IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wspólna Jadalnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Instytut Durmstrang
Mistrz Gry

avatar

Czystość krwi : krystaliczna
Liczba postów : 493

PisanieTemat: Wspólna Jadalnia   Czw 13 Wrz - 15:45

First topic message reminder :

Wchodzi się do niej prosto z Holu Głównego. Tak jak w całym zamku, panuje tu delikatnie tajemnicza atmosfera. Nawet za dnia palą się tu świece unoszące się w powietrzu, aby choć trochę rozświetlić półmrok, który jest obecny w całym Durmstrangu, od fundamentów aż po dach. Przez większość uczniów Jadalnia jest nazywana Mroczną Salą, z powodu panującego tu mroku. W przeciwieństwie do Hogwartu, nie ma tutaj jedynie czterech stołów dla czterech domów – tutaj możecie znaleźć wiele czteroosobowych stolików, przykrytych zawsze ciemnymi obrusami. Dyrektor chciał dać swobodę wyboru swoim uczniom, aby mogli siadać z kim tylko zechcą – również z przedstawicielami innych drużyn. Mimo jego starań, drużyny nie darzą się zbytnią sympatią, jednak zdarzają się przyjemne wyjątki. Krzesła są bardzo wygodne i eleganckie, a na stołach, zależnie od godziny, można znaleźć bardzo smaczne potrawy przyrządzane przez rosyjskie domowe skrzaty, ale należy uważać – w niemal każdej potrawie może tkwić niespodzianka (rosyjskie skrzaty nie są zbyt przykładne w swojej pracy, co wcale nie znaczy, że źle gotują, bo jedzenie, które wytwarzają jest bardzo smaczne), na przykład galeon albo jakaś mini – zabawka, chociażby składany kapelusik. To dostarcza wiele humoru przy posiłkach, zwłaszcza, jeśli ktoś podczas nakładania sobie owsianki nagle będzie miał ją na całej szkolnej szacie, ponieważ prezent – niespodzianka okaże się petardą i wybuchnie. Czasem nawet grono pedagogiczne pozwala sobie na niewinne uśmieszki, siedząc przy podłużnym stole na wysokim podwyższeniu. Dokładnie po środku tego znajduje się wielkie krzesło dyrektora Sokołova - lekko złocone po bokach, z wysokim oparciem. Zazwyczaj po jego prawej stronie siedzi profesor Vladimir Romanoff nauczający obrony przed czarną magią (a właściwie czarnej magii), a po lewej – profesor Aleksei Iwanow, nauczyciel eliksirów.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Linnéa Algbratt
Administrator
V klasa

avatar

Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 79

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Sro 3 Wrz - 18:32

- W takim razie czemu jesteś taka spięta? - zapytała z troską w głosie i położyła na moment zimną dłoń na ramieniu dziewczyny.
- Coś się stało? - dodała po chwili milczenia, kiedy to wpatrywała się w Aidę bardzo uważnie. Lin uwielbiała tego typu sytuacje. Jej rozmówca nie miał zielonego pojęcia o co jej chodziło. Może właśnie nad jego głową wisiało wiadro pełne wody i wystarczyło machnąć różdżką, żeby cała zawartość wylała się na ową osobę? Nie... Trochę profesjonalizmu... Takie rzeczy, to robiło się w pierwszej klasie. Teraz Algbratt zdecydowanie woli wjeżdżać ludziom do głowy. Bo kiedy przeciwnik nie wie o co chodzi, to jest słabszy. Tak, czy inaczej może młoda arystokratka wcale nie miała złych zamiarów? Tak, to mało prawdopodobne, ale nawet w jej głowie czasami rodzi się to dziwne coś, czego nie potrafiła nigdy nazwać i po prostu jest miła. Przeważnie trwa to średnio jakieś dwadzieścia minut, ale to już i tak spory wyczyn. Wreszcie dziewczyna zabrała swoją rękę z ramienia Aidy i uśmiechnęła się pod nosem poprawiając loki, które w idealnym stanie spoczywały na jej ramionach i plecach.
W tym momencie zaczął przemawiać dyrektor szkoły i Lin zwróciła bardziej swoją uwagę ku niemu, a następnie grupie pierwszoklasistów, przed którymi była Noc Przydziału. Pięć lat temu sama była w takiej sytuacji. Pamiętała bardzo dobrze te dzieciaki, które płakały ze swojej niewiedzy.

__________________________________

Powrót do góry Go down
Aida Vodianova
V rocznik

avatar

Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Sro 3 Wrz - 18:48

Zwyczaj dogłębnego analizowania innych, przyglądając im się, przyjęła od swego węża. Tak często jego oczy skupiały się właśnie na niej, że zdołała uznać to za coś zupełnie normalnego. Jej spojrzenie niektórych peszyło, innych wybijało z rytmu, a jeszcze inni po prostu je ignorowali. Była to część jej zachowania, do którego dało radę przywyknąć. Znów jej dotknęła, co spowodowało, że dziewczyna znów nieco się spięła. Nie lubiła być dotykana w żaden sposób, każdy kontakt dwóch ciał uważała za coś niepożądanego. Dlatego nie lubiła tłumów, w których każdy ocierał się o innych. Miała ochotę odgrodzić się od swej rozmówczyni jakąś chamską uwagą, powiedzieć jej w chłodnych słowach, że powód jej złego samopoczucia siedzi obok niej i jakby nigdy nic kontynuuje pogawędkę, ale coś ją powstrzymało. To zapewne było poczucie, iż należy zachowywać się z kulturą wobec osób, które okazywały dobre wychowanie i chęć prowadzenia miłej pogawędki. Tę zasadę wpajała jej już ciocia Irena, uważająca, iż należy umieć się zachować nawet przy naszych antypatiach.
- Nic się nie stało, po prostu jest mi tutaj trochę duszno.
Jej usta, które zdążyły już chwilę powrócić do swego normalnego stanu teraz wygięły się lekko. Trudno było tu mówić o szerokim uśmiechu od ucha, do ucha, jednakże ten delikatny akcent pasował do jej chłodnej urody. Kiedy tamta cofnęła rękę Aida poczuła się znów nieco lepiej, nie dostrzegła również żadnych oznak podstępu. Wciąż jednak, najzwyczajniej w świecie, nie rozumiała tej zmiany... Również zwróciła uwagę na dyrektora, który zaczął swą coroczną przemowę. Nie spodziewała się niczego nowego, ani interesującego, warto było jednak okazać należyty szacunek i posłuchać przez chwilę. Miała czas do drugiej w nocy, ale niemal na pewno z tego nie skorzysta. Skubnie coś lekkiego, pójdzie do pokoju i opowie o tym wieczorze Dymitrowi. A może przejdzie się nieco? Choć jej wypowiedź brzmiała jak głupia wymówka, to w rzeczywistości ilość zgromadzonych tu osób sprawiała, że powietrze stawało się cięższe. No a organizm Aidy nie był zbyt wydolny. Wiele razy zdarzyło jej się zemdleć w dusznych pomieszczeniach, nie chciała tego powtarzać w czasie szkolnego wydarzenia.

__________________________________

Aida Vodianova
We live, as we dream - alone.
Powrót do góry Go down
Władca Losu
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Pią 5 Wrz - 12:32

Kiedy uczta trwała już godzinami, a pierwszaki mierzyły się z postawionymi przed nimi trudnymi zadaniami, świece nad głowami uczniów zakołysały się. Pojedyncze osoby niespokojnie spojrzały w górę na tandetne dynie. Zaczęto przerywać rozmowy, a gwar w sali ustał. Wszyscy nasłuchiwali... Czyżby to był szelest piór i skrzydeł? - ktoś zapytał się głośno i jakby na zawołanie tysiące sów wleciało przez otwory w dachu. Krążyły nad głowami uczniów i nauczycieli rozrzucając wszędzie pióra. Na kolana swoich właścicieli rzucały zwitek cienkiego papieru. Zainteresowani szybko zaczęli rozwijać rulon, a nagłówek mówił "Dziennik Wschodni. Wydanie specjalne." Nim zwrócili uwagę na artykuł na pierwszej stronie, zastanawiali się, dlaczego wydano gazetę w środku nocy. Już niedługo powinna nastać cisza nocna, więc większość uczniów zaczęła się zbierać do swoich dormitoriów. Szybko jednak zrezygnowali po zobaczeniu ruchomego zdjęcia przedstawiającego tajemniczy domek oraz sporą grupę aurorów wokół niego.

KONIEC TEGO-KTÓREGO-IMIENIA-NIE-WOLNO-WYMAWIAĆ?
Dostaliśmy informacje specjalną z Anglii. Czarnoksiężnik Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać wczoraj ponownie dokonał ataku. Zaatakował dom, w którym zabił dwóch dorosłych, przeżyło tylko roczne dziecko. Nie ma śladu po Sami-Wiecie-Kim, a angielski Prorok Codzienny spekuluje o jego śmierci. Aurorzy nie podali jeszcze oficjalnego oświadczenia w tej sprawie. Nadal trwają poszukiwania świadków, którzy mogliby potwierdzić wydarzenia.
W godzinach wieczornych Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać wszedł do posiadłości państwa Potterów w Dolinie Godryka. Z prowadzonego śledztwa wiadomo, że James Potter w wejściu próbował zatrzymać Sami-Wiecie-Kogo, ale zginął od zaklęcia Avada Kadavra. Następnie wszedł do sypialni dziecka, gdzie próbowała go ochronić Lily Potter. Chłopiec, Harry Potter, nadal leżał w kojcu, kiedy go odnaleziono. Po Sami-Wiecie-Kim nie ma ani śladu i nikt nie potrafi określić dlaczego pozostawił dziecko przy życiu. Świadkowie z sąsiedzkiego domu twierdzą, że obudziło ich intensywny błysk światła, a potem rozległ się krzyk. O tym, że z pewnością morderstwa dokonał Sami-Wiecie-Kto poinformował dyrektor Hogwartu. Nie wiadomo skąd ta pewność. Aurorzy wiedzą, że Potterowie ukrywali się przed Sami-Wiecie-Kim, a o ich miejscu pobytu wiedział przyjaciel, Syriusz Black. Obecnie trwają jego poszukiwania, a jednocześnie docierają informacje o morderstwach na mugolach. Aurorzy we wszystkich krajach masowo wychwytują śmierciożerców, którzy bez przywódcy nie potrafią się odnaleźć.
Będziemy państwa stale informować o postępach sytuacji.

Kolejne strony gazetki zawierały informacje o Sami-Wiecie-Kim, jego poplecznikach i działaniach jakich się dopuścili w społeczności czarodziejów. Jednocześnie gazeta starała się jak najbardziej być obiektywna, ale autorzy artykułów nie omieszkali używać nieprzyjemnych przymiotników na zabitych mugoli lub czarodziei nieczystej krwi.

Jak można było się spodziewać po chwili skupienia, gdy wszyscy czytali pierwszą stronę, nastał niesamowity gwar prowadzonych rozmów. Niektórzy byli przerażeni wiadomością o śmierci czarnoksiężnika, inni uważali to za mistyfikację, gdyż On nie mógł umrzeć przez dziecko. Tylko ci co cieszyli się z jego śmierci nie mogli okazywać tego publicznie. Przy stole nauczycielskim także panowało poruszenie. Nie trwało to długo, gdyż dyrektor, Borys Skołov, wstał zamaszyście i wzmocnionym głosem przerwał rozmowy.
- CISZA! Koniec uczty! Kończcie swoje posiłki i natychmiast udajcie się do swoich dormitoriów. Do śniadania nie wolno wam z nich wychodzić! - powiedział głośno do wszystkich. Następnie zbliżył się do nauczycieli. - Przeszukajcie tereny wokół zamków i powiadomcie komanderów o zaistniałych okolicznościach. Możliwe, że śmierciożercy będą szukać u nas schronienia. Nie pozwólcie im wejść na teren szkoły. Muszę udać się do Ministerstwa Magii, więc czuwajcie nad bezpieczeństwem uczniów.
Dyrektor wyraźnie był zaniepokojony wiadomościami, które dotarły do Durmstrangu prosto z Anglii. Szybko opuścił salę i wkrótce teleportował się na spotkanie z Wielkim Ministrem Magii.


Uczniowie mogą posłuchać rozkazu dyrektora lub nieco nagiąć zasady na własną odpowiedzialność.
Nauczyciele powinni udać się na patrole i pilnować, aby uczniowie dotarli do swoich dormitoriów.

__________________________________



Twój los w moich rękach
Powrót do góry Go down
Aleksei Iwanow
Profesor

avatar

Czystość krwi : czystokrwisty
Liczba postów : 22

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Pią 5 Wrz - 16:57

Na powitanie profesor Białołęckiej jedynie skinąłem głową. Nie miałem zamiaru łamać swojego języka na nazwisku polskiej pani profesor. Za to mój uśmiech zmienił się kiedy wspomniała o uczniach pierwszej klasy.
-Ach, jak widać. Jestem pewien, zawsze znajdzie się jedna wybitna osoba.-czyżbym specjalnie podkreślił słowo jedna? No cóż, nie było mi przykro z tego powodu, że w czasach nauki w Durmstrangu to ja byłem geniuszem i zarazem ulubieńcem mojego poprzednika. I lubiłem przypominać o tym Celinie przy każdej możliwej okazji. Taki już ze mnie typ czarodzieja. Na komentarz względem znalezienia panny przez Daerila jedynie wywróciłem oczyma, co pewnie zauważyła Thyria. Ach, zła i mroczna profesor Aristov. Uwielbiałem tę kobietę za jej podejście do nauczania, a przede wszystkim wychowania młodzieży. Skinąłem głową w stronę Thyrii, która przywitała mnie w równie dyskretny sposób. A potem? Usiadłem wygodnie i nie uczestniczyłem w rozmowie. Następnie pierwszaki wyszły z sali pod opieką komanderów każdej z drużyn. Później nic się nie działo, w zasadzie to niedługo wszyscy mieli wrócić do dormitoriów, a ja mogłem zasiąść w swoim ulubionym fotelu z książką w ręku i kapciach na stopach. Jednakże wtem usłyszałem trzepot skrzydeł, a po chwili chmara sów zalała wręcz ogromne pomieszczenie. Pojawiła się i moja wierna sowa, Raisha. Niemalże od razu zabrałem się do czytania gazety. Z reguły wiedziałem, że to co działo się na Wyspach Brytyjskich wymagało stałej kontroli. Dlatego zabrałem się do przeglądania. Czy wiadomość o śmierci tego "Lorda Voldemorta" ucieszyła mnie? Tak, nigdy nie byłem jego poplecznikiem i po prawdzie wybiłbym każdego tego śmiesznego śmierciożerce. Pogłaskałem sowę po główce, a ta odleciała posłusznie. Na słowa dyrektora stałem z miejsca.
-W takim razie mogę udać się do komanderów, ostrzegę ich. Proponowałbym też pozostanie wraz z uczniami.-powiedziałem, a następnie zszedłem z podwyższenia. Machnąłem różdżką, a mój głos stał się bardziej donośny.
-No dalej! Słyszeliście dyrektora! O wyznaczonej godzinie pokwapię się do każdego dormitorium! Jeżeli któregokolwiek ucznia nie będzie macie pewny szlaban pod moim okiem!-zawołałem tak na pokrzepienie serc, a potem energicznym krokiem udałem się ku wyjściu, ktoś musiał ostrzec uczniów.
Powrót do góry Go down
Liivi Ankdal
Administrator
V klasa

avatar

Czystość krwi : 75%
Liczba postów : 107

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Pią 5 Wrz - 16:58

Liv była w grupie osób, które już zbierały się do wyjścia. Jednak została na dłużej przy stoliku, kiedy jej sówka zataczała kręgi nad jej głową nim rzuciła jej zwitek gazety. Nie przejęła się wiadomością w dużym stopniu, jak spora część uczniów o czystej krwi. Ona nie interesowała się polityką i nie wierzyła, że jakiś śmierciożerca mógłby ją zabić. Tak i tym razem wyszła nieco wcześniej przed resztą uczniów, lecz do dormitorium się nie spieszyła.

z/t

__________________________________



Powrót do góry Go down
Linnéa Algbratt
Administrator
V klasa

avatar

Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 79

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Pią 5 Wrz - 17:15

Dziwaczna gra, którą właśnie prowadziła Lin chyba tak na prawdę nie miała nic na celu. Dlatego znudzona patrzyła na wychodzących pierwszoklasistów, później na grono pedagogiczne. Nie mając zamiaru zmieniać miejsca, siedziała tak obok Aidy nie zwracając na nią przez dłuższy moment uwagi.
- Skoro ci duszno to po co męczysz się i oglądasz te wszystkie twarze? - mruknęła wreszcie, ni to z troską, ni to z niemiłym akcentem. Powiedziała to tak... nijako. W tym momencie zaczęła zastanawiać się czemu wcześniej sama sobie nie zadała tego pytania. Gdyby chociaż był tutaj z nią Niko, byłoby przyjemniej. Chociaż miałaby kogo pomęczyć, a tak przecież jest zmanierowaną i niemiłą panną Algbratt, która nigdy nie robi niczego bezinteresownie.
Dziewczyna oparła głowę na dłoni i zwróciła się ku swojej rozmówczyni, której bądź co bądź nie lubiła, ale jakoś przeszła jej ochota na kolejne uszczypliwe uwagi jakimi obdarzała rówieśniczkę przez poprzednie lata nauki. Otworzyła już nawet usta, żeby coś powiedzieć, ale w tym momencie do jadalni wleciały sowy. Ktoś poprzestawiał zegarki, czy komuś coś się pomyliło?
- Co do cholery... - mruknęła pod nosem podnosząc gazetę, która upadła tuż przed nią. Spojrzała na pierwszą stronę i rzuciła się do czytania. Sami-Wiecie-Kto? Nie żyje? Jak to jest możliwe. Cały szum, który rozległ się wśród uczniów uspokoił dyrektor ze swoim rozkazem. Algbratt rzuciła spojrzenie Aidzie. Nie patrzyła na nią tak jak w momencie, w którym przysiadła się, żeby po prostu najzwyczajniej w świecie uprzykrzyć jej życie. Teraz oczy młodego Erklinga były wielkie, może nieco przerażone. Na jej twarzy przez moment zagościł niepokój.
- Jak... - spojrzała jeszcze raz na artykuł i nie zwracając uwagi na wychodzących uczniów, ani na Vodianovą przeczytała jeszcze raz i następny...


/zt

__________________________________



Ostatnio zmieniony przez Linnéa Algbratt dnia Nie 7 Wrz - 9:11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Thyria Aristov
Profesor

avatar

Czystość krwi : czysta
Liczba postów : 11

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Pią 5 Wrz - 18:51

Rozmowa przy stole nauczycielskim bynajmniej się nie kleiła. Może dlatego, że Thyria trzymała nerwy na wodzy, by tylko nie zgasić pozornego blasku gwiazdeczki Białołęckiej. Niczym szpieg, więcej słuchała niż mówiła. A kiedy stoły pokryły się jedzeniem, zaczęła jeść byleby tylko zająć usta. Wolała nieco bardziej kameralne grono, zwykle męskie, byle jaka kobieta ją rozpraszała. Z uporem maniaka zamierzała zostać do końca, dopilnować żeby wszyscy trafili na swoje miejsce. I wtedy w sali zrobiła się cisza, przeszyta trzepotem skrzydeł. Uniosła brew, a następnie wzrok ku górze. Ujrzała swoją ślepą na jedno oko sowę. Zatoczyła ona koło nad jej głową, a potem usiadła na oparciu jej krzesła. Zrzuciła na jej kolana pakunek i poczęła hukać cicho.
Wiadomość z pierwszych stron, można powiedzieć, wstrząsnęła kobietą. Ręce jej opadły i westchnęła ciężko. Nieprawdopodobne. Czarnoksiężnik, bodaj potężniejszy od jej byłego mentora, upadł pod naporem... zwykłego dziecka. Parsknęła gorzkim śmiechem i wyłapała kilka słów dyrektora. Śmierciożercy... sympatyzowała z Nimi, nawet miała wśród nich kilku znajomych. No cóż... Może przymknie na nich oko, może nie. Wstała z miejsca płosząc swoją sowę i zerknęła na Aleksieia, który ubiegł ją w strofowaniu uczniów. Obięła Go w pasie.
- Z przyjemnością przyjdę do Ciebie na herbatkę jak akurat któryś z nich będzie miał szlaban - Rzuciła mu do ucha, a potem zaśmiała się uroczo. Minęła Go i przechodząc wzdłuż stołów, stukała różdżka tych, którzy niezbyt się spieszyli, gromiąc ich wzrokiem.
-[b] Nie bójcie się, podziele się z profesorem Iwanowem chętnymi na szlaban[b] - Krzyknęła, gdy już była na korytarzu, wzrokiem wszystkich odprowadzając w odpowiednim kierunku, po czym sama gdzieś zniknęła.

/zt

__________________________________



I am the plague
Powrót do góry Go down
Aida Vodianova
V rocznik

avatar

Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Pią 5 Wrz - 18:53

Nie przejmowała się, że Lin straciła nią zainteresowanie. Ba, wywołało to u niej coś na kształt zadowolenia. Mogła choć przez kilkanaście sekund rozkoszować się tą chwilą spokoju, nie zmąconego żadnym zbędnym gadaniem. Oczywiście nie było jej dane zaznać ciszy, w końcu reszta sali rozbrzmiewała setkami konwersacji między rozentuzjazmowanymi uczniami. Na szczęście potrafiła je wyciszyć w swym umyśle, skupiając się na własnych myślach. Również podążała przez chwilę wzrokiem za pierwszakami. Nie zainteresowało ja jednak nic w ich zachowaniu, żadne dziecko nie rozbeczało się, ani nie wywróciło o rozwiązane sznurówki.
- Miałam nadzieję na spotkanie tu jakiegoś znajomego, zresztą lepiej uczestniczyć w takich przedstawieniach.
Jej wątłe ramiona delikatnie się się uniosły, po czym niemal od razu opadły. Wciąż nie spoglądała na swą rozmówczynię, kiedy na sali pojawiły się sowy. Jej własna z ponurą miną zanurkowała, upuszczając tuż przed nią dwa przedmioty. Pierwszą z nich był list wysłany przez jej rodzinę, który zignorowała i nieotwarty schowała do kieszeni. Drugą gazeta, której o tej porze raczej się nie spodziewała. Pomimo iż artykuł w niej zawarty wywołał spore poruszenie jej twarz nie uległa nawet najmniejszemu poruszeniu. Każdy mięsień jej twarzy pozostał w tym samym miejscu, tworząc codzienną maskę. Ze spokojem przeczytała tekst, po czym odłożyła gazetę na stół, patrząc po ludziach wokół. Od razu zrobiło się ciekawiej, kiedy twarze osób przybrały najdziwniejsze odcienie zdziwienia i przerażenia. Kiedy dyrektor ogłosił, że mają się rozejść czuła się nieco rozczarowana, było już przecież całkiem ciekawie. Powstała jednak od stołu, złapała gazetę, skinęła głową zaszokowanej Lin, nie chcąc wytrącać jej z tego stanu. Po tym opuściła salę będąc niemal pewna, że nie zostanie w dormitorium. Dymitr gdy o tym usłyszy z pewnością zaplanuje dla ich dwójki coś ciekawego.

zt

__________________________________

Aida Vodianova
We live, as we dream - alone.
Powrót do góry Go down
Daeril Frīdenbergs
Administrator
Profesor

avatar

Czystość krwi : krystalicznie czysta *^*
Liczba postów : 15

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Pią 5 Wrz - 19:24

Wzrokiem lustrował całą salę, szukając tego najznakomitszego punktu, na którym mógłby zatrzymać wzrok. Uśmiechnął się kpiąco do Alekseia.
- Mój drogi, musisz jednak pamiętać, że jeżeli zbyt zszokujesz młodszych, to ich rodzice zrobią nam bałagan w szkole. Nawet to, że stłumię tę akcje kontaktami, to i tak będą się do nas przyczepiać. A co jeżeli któreś zamknie się w sobie? - zachichotał złowieszczo. Gdyby taka sytuacja miała miejsce, to zacząłby się na miejscu śmiać.
Gdy Celina rzuciła tekstem o znalezieniu kogoś, ten uśmiechnął się gorzko.
- Celino, musisz pamiętać, że pochodzę z arystokracyjnej rodziny i dla mnie ważne są tradycje, które szanuję i praktykuje. Zresztą gdybym szukał drugiej połówki, to na pewno nie w wakacje, bo trafił bym na złą partię i bym cierpiał. Czystość i tradycja, to moje główne motto i traktuje je jak należy, zaś coraz mniej osób, które tak samo jak ja podchodzą do tych aspektów kultury czarodzieji. - powiedział, zakładając na twarz swoją maskę. Gdy Thyria dopowiedziała swoje tuż przednim, to zareagował z opóźnieniem. - Owszem, masz zupełną rację. W końcu to mój wybór, który muszę uzasadnić dobrym argumentem.
Gdy pierwszaki wyszły na noc przydziału, młodzieniec tylko obserwował. Nie był pewien gdzie dostaną się poszczególne osoby. Tuż po wyjściu nowych uczniów Durmstrangu, w sali pojawiły się sowy ze specjalnymi wydaniami Dziennika Wschodniego. W chwili pojawienia się nagłówka, Daeril odczuł wewnętrzny wstrząs. Jego maska ledwo co wytrzymała tą informację. Czarny Pan pokonany przez dziecko? A miał zamiar do niego dołączyć... Kto teraz sprawi, że czysta krew opanuje świat czarodzieji? Zszokowany obserwował tylko jak Sokołov wstaje i kończy ucztę, zaś następnie śpieszy się na spotkanie z ojcem. Świat wirował mu przed oczyma, lecz gdy dyrektor zniknął, to Daeril zrozumiał, że pierwszaki są na terenie otwartym.
- Na smoczą ospę! Czy ten idiota nie pomyślał o wprawieniu komaderów przy pierwszakach w stan gotowości?! - miał ochotę użyć innych, mniej miłych epitetów. Ucieszył się, że chociaż Aleksei o tym pomyślał. - Thyria, dopilnuj, by te dzieciory trafiły do dormitoriów. Ja z Celiną pójdziemy na patrol, zaś reszta ma się dobrać w pary i także iść patrolować tereny. Czuję, że może się dziać wiele niespodziewanych rzeczy. - następnie zakończył jeść swoje danie i wstał. Nie pochwalił do końca zachowania uczniów. - Tak jak to profesor Iwanov powiedział, macie natychmiast iść do dormitoriów. Będziemy to w pełni kontrolować! - następnie uruchomił zaklęcie, które narzucił na każde z dormitorii jeszcze w wakacje, a które miało za zadanie składać mu sprawozdania z ilości uczniów w miejscach przynależnych każdej drużynie. Wyszedł w kierunku Kryształowego Jeziora, nasłuchując jeszcze, czy ktoś nie ma do niego żadnej sprawy.

//ewentualne z/t
Powrót do góry Go down
Celina Białołęcka
Profesor



Czystość krwi : 60
Liczba postów : 16

PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   Sob 6 Wrz - 7:59

Celina udawała, iż nie słyszała uwagi Iwanova i zaśmiała się słysząc odpowiedź Daerila. No tak, przecie to arystokrata kompletnie o tym zapomniała. Oczywiście szanowała jego zdanie, gdyby tego nie zrobiła nie byłaby sobą. Skinęła głową w kierunku Thyrii.
-Macie racje, moi mili – odparła tylko, gdy ciemnowłosa rzuciła w jej stronę małą uwagę. Blondynka dalszej rozmowie się nie przysłuchiwała. Wolała raczej porozmyślać na temat niektórych spraw. Bardziej prywatnych i jak i tych zupełnie publicznych. W końcu jednak jej myśli zostały zakłócone przez panującą ciszę w Sali, która zaraz została zakłócona przez szum skrzydeł. Do niej również przyleciał ptak. Sowa usiadła na krześle swojej pani i podał dziobkiem wydanie specjalne gazety. Blondynka wzięła od niej przesyłkę i odgoniła ja machnięciem ręki. Zaraz potem rozpoczęła lekturę. Z każdym słowem chciało jej się śmiać. On miałby nie żyć? Czarny Pan? Ten, który chciał oczyścić świat z mugoli i mugolaków? Celina poczuła, jak blednie. To nie była prawda. To wierutne kłamstwa!
Słowa dyrektora nie docierały do niej. Dopiero wypowiedziane jej imię pozwoliło otrząsnąć się z szoku. Spojrzała na nauczyciela ONMS i wstała pośpiesznie.
-Oczywiście. Chodźmy – mówiąc to ruszyła ku wyjściu, aby czym prędzej powiadomić komanderów, którzy pilnowali pierwszoklasistów. W między czasie blondynka zauważyła wmurowaną dziewczynę. Na oko piątoklasistkę. Celina niezbyt kojarzyła twarze uczniów, a już zwłaszcza dziewcząt. Podeszła, więc do niej i szarpnęła za ramię – Idź rzesz do dormitorium! – nie miała jednak zamiaru poświęcać jej więcej uwagi. Warknęła cos jeszcze do niej i udała się w miejsce docelowe.
z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wspólna Jadalnia   

Powrót do góry Go down
 

Wspólna Jadalnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Instytut Durmstrang :: Zamek - Durmstrang :: PARTER :: Korytarze-