IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wspólna Jadalnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Instytut Durmstrang
Mistrz Gry

avatar

Czystość krwi : krystaliczna
Liczba postów : 493

PisanieTemat: Wspólna Jadalnia   Czw 13 Wrz - 15:45

Wchodzi się do niej prosto z Holu Głównego. Tak jak w całym zamku, panuje tu delikatnie tajemnicza atmosfera. Nawet za dnia palą się tu świece unoszące się w powietrzu, aby choć trochę rozświetlić półmrok, który jest obecny w całym Durmstrangu, od fundamentów aż po dach. Przez większość uczniów Jadalnia jest nazywana Mroczną Salą, z powodu panującego tu mroku. W przeciwieństwie do Hogwartu, nie ma tutaj jedynie czterech stołów dla czterech domów – tutaj możecie znaleźć wiele czteroosobowych stolików, przykrytych zawsze ciemnymi obrusami. Dyrektor chciał dać swobodę wyboru swoim uczniom, aby mogli siadać z kim tylko zechcą – również z przedstawicielami innych drużyn. Mimo jego starań, drużyny nie darzą się zbytnią sympatią, jednak zdarzają się przyjemne wyjątki. Krzesła są bardzo wygodne i eleganckie, a na stołach, zależnie od godziny, można znaleźć bardzo smaczne potrawy przyrządzane przez rosyjskie domowe skrzaty, ale należy uważać – w niemal każdej potrawie może tkwić niespodzianka (rosyjskie skrzaty nie są zbyt przykładne w swojej pracy, co wcale nie znaczy, że źle gotują, bo jedzenie, które wytwarzają jest bardzo smaczne), na przykład galeon albo jakaś mini – zabawka, chociażby składany kapelusik. To dostarcza wiele humoru przy posiłkach, zwłaszcza, jeśli ktoś podczas nakładania sobie owsianki nagle będzie miał ją na całej szkolnej szacie, ponieważ prezent – niespodzianka okaże się petardą i wybuchnie. Czasem nawet grono pedagogiczne pozwala sobie na niewinne uśmieszki, siedząc przy podłużnym stole na wysokim podwyższeniu. Dokładnie po środku tego znajduje się wielkie krzesło dyrektora Sokołova - lekko złocone po bokach, z wysokim oparciem. Zazwyczaj po jego prawej stronie siedzi profesor Vladimir Romanoff nauczający obrony przed czarną magią (a właściwie czarnej magii), a po lewej – profesor Aleksei Iwanow, nauczyciel eliksirów.
Powrót do góry Go down
Władca Losu
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Pią 29 Sie - 18:39

Dzisiejszego dnia jadalnia w Durmstrangu zmieniła się nie do poznania. Zamiast prostych świec ledwo co oświetlających wielką salę wisiały olbrzymie dynie jako świeczniki nad głowami uczniów. Oczywiście był to zwyczaj zaczerpnięty z angielskiej szkoły magii. Po bokach wisiały garście czosnku, słomy i innych zasuszonych ziół. Białe obrusy mienią się w lekko pomarańczowym blasku, kiedy są syto nastawione dla uczniów. Na każdym stole stoją świece w pięknych świecznikach z polnych kwiatów.
Teraz trwa czas kolacji w tak zwaną Noc Duchów lub Dziadów, dla niektórych uczniów. Ten głupi, który nie skorzysta ze specjalnie przygotowanych dań. Na każdym stole można było znaleźć niewielką ilość nalewki z wiśni, która miała jednym poprawić humor, a pierwszakom dodać odwagi. Już za parę godzin wielki pochód uczniów powinien odprowadzać ich na Noc Przydziału. Jednak najpierw mogli jeść do syta regionalne potrawy, słodkie desery i tłuste mięsiwa. Dla smakoszy w miseczkach czeka kawior, a dla mniej wybrednych kutia. Pierożki na słono i na słodko według różnorakich przepisów. Zupy, sery, chleby, dziczyzna, ryby, galarety, placki, naleśniki i tego wciąż nie było końca. Popijali wszystko bezalkoholowymi miodami pitnymi i sokami z przeróżnych owoców lub dyni. Niektórzy, co starsi przemycili ze sobą mocniejsze trunki i wesoło bujali się na boki. Sala coraz szybciej zapełniała się uczniami i szumem od prowadzonych rozmów.
Nad młodymi czarodziejami górowało grono pedagogiczne, które wcale nie wydawało się zachwycone rozluźnioną atmosferą. Jakby nie było w Durmstrangu panowała dyscyplina, ale tego dnia dyrektor starał się powstrzymać sprzed upomnieniami i pozwalał młodym się wyszumieć.

__________________________________



Twój los w moich rękach
Powrót do góry Go down
Liivi Ankdal
Administrator
V klasa

avatar

Czystość krwi : 75%
Liczba postów : 107

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Sob 30 Sie - 17:24

Weszła do wielkiej sali jak zawsze wyprostowana, ale jej jedna noga lekko uciekała na bok, że co chwila zahaczała o drugą. Spostrzegawcze osoby mogły zauważyć także nieco krzywego buta. Nie wiedziała dlaczego, ale lewą stopą zawsze inaczej stawiała kroki niż prawą. Jednak nieliczni uczniowie nie zwrócili na nią, gdy usiadła przy jednym ze stolików pod ścianą. Lubiła przychodzić na początku posiłków, ponieważ nie musiała próbować dosiadać się do kogoś. Kiedy już schodzili się uczniowie to i tak kończyła już swój skromny posiłek.
Na razie zasiadła wygodnie, nogi wyciągnęła i popijała kieliszeczek z nalewką, aby poczuć to przyjemne mrowienie i odrętwienie po alkoholu. Od razu jej blada buzia nabrała kolorów, a jej nieco zrobiło się weselej. Przyglądała się ciekawie nielicznym jeszcze grupkom nieznanych jej osób. Czasami im zazdrościła, że potrafili tworzyć takie zgrane paczki. Liv nie należała do towarzyskich osób, ponieważ nie umiała rozmawiać w większej grupie. Do tego sama nie przepadała za tłokiem osób. Mimo wszystko podbijała serca uczniów z jej drużyny, dzięki swojej grze w quidditcha. A przez swoje nieco nerwowe lub nawet agresywne zachowanie zdobywała nowych wrogów. Jej wredny charakter zdecydowanie nie pozwalał na zawieranie przyjaźni. Liivi to jakoś nie przeszkadzało. Innym chyba też nie.
Zaczęła nakładać sobie przysmaki na talerzy w momencie, gdy do sali wchodził już tłum uczniów.

__________________________________



Powrót do góry Go down
Aida Vodianova
V rocznik

avatar

Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Nie 31 Sie - 14:52

Nie lubiła dużych zgromadzeń ludzi, czuła się w nich obco i dziwnie. Wiele osób miało wówczas ułatwione naruszanie jej przestrzeń osobistej, które zawsze strzegła niczym lwica. Nienawidziła, gdy ludzie ocierali się o nią, dotykali jej włosów i ubrań. Czasami niektórzy, mniej powabni, przydeptywali ją. Ach, gdyby wzrok mógł zabijać, wówczas populacja uczniów szkoły znacznie by się zmniejszyła. Jak wspaniale byłoby mieć w klasie jedynie parę osób, respektujących jej pragnienie do spokoju i ciszy. Do tego miała bolesną świadomość, że dziś w progi szkoły wstąpi wiele rozwrzeszczanych 13-latków. Ona była inna, stonowana i spokojna, ale zmieniła się na taką dzięki swemu mentorowi i przyjacielowi. Wolałaby nie myśleć jaka byłaby, gdyby nie jego pomoc. Przed wyjściem uczesała włosy, chociaż wiedziała, że i bez tego prezentowałyby się tak jak zwykle – idealnie ułożona, jasna czupryna, w której nawet jeden kosmyk nie śmie zaburzyć idealnego ładu. Dymitr obserwował ją, ułożony na jej łóżku i zaintrygowany jej przygotowaniami. Według niego powinna tu zostać i poczytać, nie rozumiał powodu dla którego zmuszano ją do uczestnictwa w czymś tak „głupim”. Dobre chociaż tyle, że nie kazano jej integrować się na siłę z pierwszakami. Nie przepadała za dziećmi, kiedy odwiedzała przyjaciół rodziców i musiała spędzać czas z ich pociechami myślami uciekała do swego cichego pokoju, do setek książek i Dymitra siedzącego w cieple, obserwującego jej ruchy. Teraz, wkraczając do pomieszczenia myślała z kolei o znajomych twarzach, które z pewnością ujrzy na miejscu. Przeszła kilka kroków, ogarniając wzrokiem całą salę, wyszukując osoby znane i te należące do jej domu. Nie było ich jeszcze zbyt wiele, nikogo aby się przysiąść. Usiadła przy stoliku, który znajdował się w niemal równej odległości zarówno od stołu nauczycieli, jak i wyjścia. Spojrzała w górę na kiczowate dynie. Doprawdy, nie rozumiała logiki przyjmowania na ślepo tradycji pochodzących z zachodu. Trzeba było zostać przy świecach, dać ich więcej, ale nie wstawiać jakiś dyni. Westchnęła ciężko w zadumie nad postępującą globalizacją. Jedna z jej dłoni powędrowała odruchowo w kierunku jej prawego ramienia, gdzie zwykle przesiadywał Dymitr. Niestety, w tym momencie jej ręka trafiła jedynie na materiał togi.

__________________________________

Aida Vodianova
We live, as we dream - alone.
Powrót do góry Go down
Aurelia Magyar
I rocznik



Czystość krwi : 60%
Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Pon 1 Wrz - 11:42

Siedziała w pobliżu starszaków, tak jakby chciała podsłuchać ich rozmowy na temat dzisiejszej nocy. Niestety, choć wytężała słuch jak mogła i pochylała się w kierunku sąsiednich stolików sekret nadal pozostawał sekretem. Słyszała już różne historie na temat ceremonii przydziału. Od siostry dowiedziała się, że będzie musiała pojedynkować się z siedmiogłowym smokiem, od brata że grupa starszaków będzie ciągnąć mnie za włosy aż mi nie wypadną (po czym w bolesny sposób zademonstrował jak to będzie wyglądać), zaś tata kazał mi uwierzyć, że zadaniem każdego pierwszorocznego jest zjedzenie najobrzydliwszych fasolek Bertiego Botta bez zwymiotowania. Aurelia nie uwierzyła w żadną z tych historii i tak jak tradycja nakazywała wciąż nie mogła być pewna, co dokładnie ją czeka.
Nie widząc żadnych postępów zrezygnowała z podsłuchiwania. Nachyliła się nad talerzem i zaczęła zamyślona ugniatać ziemniaki aż te stały się nieciekawie wyglądającą papką. Wciąż nie była pewna, czy nie powinna jeść mając na uwadze możliwość wcinania żygowych fasolek, czy może wprost przeciwnie, powinna zaspokoić głód na zapas. W końcu zdecydowała się na dyniowe ciastko. Nie była w stanie przełknąć nic oprócz słodyczy.
- Au! - wydusiła z siebie, gdy nagle poczuła nienaturalny ból w palcach. Pułapka na myszy! Ukryta była pomiędzy dwoma ciastkami i gdy pierwszoklasistka sięgnęła po jedno uruchomiła mechanizm. Całe szczęścia pułapka nie miała dużej siły. Dziewczyna otworzyła ją i uwolniła swoją rękę. Przetarła palce, które lekko pulsowały, zaś zmorę gryzoni wyrzuciła. Nareszcie mogła bez problemu dorwać się do ciacha.
Powrót do góry Go down
Avram Brasov
I rocznik



Czystość krwi : 100
Liczba postów : 24

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Pon 1 Wrz - 11:56

Avram nie wiedział gdzie miał usiąść. Wolał sam, ale jego kochana matula nakazała mu z kimś usiąść. Chłopiec, więc rozglądał się bezradnie wokół Sali, aż nagle jego wzrok przykuła blondynka – na oko w jego wieku. Ciemnowłosy zobaczył, jak ta zdejmuje z swojej dłoni pułapkę na myszy, którą musiała pewnie znaleźć w jedzeniu. Jego rodzeństwo opowiadało mu, aby uważał na dania, które tutaj serwowały skrzaty. Avram rozejrzał się jeszcze raz, aby zobaczyć czy jest już jego brat, Lase, już przypadkiem nie siedzi. Był, ale niestety przy jego stoliku siedziało już kilka osób. To spowodowało, iż młody Brasov zdecydował się podejść do blondynki. Jak pomyślał, tak zrobił.
-Przepraszam? – jego głos był cienki i jeszcze dziecięcy. Od razu można było się zorientować, iż chłopak jest młody i jeszcze nie przeszedł mutacji – Czy mogę się dosiąść? – wskazał na krzesło obok dziewczyny. Sam zainteresowany był zdziwiony, iż podszedł i się zapytał. Były jeszcze jakieś wolne stoliki, więc mógł równie dobrze usiąść gdzie indziej.
Powrót do góry Go down
Aurelia Magyar
I rocznik



Czystość krwi : 60%
Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Pon 1 Wrz - 17:00

Jeszcze nim posmakowała dyniowe ciastko do stolika podszedł chłopak. Aurelia nie miała nic przeciwko towarzystwu. Lubiła je. Kiwnęła dynamicznie głową i uśmiechnęła się zachęcająco do gościa.
- Jasne. Zapraszam - powiedziała gotowa sama przesunąć mu krzesło, byle się dosiadł. Jako nowa w instytucie nie znała jeszcze wielu osób, cieszyła się więc z każdej okazji do zmiany tego. Nim jeszcze wzięła się za jedzenie poświęciła chwilę na przyjrzenie się chłopakowi. Wyglądał również na pierwszoklasistę, ale pozory zawsze mogły mylić - mógł być równie dobrze rok czy dwa starszy. Co ważniejsze sprawiał wrażenie miłej, choć trochę skrępowanej(z powodu cienkiego tonu głosu) osoby. Blondynka zerkając w jego stronę przełknęła ślinkę i chwyciła ciasteczko. Wzięła dwa kęsy - jeden mały, na spróbowanie, a drugi, gdy już wiedziała, jak dobre to jest, wielgachny. Trochę pomarańczowego musu pozostało jej w kącikach ust i nad wargami. Jej ciało ożywiło się jakby dostało dodatkowego zastrzyku energii lub jakby zostało uderzone prądem. Od razu się wyprostowała, jakby zaraz miała wyskoczyć z miejsca i zacząć tańczyć.
- To jest pyszne. Musisz spróbować - poradziła czarnowłosemu wskazując na swój smakołyk.
Powrót do góry Go down
Avram Brasov
I rocznik



Czystość krwi : 100
Liczba postów : 24

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Pon 1 Wrz - 17:25

Avram usiadł, więc obok dziewczyny, gdy ta wyraziła zgodę. Spojrzał na to, co stało przed nimi na stole. Po chwili postanowił nalać sobie sok dyniowy. Spojrzał pytająco na dziewczynę, jeśli ta wyraziła zgodę to nalał, a jeśli nie to rzecz jasna odstawił dzbanek na miejsce. Uśmiechnął się blado, gdy ta zaczęła pałaszować ciasteczka. Chłopak zastanawiał się jak ma ona na imię. Po akcencie mógł stwierdzić, że pochodzi z jego okolic, więc tego aż tak bardzo ciekaw nie był. Po chwili dziewczyna znów zaczęła do niego mówić. Tym razem poleciła mu to, co pozostawiło na jej twarzy nieco pomarańczowego musu. Avram zaśmiał się w duchu. Wyglądała teraz zabawniej.
-Skoro tak mówisz – mówiąc to wziął sobie jedno na spróbowanie i powoli zjadł go, delektując się nim. Jego mama robiła podobne smakołyki. Tylko mniej było tego słodkiego musu dyniowego, jak teraz – Jestem Avram, Avram Brasov. A ty? – zapytał się, gdy przełknął owe ciasteczko i zaraz wziął kolejne – Ty.. Ty też idziesz do pierwszej klasy? Jak uważasz, jak to będzie wyglądało? Mój brat chciał mi wmówić, że będziemy musieli ze sobą walczyć. A siostra, że zostaniemy sami na którejś z wysp otaczających szkołę – zaśmiał się nerwowo.
Powrót do góry Go down
Aurelia Magyar
I rocznik



Czystość krwi : 60%
Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Wto 2 Wrz - 10:04

Gdy się przedstawił wyciągnęła ku niemu dłoń chcąc się przywitać.
- Aurelia Magyar, pierwszoklasistka podobnie jak ty, kolego - powiedziała szczerząc zęby. Uwielbiała poznawać nowych ludzi! Zwłaszcza, że Avram był w tym samym wieku , dzięki czemu doskonale rozumiał, jak ona czuła się w tą wyjątkową noc.
- Ja słyszałam od siostry o walce ze smokiem... Twierdziła, że niektórzy nie wychodzą z niej żywo! Ale spokojnie, ona lubi zmyślać. Moja ciotka zaś mówiła, że odbędzie się ceremonia, podczas której nasza przyszłość zostanie odczytana z gwiazd. Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie to brzmi dużo lepiej, choć nie pomaga w zmniejszeniu stresu - Nachyliła się i zasłoniła usta dłonią podczas mówienia, tak jakby miała do przekazania wielki sekret, którego nikt inny nie powinien usłyszeć. Zaraz potem wyprostowała się i sięgnęła po swój kubek, w którym już wcześniej miała nalany sok. Uniosła go lekko ku górze.
- Nie wiem, jak będzie naprawdę. Według mnie ważne jest tylko to, by dobrze się bawić nie brał podziałów na drużyny całkiem na serio. Tego Ci życzę - stwierdziła i uśmiechnięta wzniosła toast, czekając aż nowy znajomy się do niej przyłączy.
Powrót do góry Go down
Avram Brasov
I rocznik



Czystość krwi : 100
Liczba postów : 24

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Wto 2 Wrz - 10:32

Chłopak uścisnął jej dłoń, a zaraz potem puścił. Zaczął robić coś innego. Wolał już się obżerać ciasteczkami i nie patrzeć na nią. Zamiast tego obserwował ludzi i myślał o tym, że pierwszy raz to on zrobił pierwszy krok do kogoś. Nagle zauważył swojego brata, który im się przyglądał. Avram zrobił skruszona minę, jakby zrobił cos złego. Odwrócił wzrok, gdy Lase uśmiechnął się w jego stronę z pogardą. No tak. Tutaj znowu grał wredne rodzeństwo, genialnie – chłopak westchnął. Po chwili zakrztusił się ciasteczkiem, gdy Aurelia zaczęła gadać o smoku. Na szczęście obyło się bez śmierci i pomocy ze strony innych ludzi. Ciemnowłosy spojrzał na dziewczynę.
-Nawet jeśli to nie prawda to dla mnie bez sensu jest bić się z istotami magicznymi. To trochę przecież znęcanie się nad nimi i nad nami równocześnie. Ale dobrze, że lubi ona zmyślać. Aż strach pomyśleć, co by było gdyby była to prawda. Z gwiazdami to by było cos fajnego. U mnie nie widać ich, aż tylu jak tu. Mieszkam w mieście, więc… - zobaczył, że dziewczyna swój kubek i unosi go, jakby chciała wnieść toast. Kolejne słowa tylko utwierdziły go w tym przekonaniu. Wziął więc i swoje picie i delikatnie stuknął się z nią – Nawzajem.
Upił łyk soku i spojrzał na stół nauczycieli. Przyjrzał się im wszystkim unikając patrzenia na dyrektora. Jego siostra opowiadała o nim, a tata dodatkowo Avrama zastraszał, że mężczyzna jest szaleńcem. Chłopak wolał, więc nie kusić losu.
-Twój brat, do której drużyny należał?
Powrót do góry Go down
Aurelia Magyar
I rocznik



Czystość krwi : 60%
Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Wto 2 Wrz - 11:08

- Chciałabym mieszkać w mieście. Nawet nie wiesz, jak nudne są małe mieściny - odparła przewracając oczyma na samą myśl o okolicy swojego domu. Wolałaby już mieszkać nawet w najbrzydszym mieście świata, byleby coś się w nim działo - Pochodzisz z Rumunii prawda? - spytała rozpoznając jego narodowość po akcencie. Kubek, który wcześniej powędrował w górę, teraz przyłożyła do buzi i upiła z niego trochę soku, równie smacznego co ciastko.
- Do Omeg. i nadal należy - odpowiedziała na pytanie o bracie, po czym ułożyła swoją dłoń pod podbródkiem przyglądając się zmieszana chłopakowi, który bardziej wydawał się być zafascynowany otoczeniem niż rozmową z nią.
- Chyba Cię nie nudzę za bardzo, co? - spytała. Zrobiło jej się trochę przykro. Starała się, zrezygnowała chwilowo z jedzenia ciastek, opowiadała, wznosiła toast, a mimo to Avram rozglądał się tak, jakby szukał najlepszej drogi ucieczki. Nie każdy akceptował jej osobę, ale zawsze robiło jej się żal w takich sytuacjach. Wolałaby być na tyle interesującą osobą, by nikt w jej towarzystwie nie musiał ratować się szpiegowaniem sąsiednich stolików.
Powrót do góry Go down
Avram Brasov
I rocznik



Czystość krwi : 100
Liczba postów : 24

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Wto 2 Wrz - 12:10

- Mój należy do Gaisa – zerknął ukradkiem na stół brata, który w najlepsze rozmawiał z znajomymi. W sumie Avramowi trudno było zrozumieć, jak to jest, że wredni ludzie się potrafią dogadać. To było dość śmieszne zwłaszcza, gdy siebie obgadywali za plecami lub obrażali wśród innych ludzi, a zaraz potem rozmawiali o rożnych rzeczach, jak gdyby nic. Spojrzał na nią, gdy zadała mu bardzo ciekawe pytanie. Interesujące było o tyle, że sam nie wiedział. Mimo to po chwili odpowiedział:
Nie, skądże… Po prostu, em, po za moją rodziną z nikim nie rozmawiam. Szczerze mówiąc jestem trochę zdziwiony, że w ogóle podszedłem i zacząłem, jako tako rozmowę – uśmiechnął się krzywo. Było mu głupio, że dziewczyna miała wrażenie, że chłopak się nie interesuje ich rozmową. Skądże! On był wręcz tym podekscytowany. Przez ostatnie lata za każdą próbę odezwania się do kogokolwiek, kto nie pochodził z wysoko usytuowanych rodzin był poniżany przez ojca w domu. Zresztą nie ulegało wątpliwości, że trochę niepewnie czuł się rozmawiając z osoba płci pięknej. Zwykł rozmawiać z mamą i siostrą, nie z obcymi dziewczynami – Bardzo mi się podoba nasza rozmowa.
Powrót do góry Go down
Linnéa Algbratt
Administrator
V klasa

avatar

Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 79

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Wto 2 Wrz - 18:06

Impreza? Zebranie? Ktoś naparza się zaklęciami? Nieważne co, ważne jest to, iż we Wspólnej Jadalni nazbierała się spora grupa uczniów z powodu Nocy Duchów. Linnéa nie jest typem człowieka, który uwielbia dziką zabawę wśród masy swoich przyjaciół. Linnéa jest typem człowieka, który uwielbia dziką zabawę ze swoimi kilkoma przyjaciółmi, z którymi bez problemu podbijała środek sali i każdy wiedział kim jest. Zmanierowana królowa - tak najłatwiej opisać ją najkrócej jak tylko się da. Co prawda była tak nazywana przez ludzi, którzy zaszli jej za skórę, przez co ich pobyt w szkole był przez nią skutecznie uprzykrzany. Na szczęście posiadała ten cudowny dar przekonywania ludzi, dzięki czemu bez problemu ludzie wybaczali jej po nieszczerych przeprosinach.
Teraz Algbratt stała w przejściu do Wspólnej Jadalni i rozglądała się spokojnie, nie spiesząc się nigdzie. Rozpoczął się nowy rok szkolny, a co za tym idzie, rozpoczął się nowy rok na zabawę z ludźmi, czy też zabawę ludźmi. Zawsze skrupulatnie wybierała osoby, do których podchodziła, dlatego tyle czasu stała na środku przejścia utrudniając przy tym ruch wchodzącym, jak i wychodzącym.
Jest. Wreszcie dobrze znana jej twarz. W dodatku siedziała sama. Linnéa uśmiechnęła się pod nosem i ruszyła w kierunku Aidy, a kiedy znalazła się już przy dziewczynie, usiadła tuż obok niej z szerokim uśmiechem na twarzy zaczęła obserwować co dzieje się w jadalni. Ramiona dziewcząt stykały się, a Algbratt nawet nie drgnęła. Tak bardzo lubiła prowokować Vodianovą.

__________________________________

Powrót do góry Go down
Aida Vodianova
V rocznik

avatar

Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Wto 2 Wrz - 18:25

Spojrzenie jej lodowatych oczu prześlizgnęło się z sufitu na resztę sali. Co prawda rozważania na temat dyń były dość miłym zajęciem, lecz mimo wszystko była pewna, że reszta pomieszczenia może okazać się nieco ciekawszym obiektem obserwacji. Nigdy przecież nie wiadomo było, czy do środka nie wpadnie jakaś znajoma twarzyczka czy też pierwszaki nie zaskoczą jej po raz kolejny swymi dziecinnymi wybrykami. Widziała kilka osób jedzących łapczywie naleśniki na słodko, która sprawiły, że jej własny żołądek skręcił się w ciasny węzeł. Patrząc na ich posilanie się sama nie miała już ochoty przełknąć niczego. Zresztą, powiedzmy sobie szczerze, wokół znaczną część talerzy zajmowały wszelkiego rodzaju mięsiwa, a ona już od kilku lat nie miała żadnego w ustach. Może za jakiś czas zgłodnieje i zdoła wepchnąć w siebie choć parę kęsów ciasta. Jej spojrzenie na dłuższą chwilę zatrzymało się przy parze pierwszoklasistów, którzy toczyli ze sobą pogawędkę. Rozmawiali ze sobą głośno i dziewczyna już wiedziała, że są tacy jak reszta. Jeszcze nie spotkała osoby, która podobnie jak ona już pierwszego dnia cechowałaby się stosownym zachowaniem i opanowaniem. Być może już nigdy takiej nie spotka, może Aida była jedyna w swoim rodzaju? To było na swój sposób satysfakcjonujące, ale jednocześnie nieco niepokojące. Nie miała przecież pewności, że nie jest chora psychicznie. Chociaż osoby z zaburzeniami nie zadawały chyba sobie pytań tego typu, nie zauważały własnego nietypowego zachowania. Jej uwadze nie umknął fakt, że co jakiś czas ktoś nowy pojawiał się w sali, jednak raczej nie interesowało ją to zbytnio. Podejrzewała, że jeśli nawet pojawi się któryś z jej garstki lepszych znajomych to przysiądzie się do niej. I w momencie, gdy jej oczy skierowane były dla odmiany na stół nauczycieli poczuła czyjeś ciało przy swym ramieniu. Ktoś z premedytacją i, jak się okazało, radosnym uśmiechem naruszył jej przestrzeń osobistą. Odruchowo spięła się, po czym odsunęła niczym na widok obrzydliwego robaka. Choć jej twarz pozostała niewzruszona, to usta zacisnęły się w cienką linię.
- Można by pomyśleć, że ktoś dobrze urodzony nauczony został respektować przestrzeń osobistą innych...
O nie, ona wcale nie podważała dobrego wychowania panny Algbratt oraz tego, czego uczona jest cała jej rodzina.

__________________________________

Aida Vodianova
We live, as we dream - alone.
Powrót do góry Go down
Daeril Frīdenbergs
Administrator
Profesor

avatar

Czystość krwi : krystalicznie czysta *^*
Liczba postów : 15

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Wto 2 Wrz - 19:04

Daeril postanowił pojawić się na uczcie z okazji 31 października, choć wolałby odprawić tradycyjny rytuał. W zależności, o której się skończy ten badziewny występ, o takiej godzinie wróci do pokoju. Być może zdąży, ale kto wie? Zastanawiał się, co mu sprawi większy kłopot. Zawalenie nocy duchów i tradycyjnych modlitw, czy pojawienie się w Jadalni i zobaczenie całej bracii Durmstrangu w jednym miejscu. Miał bardzo wielkie przeczucie, że te głupie bachory coś odwalą, ale cóż... Nie mógł by się nie pojawić, bo to nie wypada.
Wszedł do sali i skierował się na drugie miejsce po prawej stronie od dyrektora. Miał tą czelność, że wywalił stąd jakiegoś nauczyciela, przez kontakt ojciec-Sokołov. Ten drugi obawiał się tego pierwszego, bo przecież Ministerstwo Magii rozciąga swoje macki nad szkołą. Cieszył się ze względów, choć wiele osób przez jego osobowość - nadwyrężoną przez liczne przygody na studiach praktycznych - uznawali go za słabą istotę. Nie byli świadomi tego, że mężczyzna był kształcony w tworzeniu zaklęć, oraz atakowaniu czyjegoś i bronieniu swego umysłu. Ale czy kogoś interesowało patrzenie w dane? Chyba tylko Sokołov wiedział, że mężczyzna był dosyć niebezpiecznym osobnikiem.
Powrót do góry Go down
Linnéa Algbratt
Administrator
V klasa

avatar

Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 79

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Wto 2 Wrz - 19:21

Jak to miała w zwyczaju, przyglądała się każdemu po kolei nie zwracając przy tym uwagi na osóbkę, której omal nie staranowała swoim małym ramieniem. Nie... Linnéa nie będzie niemiła. Przecież są już w piątej klasie. Wypadałoby przestać już z tą całą dziecinadą. Linn odsunęła się minimalnie i wbiła wzrok w Aidę dodając przy tym jakże przyjemny akcent, mianowicie lekki uśmiech. Zignorowała wypowiedź swojej rówieśniczki i patrzyła się na jej idealnie ułożone blond włosy.
- Po co tak się denerwować moja droga... - zaczęła wreszcie mówiąc spokojnie i nie zdejmując uśmiechu z ust. Całą atmosferę można było kroić sztyletem, a przecież Algbratt chciała zakopać topór wojenny, który toczył się już tyle czasu. Można pomyśleć, że nawet uczniowie siedzący obok nich poczuli ten chłód płynący od jednej, jak i od drugiej. Linn od razu poczuła, iż dziewczynie nie spodobało się to, że ona tutaj usiadła. Niestety... Nie można nic z tym zrobić.
- Czyżby moja obecność denerwowała cię?

__________________________________

Powrót do góry Go down
Aida Vodianova
V rocznik

avatar

Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Wto 2 Wrz - 19:37

Aida nie ufała ludziom, bo i nigdy nie dali jej do tego powodu. Jej własny ojciec skupiał się na pracy i synach, matka była nieudaczniczką i jej słowa nie miały żadnego znaczenia, a bracia... Relacje z nimi były delikatnie mówiąc skomplikowane. Dziewczyna już wiele razy odczuła boleśnie, że również jej rówieśnicy nie zasługują na większą ilość zainteresowania, niż to konieczne do koegzystencji. Zresztą, nie była przecież samotna. Dzięki faktowi, iż miała zawsze z kim porozmawiać nie popadała w depresję ani inne tego typu schorzenia. W swym małym, zamkniętym świecie czuła się całkiem nieźle. Nie rozumiała nagłych zmian podejścia innych do niej, bo i sama pozostawała taka sama – spokojna, opanowana i chłodna. Tak więc fakt, iż była obdarzana cały czas uśmiechem od Lin nieco zbił ją z tropu. Jej oczy wdrążały się w głąb serca tamtej szukając jakiegoś cienia śladu, iż to kolejna gra. Nieco się rozluźniła.
- Doprawdy nie tak łatwo mnie zdenerwować...
... a już na pewno nie komuś takiemu jak tobie. – dodała w myślach, ale powstrzymała się przed powiedzeniem tego na głos. Należało zachowywać się neutralnie, jeśli tamtej chodziło o zaczepkę, to nie sprowokuje Aidy, o nie. Chyba, że miała inny powód, ale jaki? Nie odzywała się, raczej nie mówiła zbyt wiele w towarzystwie osób spoza wąskiego grona bliższych znajomych i Dymitra.

__________________________________

Aida Vodianova
We live, as we dream - alone.
Powrót do góry Go down
Aleksei Iwanow
Profesor

avatar

Czystość krwi : czystokrwisty
Liczba postów : 22

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Wto 2 Wrz - 19:42

Coś ode mnie chcą! Zawsze wszyscy czegoś ode mnie chcą! Napełniony negatywnymi emocjami energicznym krokiem kierowałem się w stronę miejsca spotkania. Długi, czarny płaszcz furczał pod wpływem wiatru i rozciągał się za mną, zaś dźwięk moich kroków rozchodził się po zamku. Czyż nie mogłem zostać w swoim lokum? Ale oczywiście dyrektor "prosił", aby grono pedagogiczne pojawiło się na Nocy Duchów. Ech, miałem nadzieję, że ta banda rozwydrzonych dzieciaków, która czasem nie zasługuje na miano czarodzieja/czarownicy nie wymodzi nic tym razem. W innym przypadku każde z nich dostanie szlaban pod moim okiem. Już ja oto miałem zadbać. Tym czasem otworzyłem z rozmachem drzwi sali. Głośne wejście? Jak zwykle. Nie spojrzałem na żadnego ucznia póki nie znalazłem się na środku sali.
-Witajcie, zacni uczniowie ! - przywitałem ich robiąc wręcz teatralny ukłon obracając się we wszystkie strony. Dla nowych adeptów naszej szkoły za pewne było to.... nietypowe. Lecz ich starsi koledzy powinni być do tego przyzwyczajeni. Energiczny, krokiem ruszyłem w stronę stołu grona pedagogicznego i skierowałem się ku krzesłu po lewej stronie dyrektora.
-Witam dyrektorze, moje uszanowanie profesorze Frīdenbergs- przywitałem się, a potem zająłem należyte mi miejsce opierając łokieć prawej ręki o podłokietnik. Spojrzeniem obejmowałem wszystkich w sali, chcąc wyłapać nowe twarze.
Powrót do góry Go down
Daeril Frīdenbergs
Administrator
Profesor

avatar

Czystość krwi : krystalicznie czysta *^*
Liczba postów : 15

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Wto 2 Wrz - 20:02

Wchodzący nauczyciel wcale, a wcale go nie zdziwił. Co najwyżej sprawił myśli pod tytułem "Niebezpieczeństwo?!". Zamiast grzcznie wstać, postanowił grać zimnego chama, który łamie zasady etykiety.
- Witam profesorze Iwanov. Zaprawdę nie musi pan takich szopek odgrywać, choć trzeba przyznać, że to co wyrabiają pierwszaki, gdy pana widzą... Zresztą, mów mi po imieniu, drogi profesorze. - uznał, że ten typ jest w jego guście. Nie jako potencjalny partner, ale jako człowiek, który sprawia, że dzień w szkole staje się piękniejszy... No minimalnie. Bo przecież, zawsze może znaleźć bałwan, który rzuci w gryfa kamieniem, lub złapie jednorożca za róg. I wyjaśnij człowieku rodzicom tego drugiego, czemu ich dziecko ma skazę na duszy i choruje na depresję...
Powrót do góry Go down
Aleksei Iwanow
Profesor

avatar

Czystość krwi : czystokrwisty
Liczba postów : 22

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Wto 2 Wrz - 20:59

Nie powiem, że nie. Słowa profesora Frīdenbergsa wywołały na mojej twarzy nikły uśmiech. Skłoniłem lekko głowę w stronę mężczyzny. Za kogo go uważałem? Och, z pewnością go nie lekceważyłem. Nigdy nie lekceważyłem nikogo z wyjątkiem niegodnych dzierżenia różdżki w ręku.
-W takim razie mój drogi Daerilu. Doskonale powinieneś wiedzieć, że sobie tego nie odpuszczę. Między innymi przez tą reakcję pierwszaków.-odparłem z lekkim uśmiechem. Czy mój uśmiech był normalny? Nigdy, a może to coś w oczach? Nie miałem bladego pojęcia, ale to prawda. Pierwczoroczniaki boją się mnie i dobrze, przynajmniej ich nie miałem tak często na szlabanie, a szlabany, kary dawałem często.
-Ach gdzie moje maniery. Mów mi Aleksei.-dodałem jakbym naprawdę o tym zapomniał. W istocie zapomniałem.
Powrót do góry Go down
Aurelia Magyar
I rocznik



Czystość krwi : 60%
Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Sro 3 Wrz - 10:50

Z niewesołą miną słuchała opowieści chłopaka. Zrobiło jej się przykro - według niej każdy zasługiwał na przynajmniej jednego przyjaciela lub przyjaciółkę. Sama nie miała wiele koleżanek, bo mieszkała w niedużej mieścinie, ale żadnych znajomy? To było niesprawiedliwe.
- Musisz czuć się bardzo samotny - zauważyła przechylając głowę, próbując na chwilę wczuć się w sytuację nowego znajomego. Nie było to łatwe. Wiedziała tylko, że bardzo by się męczyła na jego miejscu.
- Masz szczęście, że masz rodzeństwo. Masz z kim pogadać - stwierdziła i westchnęła lekko zazdrosna tego, do jakiej drużyny wylądował jego krewniak - Pewnie trafisz do Gaisy jak on. Podobno miejsce tam dziedziczy się po rodzicach. Nie masz co się przejmować przydziałem - dodała skrzywiona wciąż zazdrosna o jego komfortową sytuację. Och, ile ona by dała, by nie musieć się stresować dzisiejszą nocą!
Powrót do góry Go down
Celina Białołęcka
Profesor



Czystość krwi : 60
Liczba postów : 16

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Sro 3 Wrz - 11:05

Celina musiała stawić się na uroczystości, czyli na Nocy Duchów. Jej czarna szata powiewała delikatnie na wietrze, który wytworzyła idąc dość szybko w stronę wspólnej jadalni. Kobieta dzisiaj miała wyśmienity humor. Uwielbiała tą uroczystość. Było w niej coś naprawdę subtelnego. Zarazem to w te święto dowiedziała się, że dostanie awans na wyższe stanowisko. Ale to było już pięć lat temu. Teraz pewnie by już na niej, aż tak wielkiego wrażenia nie zrobiło. W końcu już trochę jej się pożyło, jako nauczycielka i znudziło. Mimo to i tak dalej rozbawiali ją uczniowie na szlabanach oraz, jak czasami się zachowywali na lekcjach.
W końcu Celina musiała przerwać te rozmyślania, bo weszła do ogromnej Sali, gdzie przy stołach siedzieli uczniowie. Kobieta przeszła między ławkami uśmiechając się zadowolona widząc nowe twarze. Po chwili usiadła po prawej stronie dyrektora, gdzie kiedyś siadał tam jej poprzednik – profesor Valdimir Romanoff.
-Witam panów! – powiedziała śpiewnie. Jak już wspominałam była w doskonałym humorze – Dyrektorze - skinęła lekko w jego stronę - Iwanow! – kobieta uśmiechnęła się do niego – Jak widzę już zdążyłeś się przywitać z nowymi uczniami – spojrzała przelotnie na pierwszoklasistów – Wierzę, że będą uwielbiać twoje przedmioty. A ty Daeril? Jak tam uczniowie? Ktoś już wpadł Ci w oko podczas wakacji? Jesteś taki młody… Nie marnuj czasu, znajdź sobie kogoś i zaszalej! – zaśmiała się.
Powrót do góry Go down
Avram Brasov
I rocznik



Czystość krwi : 100
Liczba postów : 24

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Sro 3 Wrz - 13:55

Chłopak nie odpowiedział na stwierdzenie dziewczyny. Sam nie wiedział, czy tak było. W sumie to nawet, jeśli tak było, to nie odczuł tego, aż tak bardzo. Uśmiechnął się do dziewczyny, aby upewnić ją, że wcale tak nie było. Nim jednak zdążył odpowiedzieć do Sali wszedł postawny mężczyzna, który powiedział coś trochę dla Avrama nie zrozumiałego przez obcy akcent. Mimo to chłopak skinął niepewnie głową. Stwierdził, iż ten ciemnowłosy pan się z nimi przywitał. Chłopak odprowadził go wzrokiem, po czym spojrzał z powrotem na Aurelie. Dziewczyna zaczęła gadać o tym, iż nie musi się martwic drużyną. Jak mógł się nie martwić? On nie był taki, jak rodzeństwo. Nie nienawidził mugoli i był o wiele bardziej łagodny od reszty rodziny razem wziętej. Ba! Nawet od kochanej matuli.
-Ale przecież twój brat też tutaj chodzi – zauważył i odwrócił wzrok – Nie trafię tam. Nigdy nie chciałem, nie chcę i nie będę chciał. Nie wiem, jak ty… Ale ja nie rozumiem, czemu wszyscy tak chcą tam należeć. Że co? Że tylko arystokracja i takie tam? Mi się to kojarzy tylko z rodziną, która nienawidzi mugoli oraz brakiem tolerancji dla innych. Nie wiem, czemu uważasz, że nie mam czym się przejmować jeśli jest tak, jak mówisz. Już wolę być mugolakiem, aniżeli pójść do Gaisy – warknął urażony ostatnim zdaniem, które wypowiedziała Aurelia.
Powrót do góry Go down
Thyria Aristov
Profesor

avatar

Czystość krwi : czysta
Liczba postów : 11

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Sro 3 Wrz - 17:29

Nowy rok, nowy rok. Znowu te wszystkie parszywe twarze, znowu obejście się ze smakiem i pewność, że jednak nadobna profesor Białołęcka żyje i ma się dobrze. Nie żeby jej życzyła tego samego losu co jej poprzednikowi, ale mogłaby zdychać w męczarniach.
Przeczesała palcami swe rozpuszczone loki i wkroczyła do sali swym miękkim i sennym krokiem, jak mara nocna przemykając obok stołów. Nie obdarzyła nawet najmniejszym spojrzeniem zgromadzonych uczniów, a z dokładnością mogła odtworzyć miny wszystkich dzieciaczków, którzy mieli pojęcie o jej przybyciu. O ile ona myślała o śmierci Profesor Czarnej Magii, tak cała szkoła wznosiła modły o jak najszybszy zgon Panny Aristov. Ta "radość" bijąca od ich twarzy, niczym miód na serce! Uniosła niewielki tren swej koronkowej sukni i wspięła się podwyższenie na którym stał stół dla nauczycieli. O uszy obiły jej się ostatnie słowa jej rywalki i zrobiła minę jakby chciało jej się wymiotować. Musi dorwać jakiegoś młodego uczniaka i powiedzieć mu żeby przytwierdził na drzwiach gabinetu Profesorki Czarnej Magii wizytówkę o treści "Celina Białołęcka - Porady Sercowe". Szybko jednak zmieniła minę i siląc się na sztuczny uśmiech skinęła głową w kierunku koleżanki.
- Celine... - Powiedziała swym głębokim, lekko zachrypniętym głosem po czym jej uśmiech zgasł. No tak, rozmowa z dyrektorem, który teraz patrzył na nią kątem oka musiała przynosić jakieś owce. Przynajmniej publicznie. Upuściła na podłogę tren i z nieco zadziornym uśmiechem małego diabełka powitała dyrektora.
- Daeril, myślę że sam doskonale wiesz co robić ze swoim życiem. - Rzuciła jakby w odpowiedzi na słowa jasnowłosej profesorki po czym zaśmiała się pod nosem. Przeniosła wzrok następnie na Profesora Iwanowa. Obdarzyła go bodaj najszczerszym uśmiechem i zupełnie bez słowa, wyłącznie obdarzając go spojrzeniem "powitała" w tak osobliwy sposób mężczyznę. Następnie zasiadła na swoim stałym miejscu i opierając obie ręce na na jednym podłokietniku przechyliła ciało w kierunku reszty nauczycieli, jakoby uczestniczyła w tej rozmowie. Spojrzeniem jednak lustrowała całą salę, tak jakby chciała zawładnąć duszami wszystkich w niej zgromadzonych.

__________________________________



I am the plague
Powrót do góry Go down
Władca Losu
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Sro 3 Wrz - 18:14

Gwar prowadzonych rozmów przerwał dzwoneczek umieszczony zboku stołu pedagogicznego, którym poruszał woźny Durmstrangu. Amadeus Blom był bardzo dziwnym człowiekiem i chociaż krążyły o nim pogłoski, że jest charłakiem albo w tajemniczych okolicznościach stracił swoje moce, to stale udowadniał uczniom, iż nawet bez znajomości trudnych zaklęć można innym uprzykrzać życie. Również w tym momencie. Dla starszaków był to moment nudnej przemowy dyrektora Instytutu. Dla komanderów znak, że muszą już kończyć swój posiłek i przez resztę nocy będą marzli na dworze. Dla pierwszaków chwila, gdy żołądek podchodził do gardła, a serce zaczynało szybciej bić.
Borys Sokołov przerwał grzeczne pogawędki z innymi nauczycielami. Wiadomo było, że nie należy do osób towarzyskich, więc rozmowy z innymi traktował jak swój obowiązki. Także teraz wstał nieco ociągając się, a jego niezbyt sympatyczna mina nie wywołała w uczniach przyjaznych odczuć. Stanął obok pulpitu i jak co roku zaczął tą samą przemowę.
- Moi drodzy! W ten wyjątkowy dzień jak co roku pierwszoklasiści udadzą się za chwilę na Noc Przydziału, gdzie podczas wyznaczonych zadań zostaną przydzieleni do jednej z drużyn Durmstrangu. Mam nadzieję, że już najedliście się do syta, gdyż za parę minut komanderzy zaczną was wyprowadzać z zamku. Reszcie życzę dobrej zabawy do drugiej w nocy, gdyż wówczas zaczyna się cisza nocna. Do tego czasu możecie ucztować!
Zdecydowanie nie był to człowiek charyzmatyczny, a kiedy próbował być miły, to tylko powodował na plecach uczniów dreszcze. Na koniec przemowy kiwnął głową, że mogą dalej tworzyć gwar wypełniający salę. Jeszcze odprowadził wzrokiem komanderów z pierwszakami, po czym usiadł na swoim miejscu.

Komanderzy prowadzili sporą grupkę pierwszaków przez błonia tuż do Szepczącego Lasu. Na jego skraju były rozbite wielkie namioty, w których narybek miał spędzić noc. Kiedy starsi koledzy doszli do obozowiska podzielili uczniów na trzyosobowe grupy. Każda drużyna dostała zapieczętowany rulon z mapą terenu. Tak się zdarzyło, że stojący obok siebie Aurelia Magyar i Avram Brasov trafili do tej samej grupy wraz z jakimś nieznanym im chłopaczkiem przy kości.
- Musicie podążać wyznaczonym szlakiem. Po drodze możecie poznać przeróżne zadania. W zależności jak będziecie reagował na danych punktach kontrolnych to zostaniecie przydzieleni do jednej z drużyn - powiedział jeden z komanderów. - Nie zbaczajcie ze szlaku, bo inaczej możecie się zgubić. Do północy powinniście dojść do obozowiska i wówczas dowiecie się o swoim przydziale. Oczywiście im szybciej tym lepiej... Mam nadzieję, że wszyscy mają ze sobą różdżki i latarnie? Gotowi?
Pierwszaki dreptały w miejscu, gdyż temperatura na dworze była ujemna. Każdy z nich wyciągnął z potwierdzeniem swoją różdżkę. Ktoś z grupy trzymał latarnię, a ktoś już przyglądał się mapie.
- Start! - krzyknęli komanderzy, a pierwszaki ruszyli biegiem na swoją ścieżkę.



Aurelia Magyar i Avram Brasov - udajecie się w to miejsce
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   

Powrót do góry Go down
 

Wspólna Jadalnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Instytut Durmstrang :: Zamek - Durmstrang :: PARTER :: Korytarze-