów : 13

PisanieTemat: Re: Wejście   Nie 31 Sie - 19:12

Ev miała dziś znakomity humor. Nie miała ochoty nikogo poturbować i nie czuła się agresywna, nieobliczalna. Co prawda zazwyczaj tego po prostu nie czuła, ale mimo wszystko... Był piękny dzień! W końcu nie musiała patrzeć na załamanego ojca. Mimo, że minęło tyle lat wciąż opłakuje wieczorami swoją żonę. Oczywiście jej samej powiedział, że matka jej pojechała na wakacje. Do dalekiej rodziny. Taa. Szkoda, że ta rodzina chyba była zbyt daleko. Co się działo z duszą czarodzieja po śmierci? Odchodziła zwyczajnie. Nie miała ochoty teraz myśleć o przykrych rzeczach. Śmierci. On rozpaczał, ale nie myślał o córce. Musiała się od dawna zająć sobą. Nie przeszkadzało jej to. Im szybciej wkraczała w dorosłe życie tym lepiej prawda? Przełożyła swoje ciemne włosy przez ramię i rozejrzała się. Było tu dość tłoczno, ale tej twarzy nie mogła przeoczyć! Przepchała się przez tłum. Zachowała poważną podstawę i próbowała nawet się nie uśmiechnąć. Jednak mimika zrobiła swoje.
- Hej, miło cię znów widzieć. Oby ten rok był lepszy od poprzedniego- tak. Żeby był. Tak ten nie zaliczał się do jednych z jej ulubionych. Jej koleżanka wydawała się być trochę zdenerwowana (jak na nią) i spięta.
- Wszystko w porządku?
Powrót do góry Go down
Linnéa Algbratt
Administrator
V klasa



Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 79

PisanieTemat: Re: Wejście   Nie 31 Sie - 19:33

Nie wiedzieć czemu Linnéa w dalszym ciągu stała dokładnie w tym samym miejscu co kilka minut temu. Jakaś dziwna siła nie pozwalała jej iść spokojnie dalej. Znała samą siebie bardzo dobrze, ale teraz w jej głowie zapaliła się ostrzegawcza lampka. Czyżby coś w tym roku miało się wydarzyć? Coś, co już teraz dziewczyna zaczyna czuć? Co może się stać w tej nudnej szkole dla snobów? Zabawne jest nazywać kogoś snobem i zachowywać się podobnie do tej osoby, chociaż Algbratt wcale tak tego nie postrzegała. Widziała te twarze i już myślała jak uprzykrzyć komuś życie. Przecież nie jest taka złośliwa. Nie miała za sobą grupy klonów, które dumnie chodziły za nią po szkole, chociaż sporo takich osób można było spotkać na szkolnych korytarzach. Lin nie należała do owych dziewcząt. Ona nie należała do żadnej grupy. Była małą, choć zawsze widoczną Algbratt. Spojrzała ku sklepieniu sufitu i postanowiła ruszyć dalej. W tym właśnie momencie coś, a raczej ktoś stanął jej na drodze. Wśród tłumu rozgadanych uczniów przepychała się Evelin, która szybko znalazła się obok Linn. Młoda czarownica nie wiedziała, czy cieszyć się z tego spotkania, czy też przeciwnie, ale przecież Farkas była jej dobrą znajomą. Co prawda obydwie nigdy nie okazywały sobie tego w dużym stopniu.
- A co miałoby być nie tak… - Mruknęła cicho przyglądając się swojej rozmówczyni. No tak. Teraz wszyscy w pełni mogą powitać Algbratt. Nawet dla swojej znajomej musi taka być. Czasami to silniejsze od niej. Ale chyba Evelin nie powinna być zdziwiona i zaszokowana takim zachowaniem.
- Uważasz, że może być lepiej niż rok temu?

__________________________________

Powrót do góry Go down
Evelin Farkas
Administrator
V klasa



Czystość krwi : 75%
Liczba postów : 13

PisanieTemat: Re: Wejście   Nie 31 Sie - 20:57

Przyjrzała się dziewczynie. Jej oczy mówiły wszystko. Wystarczyło popatrzeć w nie głębiej. Nie każdy miał odwagę patrzeć komuś w oczy tak jak ona to robiła. Dlaczego więc to robiła? Bo chciał przyjrzeć się ludzkim utrapieniom! Nie bez powodu kiedyś wylądowała w poprawczaku za pobicie koleżanki. Zbyt dużo czasami wiedziała. To było złe. Generalnie to ona był zła. Przełknęła głośno ślinę, ale nie odwróciła wzroku. Czy była zdziwiona tymi słowami? Wcale! Przyzwyczaiła się do tego. Chciała również czasami być taka obojętna, chłodna. Czasami jej nie wychodziło. Lubiła porozmawiać, mówić swoją opinie, wyrażać zdanie. Kiedy jej coś nie pasowało to kłóciła się i wdawała w bójki. Szarpała za włosy i była agresywna. Zazwyczaj kiedy były takie wybuchy to trzech chłopaków jej nie dawało rady. Przygryzła wargę chcąc ukryć leciuśki uśmiech.
- Nie no. Jak zawsze pewnie wszystko w porządku. No wiesz.. chciałam tylko jakoś nawiązać rozmowę. Nie chciałam no być miła. Jakoś tak wyszło. - ona chyba nigdy nie będzie wiedziała kiedy dziewczyna będzie na nią zła, będzie obrażona, kiedy będzie jej przykro! Ona to wszystko miała się domyślać. Zaczynał się rok szkolny to chyba jeszcze nic nie zrobiła. Wydawało jej się, że rozstali się w zgodzie. Nie miała odwagi wpaść do niej na wakacje. To nie było zbytnio potrzebne, prawda?
Czy ten rok miał być lepszy? A jeśli tak dlaczego?!
- No wiesz. Może akurat przyjdzie samo jakieś ciacho. Mimo tych kupy lekcji i nauki jednak może trafi się czas na big love? To jest Durmstrang! Tutaj pełno się kręci facetów. Nie mówię, że brzydkich. Niektóre same się napatoczą. Nie mówię od razu by jakiś związek. Zawsze można takiego naiwnego wykorzystać i rzucić. Chyba wierzysz w swoje siły, co? No chyba, że coś ci się odmieniło.- jej by się odmieniło? To chyba sen. Nie uważała swojej przyjaciółki (no dobra, dla niej może była znajomą, ale ta zawsze będzie jej przyjaciółką) za zimną sukę. Miała ciepłe serduszko w środku, wiedziała o tym. No, ale te całe "związki"? Przesada! Już jednego na w spółkę kiedyś mieli! Źle to się skończyło.
Powrót do góry Go down
Linnéa Algbratt
Administrator
V klasa



Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 79

PisanieTemat: Re: Wejście   Nie 31 Sie - 21:57

Linnéa nie odwracała wzroku, kiedy Evelin wwiercała się swoim spojrzeniem w jej oczy. Ona dobrze zna tę grę i nie poddała się tak łatwo. Co prawda ludzie, którzy przechodzili obok nich musieli nieco dziwnie patrzeć się na te dwie uczennice, które przez dłuższą chwilę nie robiły nic innego poza gapieniem się na siebie. Linn wiedziała, że koleżanka sprawdza, czy aby na pewno ta jej nie okłamała, ale skądże znowu! Algbratt i kłamstwo? Przecież to takie niedorzeczne… Na jej twarzy pojawił się dziwny grymas, dosłownie na sekundę, po czym ponownie spojrzenie dziewczyny nie mówiło kompletnie nic.
Słuchając wypowiedzi swojej rówieśniczki zawiesiła się na moment z nieco nieciekawą miną jak na dumną arystokratkę.

To był moment, kiedy Linn powinna zaśmiać się na całe pomieszczenie, ale tym sposobem odstraszyłaby resztę ludzi. Dlatego też rzuciła długie spojrzenie Evelin.
- Patrz. Przypatrz się dokładnie… - mruknęła stając z nią ramię w ramię i pokazała ręką na zebranych ludzi przy wejściu.
- Uważasz, że ktoś tu jest normalny? – dodała krzyżując ręce na piersiach i spoglądając nieco pogardliwie na pozostałych uczniów. Fakt, przesadzała w tym co mówiła, ale prawda jest taka, że nie potrafiła jakoś ładniej ubrać tego w słowa, więc nawet nie wysilała się na nic innego.

__________________________________

Powrót do góry Go down
Evelin Farkas
Administrator
V klasa



Czystość krwi : 75%
Liczba postów : 13

PisanieTemat: Re: Wejście   Pon 1 Wrz - 21:00

Po pewnym czasie spojrzała w końcu stronę wskazanych osób. Byli tam bardzo różni ludzie. Nieśmiali, agresywni, z humorkami, opryskliwi. Niektórzy byli ubrani elegancko a inni w dresie. Bardzo się różnili od siebie. Nikt nie był idealny. Spojrzała na siebie i odgarnęła sobie grzywkę z oczu. Nie byli idealni, ale to wcale nie znaczyło, że nie byli normalni! Nie chciała się kłócić z koleżanką. Wiedziała, że nie miała żadnych szans na wygranie. Jednocześnie chciała być tylko sobą! Czy to trudne? Wzięła głęboki wdech i spojrzała na nią.
- Może nie każdy jest taki sam jak ty. Nie ma w końcu dwóch takich samych osób! Może należy czasem dać komuś szansę? Tak, wiem. Nic już nie mów.- zmrużyła oczy. Wiedziała, że każdy tutaj ma bardzo dziwny humor. Każdemu chodziło o władzę. To była konkurencja. Niektórzy to by tutaj się pozabijali. Martwili się konsekwencją? ONI?! Oh, głupie pytanie. Zmarszczyła nos. Przez chwilę zastanowiła się czy nie iść poszukać kogoś do znęcania. Jednak w środku wiedziała, że przyjaciółka chce z kimś pogadać i nie chce teraz być sama. Chociaż na razie nie miała ochoty jej o tym nie mówić. Nie wydawała się osobą zamkniętą. Nie zauważyła tego przez te wszystkie lata. A była jedyną osobą kiedy odbiła jej faceta to przecież nie wyrwała jej włosów. A jakby to zrobiła i ją bardzo pobiła co by jej zrobili? Wywaliliby ją ze szkoły? Tatuś by był nie zadowolony. Ale czy by zauważył? Nic go nie obchodziła.
- W porządku. Ale co zrobisz, że nikt nie jest normalny. Trzeba nauczyć się z tym żyć chyba.
Powrót do góry Go down
Linnéa Algbratt
Administrator
V klasa



Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 79

PisanieTemat: Re: Wejście   Wto 2 Wrz - 17:47

Dziewczyna stała z rękoma skrzyżowanymi na piersiach i bacznie obserwowała przechodzących uczniów i jakże wystraszoną grupkę pierwszoklasistów.Uśmiech w ich stronę był zbędny, ponieważ i tak nie miała zamiaru pomagać tym biedakom. Chociaż kiedy jakaś mała blondyneczka spotkała jej wzrok, kiedy szukała jakiegoś profesora, który mógłby im pomóc. Te małe jełopy najwidoczniej nie wiedzą, że pierwszaki zostały już zabrane przez piątkę profesorów. Linn cały czas wpatrywała się w dzieciaka, aż wreszcie uśmiechnęła się ciepło. Z lekkim triumfem zwróciła się ku Evelin.
- Nikt nie mówił, żeby każdy był taki sam, a tym bardziej mną. Gdyby tak było cała ludzkość pozabijałaby się tak szybko, że nie zdążyłabyś nawet powiedzieć Quidditch. - odparła zarzucając włosy do tyłu i przyjrzała się dziewczynie.
- Powiem ci coś w tajemnicy... - mruknęła rozglądając się wokół i podeszła bliżej swojej rozmówczyni.
- Nienormalnych trzeba tępić i likwidować, a nie próbować z nimi żyć. Taka rada na przyszłość. - powiedziała cicho niezmiennym przez cały czas tonem. Na koniec uśmiechnęła się lekko i odsunęła się od Farkas.
- Niedługo się zobaczymy. - Rzuciła wycofując się w tłum, który szybkim tempem maszerował w stronę schodów. Tak właśnie, mając ręce skrzyżowane na piersiach, Algbratt udała się na przechadzkę po szkolę w poszukiwaniu... Czegoś. Sama jeszcze nie wiedziała co lub kto będzie tym czymś.
A to, że tak po prostu zniknęła zostawiając Evelin. No cóż... Jej znajoma jest już dużą dziewczynką i na pewno poradzi sobie sama, przynajmniej z takiego założenia wychodziła Linn. Wiedziała, że tamta nie będzie miała jej tego za złe. Przecież często tak robi.


/zt

__________________________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wejście   

Powrót do góry Go down
 

Wejście

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Instytut Durmstrang :: Zamek - Durmstrang :: PARTER :: Wejście-