IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Skraj lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Instytut Durmstrang
Mistrz Gry



Czystość krwi : krystaliczna
Liczba postów : 493

PisanieTemat: Skraj lasu   Czw 13 Wrz - 16:34

Jedna ze ścieżek poprowadzonych między drzewami w Szepczącym Lesie kończy się równie nagle, co drzewa o gęstych liściach. Skraj lasu. Niewiele osób dociera na niewielką, cichą polanę. Wymaga to dość długiego marszu przez cały las. Nie mniej, jeśli już ktoś skusi się na kilkukilometrowy spacer, dotrze do miejsca, w którym będzie mógł spokojnie odpocząć, bez obaw spotkania nieproszonych gości.
Powrót do góry Go down
Liivi Ankdal
Administrator
V klasa



Czystość krwi : 75%
Liczba postów : 107

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Pią 5 Wrz - 17:07

Dziewczyna za nic miała sobie ostrzeżenia. Chyba nie rozumiała, że dyrektor miał powody, aby się tak zdenerwować. Jednak ona o tym nie wiedziała, gdyż nie miała natury ciekawskiej osóbki. Pewnie niektórzy uczniowie mieli powody do obaw, ale Liv miałaby się czegoś bać? Śmiechu warte. Kiedy większość Smoków pędziła do dormitoriów, to dziewczyna kręciła się po błoniach. Wypatrywała spóźnionych grup pierwszaków, którzy po wyznaczonym czasie mieli pecha trafiać do Omeg. Pamiętała dobrze swoją Noc Przydziału. Była w grupie osób, które później trafiły razem z nią do Smoków. Dzięki podobnym charakterom byli zgrani i w miarę szybko dotarli do obozowiska. Obecnie nie utrzymuje przyjaźni z tymi osobami... Norma w jej przypadku.
Noc była mroźna i nieprzyjemna, ale ruda nie chciała tak szybko wracać do dormitorium. Cały dzień nie mogła nacieszyć się swoją samotnością, więc przed pójściem spać, chciała nieco oczyścić swój umysł. Nie myślała o niczym konkretnym. Wyliczyła prace domowe jakie ma do zrobienia, kiedy ostatnio miała jakiś szlaban, planowała taktykę na najbliższy mecz i liczyła gwiazdy, które odsłaniały chmury.

__________________________________



Powrót do góry Go down
Aida Vodianova
V rocznik



Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Pią 5 Wrz - 20:08

Wróciła do dormitorium razem ze wszystkimi, niczym grzeczna owieczka postępująca za poleceniami starszych. Kiedy większość osób zgromadziła się w pokoju wspólnym ona przysiadła na łóżku, a Dymitr usadowił się obok niej. W miarę szybko i oględnie wytłumaczyła mu jak sprawy się mają, obserwując uważnie jego oczy. Wydawał jej się niezwykle zainteresowany jej wywodem, a ona nie miała żadnych wątpliwości co za chwilę nastąpi. Pomimo bycia doskonałym kompanem do rozmów wąż słynął również z dość nietypowego postrzegania świata i niezwykle nietrafionych pomysłów. Tak i tym razem zaczął namawiać ją, iż powinna wyruszyć poza obręb dormitoriów. Bo skąd wiadomo, iż na zewnątrz nie będzie na nią czekało coś ciekawego w ten niezwykły wieczór. Zdjęła z siebie szatę, która niezbyt nadawała się do chodzenia w ciemności po lesie. Przebrała się w ciemne, dopasowane dżinsy i t-shirt, a na wierzch zarzuciła czarny płaszcz z kapturem. Na szczęście wzięła ze sobą zabudowane, porządne buty, które idealnie się nadawały na tę okazję. Włosy  związała w wysoką kitkę, żeby nie spadały jej na oczy, jak to miały w zwyczaju. Dlaczego tak szybko zgodziła się na propozycję Dymitra? Pewnie dlatego, że również sama miała ochotę wyrwać się stąd. Pomimo iż opuściła salę wciąż było jej duszno, zdawało jej się, że czyjaś gorąca ręka zaciska się na jej gardle. Musiała zaczerpnąć świeżego powietrza, a przecież można było połączyć przyjemne z pożytecznym.
- Gotowy?
Było to oczywiście pytanie retoryczne, gad owinął się wokół jej szyi, chowając pod ciepły płaszcz i ogrzewając jej skórę. Niemal od razu poczuła się pewniej. Nikt nie zdziwił się, kiedy przemknęła przez wspólny pokój z wymówką, że potrzebuj się przewietrzyć. Szła przed siebie szybko, a kompan co jakiś czas komentował mijane miejsca. Nawet jeśli ona nie będzie umiała trafić z powrotem on wskaże jej drogę. Znalazła się na skraju lasu szybciej niż się tego spodziewała, a jej wzrok napotkał czyjąś sylwetkę. Zatrzymała się, a jej dłoń ukryta w kieszeni odruchowo odnalazła różdżkę.
Powrót do góry Go down
Liivi Ankdal
Administrator
V klasa



Czystość krwi : 75%
Liczba postów : 107

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Pią 5 Wrz - 21:27

Siedziała na wystającym korzeniu, niby spokojnie, niby zrelaksowana, ale było jej zimno, więc ciągle przebierała nogami. Mimo to ciągle powtarzała sobie, że nie wróci do dormitorium, nawet jeśli miałaby tutaj spać. Nie lubiła tych wszystkich dziewuch, z którymi dzieliła pokój. Jedna chrapała i mówiła przez sen, druga wstawała co chwila z łóżka, inna musiała spać przy zapalonym świetle. Wolała poczekać, aż wszystkie zasną, a potem Liv padnie z wyczerpania na łóżko i nawet nie przebierze się w piżamę. Ona musiała albo być padnięta, by zasnąć, albo mieć całkowitą ciszę i ciemność. Jedynym hałasem, które znosiła był szelest trocin w klatce jej myszki. Podskoczyła, gdyż całkiem zapomniała o Klaudiuszu! Biedak cały dzień siedział zamknięty i jutro pewnie będzie bardzo energiczny... bardzo...
Drugi ras podskoczyła, bo zobaczyła jakąś sylwetkę niedaleko niej. Wyciągnęła różdżkę i lumosem podświetliła twarz obcej. Z ulgą odetchnęła, gdy zobaczyła uczennicę. Kojarzyła ją z zajęć lekcyjnych, ale ponieważ była z Gaisy, to nigdy jakoś nie rozmawiały ze sobą. Liivi dzielnie unikała osób z rodzin o czystej krwi, takich które mogłyby się wywyższać... Nie pamiętała imienia tej dziewczyny, ale nazwisko tak, gdyż nauczyciele zawsze się zwracali właśnie nim.
- Co tu robisz? - zapytała obcesowo, wręcz z nutą groźby w głosie. A kto wie, czy komuś nie naskarży...

__________________________________



Powrót do góry Go down
Aida Vodianova
V rocznik



Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Sob 6 Wrz - 8:08

Kiedy dziewczyna poświeciła jej w twarz lumosem Aida zmrużyła oczy. Tak jak inni nie lubiła, gdy już zdążyła się przyzwyczaić do ciemności, a ktoś ją rozświetlał. No cóż, chociaż tyle, że osoba przed nią okazała się być jedną z uczennic instytutu. Zarówno ona, jak i jej kompan poczuła się dość rozczarowana. Liczyła na jakieś ciekawsze spotkanie. Jednakże, podczas gdy Aida postanowiła tego nie okazywać, Dymitr miał inne plany. Poruszył się i przecisnął głowę przez górny otwór płaszcza, aby wysunąć ją do przodu i zmierzyć wzrokiem dziewczynę. Oczywiście, wydawał się to dla innych zupełnie naturalny odruch ciekawości zwierzęta, jednak nie słyszeli jego wypowiedzi. Odpowiedz jej pytaniem. – wysyczał Aidzie nad uchem. Miała ochotę odpowiedzieć mu, iż nie jest małym dzieckiem i poradzi sobie w rozmowie z rówieśniczką, co też po chwili uczyniła.
- Siedź cicho i daj mi rozmawiać – odpowiedziała cicho w jego języku. Jej ręka dotknęła jego ciepłego ciała i przycisnęła jego głowę do swego ramienia. - O to samo mogłabym zapytać się ciebie.
Ta wypowiedź, skierowana została już w kierunku rozmówczyni, oczywiście w dobrze jej znanym języku. Nie brzmiały w nim żadne wrogie emocje, jak zwykle jej głos był neutralny. Aida albo nie wyłapała, albo po prostu zignorowała nutę groźby w wypowiedzi swej rozmówczyni, choć bardziej prawdopodobne było to drugie. Jeśli tamta faktycznie by komuś naskarżyła, to sama również by się wkopała. Mimo wszystko blondynce nie wydawało się, żeby tamtej chciało jej się pogrążać obie dziewczyny. Przecież nie były swoimi wrogami, a jedynie neutralnie nastawionymi do siebie osobami, które kojarzyły się z widzenia.

__________________________________

Aida Vodianova
We live, as we dream - alone.
Powrót do góry Go down
Liivi Ankdal
Administrator
V klasa



Czystość krwi : 75%
Liczba postów : 107

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Sob 6 Wrz - 16:51

Przechyliła głowę na bok, kiedy z ciekawości przyglądała się wężowi, który wychylił głowę. Nienawidziła gadów, a wiedziała, że węże mogą zjadać gryzonie. Postanowiła ten fakt dobrze zapamiętać i zabezpieczyć klatkę swojej myszki. Zwierzę to nie człowiek i mogłoby znaleźć jakąś szczelinę i przekraść się do dormitorium. Przed oczami błysnął jej możliwy scenariusz. Musiała kilka razy szybko zamrugać, aby się go pozbyć. Liv miała manierę osądzania ludzi po pozorach, więc nigdy nie pałała do nieznajomej sympatią. Nie wiedziała czym się kierowała, lecz po prostu od razu wiedziała, iż nie będzie w stanie polubić danej osoby.
Po chwili obniżyła różdżkę, aby nie świecić blondynce po oczach. Dalej oświetlała jej sylwetkę, a także zaglądała za jej plecy, czy ktoś za nią nie idzie. Wolałaby przez obcą osobę nie wpaść w łapy nauczyciela. W tym roku wolała unikać szlabanów, a wystarczało jej, że już podpadła nauczycielowi transmutacji na pierwszej lekcji w tym roku. Przez cały wrzesień musiała czyścić klatki jego zwierzątek. Fuj!
Na chwilę szept dziewczyny w stronę węża zbił ją z tropu i aż zwątpiła, czy nie ma do czynienia z wariatką. Nigdy nic nie wiadomo... Ociągała się z odpowiedzią, kiedy bacznie się przyglądał uczennicy z niepokojem w oczach. Rozważała możliwość ucieczki. Zdecydowała się zignorować ten fakt.
- Jakby nie było to jestem w pobliżu swojego dormitorium - powiedziała obcesowo i wyszeptała Nox w stronę różdżki, a światło na jej końcu od razu zgasło. - To ty pałętasz się bez sensu po błoniach. Lepiej, żeby jakiś nauczyciel cię nie śledził. Wolę nie mieć przez ciebie problemów - rzekła wymachując różdżką.

__________________________________



Powrót do góry Go down
Aida Vodianova
V rocznik



Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Sob 6 Wrz - 17:28

Można powiedzieć, że również Aida nie przeczuwała, aby w najbliższym czasie powstałą między nią, a dziewczyną jakakolwiek pozytywna relacja. Główną przyczyną mógł być fakt, iż po prostu nie przepadała za ludźmi. Oczywiście widując czasem swą rozmówczynię i słysząc co nieco na jej temat, tak jak zresztą o niemal każdym uczniu, zdążyła wyrobić sobie na jej temat opinię. W jej umyśle powstała osobna kartoteka dla każdego z rówieśników, a ta należąca do Liivi opatrzona była napisem „trzymać się z daleka”. Był to tekst, który dotyczył naprawdę wielu osób, które z jakichś powodów nie zjednały sobie ani jej sympatii, ani zainteresowania. Nie zbyt pasowało jej, że jej rozmówczyni z góry założyła, iż jej wycieczka jest bez celowa. W sumie nie obchodziło jej zdanie tamtej, ale mimo wszystko takie założenie było dla niej w jakiś sposób obraźliwe. Nie była wariatką, którą w nocy naszła potrzeba na pobieganie po lesie.
- W pobliżu, a nie wewnątrz, czyli wbrew poleceniu dyrektora, nie rozumiem więc w czym czujesz się lepsza ode mnie. – na wspomnienie o problemach, jakich miałaby przysporzyć tamtej na jej ustach pojawił się sarkastyczny uśmiech. - I z wzajemnością.
W przeciwieństwie do swej rozmówczyni ona nie miała żadnych zatargów z nauczycielami i nie obawiała się ich pojawienia w najbliższym czasie. Większość profesorów za szacunek do przedmiotu i ich osoby potrafiło odpłacić się dobrym sercem i przychylnym spojrzeniem. Nawet pomimo niektórych swych dziwactw miała dobrą reputację, w końcu była grzeczną i pilną uczennicą. Naprawdę chciała zdobyć odpowiednie wykształcenie, miało jej ono pomóc w przyszłości.

__________________________________

Aida Vodianova
We live, as we dream - alone.
Powrót do góry Go down
Celina Białołęcka
Profesor



Czystość krwi : 60
Liczba postów : 16

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Sob 6 Wrz - 18:11

Kobieta wyszła z zamku kierując się w stronę lasu, gdzie powinni znajdować się komanderzy. była niedaleko skraju lasu, gdzie odbywała się Noc Przydziały, gdy zauważyła dwójkę osób. Blondynka odetchnęła, miała nadzieje, że to jedni z opiekunów pierwszoklasistów. Niestety, gdy była coraz bliżej zobaczyła twarze dwóch dziewczyn, które na sto procent nie powinny się tutaj znajdować.
-A wy co tutaj robicie? - warknęła wyjmując różdżkę i oświetlając dwójkę - Chyba wam się za dobrze dzisiaj powodzi. Szlaban, obie. U mnie zaraz po lekcjach! A teraz marsz do dormitorium! - zmrużyła oczy. Była wściekła. Nie dość, że ktoś wymyśla kłamstwa na temat Czarnego Pana, to jeszcze inni postanowili sobie zaszaleć i nie wypełnić polecenia dyrektora.
Powrót do góry Go down
Liivi Ankdal
Administrator
V klasa



Czystość krwi : 75%
Liczba postów : 107

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Nie 7 Wrz - 17:59

Nie zdążyła nawet otworzyć ust, aby wypowiedzieć swoją ripostę, kiedy nagle obok nich pojawiła się nauczycielka. Liv zgrzytnęła zębami i podniosła się z korzenia.
- Nic nie zrobiłam! Szłam dopiero do swojego dormitorium, bo wcześniej pomagałam komanderom w Noc Przydziału - rzekła oburzona. Dopiero początek roku i niedawno skończyła jeden szlaban. Wiedziała, że ci wszyscy profesorowie się na nią uwzięli. Nauczycielkę Czarnej Magii jeszcze bardziej nie lubiła. Nie tylko z powodu jej wyglądu, ale tego, że do każdego potrafiła się przyczepić. Również do Liv.
Miała ochotę ze wściekłości tupać nogami, lecz przeczuwała, że wówczas mogłaby ściągnąć na siebie jeszcze większe problemy. Mimo wszystko próbowała jeszcze wywalczyć swoje zwolnienie ze szlabanu małym kłamstewkiem. Liczyła na to, iż koledzy będą ją kryć w razie potrzeby. Nie wiedziała co prawda, która jest już godzina, ale wiedziała, że Komanderzy zostają w obozowisku z pierwszakami, a pomocników odsyłają późną porą. Kto wie, czy w tym roku też tak postąpili...

__________________________________



Powrót do góry Go down
Władca Losu
Mistrz Gry



Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Nie 7 Wrz - 18:39

W lesie było piekielnie ciemno, zaś nauczycielka nie zauważyła, że nawet drzewa nie szumiały. Było strasznie cicho. Cienie poruszały się delikatnie, choć drzewami nie poruszał nawet wiatr. Jedyne światło było widoczne w dosyć sporej odległości, a wydobywało się z pobliskiego budynku szkoły. Magia lasu informowała głuchych na jej wołania i prośby o ucieczkę z tego miejsca jak najprędzej, lecz czy człowiek ma możliwość rozmowy z naturą? Jedynie Aida mogła usłyszeć pobliskie wołanie.
- Bracssssiaaaaa! Bracssssiaaaa! Dwunóg w okolicssssach gniassssda! Pilnowacsssss jaaaj!!! - było wiadome, że nie chodziło o trzy kobiety, bo dziewczyna mogła ledwo co to usłyszeć.
Wtem krzaki zaczynają szurać jak gdyby szło przez nie coś strasznego... Okoliczna atmosfera zaczyna delikatnie nabierać dziwnej gęstości, która napiera na wasze ciała. Zaczyna wam się robić duszno.
- Trzy malutkie Murzyniątka poszły w las pewnego dnia. Jedno poturbował niedźwiedź i zostały tylko dwa. - głos był słyszalny z kierunku... No w sumie wszędzie. Użyta została magia, by nie było wiadomo co i jak. Nagle przed was wyszedł mężczyzna w czarnej szacie i białej masce na twarzy. - Pewna mugolska pisarka tak rzekła... - i wycelował w Livii różdżkę, po czym w jej kierunku poleciał niebiesko-czerwony promień. Trafił ją centralnie w brzuch, bo nawet nie miała czasu na unik. Mogła poczuć, że w jej żołądku znajduje się żywy ogień. Nie wiedziała, że kwas który na codzień był dla niej niegroźny, tym razem stał się silnie żrącą substancją. Z jej ust zaczęła spływać krew. - Ups. - mężczyzna stanął w miejscu i przyłożył dłoń do ust na masce w parodii zdziwienia. - Ale ze mnie gapa...

__________________________________



Twój los w moich rękach
Powrót do góry Go down
Aida Vodianova
V rocznik



Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Nie 7 Wrz - 19:27

Naprawdę nie sądziła, żeby miały akurat w tym momencie spotkać jakiegokolwiek nauczyciela. A jednak, gdy w ciszy rozbrzmiał czyjś poirytowany głos, była pewna, że to właśnie jeden z profesorów odnalazł ich dwójkę, wesoło ze sobą gawędzącą w tę dziwną noc. Pomimo krytyki, która posypała się na nie obie, jej postawa pozostała niewzruszona. Nigdy nie przyjmowała czyjejś złości z emocjami, co niektórych mogło porządnie zirytować. Zdarzało się, że doszło do rękoczynów tylko dlatego, że ktoś uważał jej postępowanie za obraźliwie. Ludzie potrafili uznać jej brak emocji za zły, chociaż ona tego nie rozumiała. Czasami naprawdę wolałaby urodzić się w innych czasach. Podobno kiedyś niewzruszenie i spokój w każdej sytuacji uznawany był za jedną z najwspanialszych cnot kobiet.
- Dobrze, pani profesor.
Nakaz stawienia się po lekcjach i oznajmienie, że mają szlaban nie wydawało się dla niej niczym straszny. No cóż, porównując zachowanie jej i Liivi można było domyśleć się dla której kara okazała się sroga. Kiedy do jej uszu doleciał cichy szept z ciemności od razu przestała skupiać się na dwóch obecnych obok niej osobach. Jej wzrok powędrował ku ciemnościom.
- Ktoś nadchodzi... – szepnęła.
Jej mięśnie napięły się, cofnęła się o krok do tyłu, a jej dłoń powędrowała ku różdżce ukrytej w kieszeni. Kiedy mężczyzna wyszedł z ciemności jej niebieskie oczy zostały wbite w niego. Niemożliwe, czy to faktycznie mógł być... Całe jej ciało stwardniało, ale na szczęście Dymitr zachował trzeźwość umysłu. Powoli wychylił się do przodu, jakby pragnął, aby i ona zrobiła to samo. Nie bój się go – szepnął do jej ucha, sekundę przed tym jak iskra uderzyła w jej rówieśniczkę. Aida wydawała się jednak zapatrzona w nowo przybyłego, słuchając ufnie głosu swego kompana. No cóż, Dymitr nie przejmował się losem innych, a Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać wzbudzał jego szczere zainteresowanie. Prado podobieństwo, że osoba przed nimi stojąca ma z tamtym jakiś związek było bardzo duże.

__________________________________

Aida Vodianova
We live, as we dream - alone.
Powrót do góry Go down
Celina Białołęcka
Profesor



Czystość krwi : 60
Liczba postów : 16

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Pon 8 Wrz - 12:26

-Dziecko, jak śmiesz tak do mnie mówić? Jak śmiesz podważać to, co mówię? – fuknęła, jak wściekła kotka. Co, jak co, ale na takie siebie nie pozwoli – Jak śmiesz mi kłamać w żywe oczy? A może chcesz mi powiedzieć, że to ja kłamię i miałam zwidy? Nic dobrego z tego nie wyniknie i dobrze o tym wiesz. Panno Ankdal, twój szlaban będzie trwał do końca marca. Nie pozwolę Ci się tak zachowywać – widać było, że profesorka bardzo się wściekła. Już po samym tonie głosu można to było wywnioskować, ale również po mowie ciała. Kiedy odezwała się Aida, kobieta tylko skinęła w jej stronę – Powinnaś brać przykład z Panny Vodianova. Przyjęła szlaban bez jakichkolwiek uwag.
Kiedy blondynka ponownie się odezwała Celina znieruchomiała. Spojrzała w stronę ciemności, tam gdzie patrzyła dziewczyna. Czyżby ktoś już zdążył tutaj przybyć? Dlaczego tak szybko? Stała nieruchomo nawet wtedy, gdy usłyszała dziwny głos. Dochodził ze wszą, aż w końcu z ciemności wyszedł mężczyzna, śmierciożerca. Bez dwóch zdań. Machnął różdżką w stronę rudowłosej, a potem począł udawać idiotę. Celina od razu podeszła do rannej i wyciągnęła swoją różdżkę. Od razu zaczęła mówić zaklęcie uzdrawiające:
-Volnera Sanantu – mówiła wolno i wyraźnie, przesuwając „paty” od góry w dół. Miała nadzieję, że zaklęcie jej pomoże. Postanowiła nie przejmować się mężczyzną, póki ten nie postanowi skrzywdzić kogoś jeszcze.
Powrót do góry Go down
Liivi Ankdal
Administrator
V klasa



Czystość krwi : 75%
Liczba postów : 107

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Pon 8 Wrz - 13:44

Nawet nie przyswoiła dobrze słów nauczycielki. Nie zdążyła otworzyć ust, kiedy usłyszała, że szlaban u tej jędzy ma mieć całą zimę. Nie szanowała nauczycieli, którzy wyżywali się na uczniach. Jednak nie zdążyła zrobić się czerwona ze wściekłości, kiedy usłyszała dziwną wyliczankę. Odwróciła wzrok w ciemność i po sekundzie leżała na ziemi powalona zaklęciem. Najpierw ogarnęło ją uczucie jak przy zgadze, lecz po chwili poczuła okropny ból w żołądku i pieczenie w przełyku. Zaczęła na czworaka odsuwać się od mężczyzny. Zwróciła zawartość żołądka. Nawet w ciemności była wstanie się domyślić, iż pluje krwią.
Miała wrażenie, że jej własny żołądek trawi sam siebie. I ją także. Całe jej ciało przeszywał niemiłosierny ból. Mimowolnie zawodziła i krzyczała, a z oczu zaczęły płynąć łzy. Spanikowała i nie była w stanie racjonalnie myśleć. Poczuła kolejne zaklęcie, lecz przy swoim stanie nie potrafiła zauważyć kto je rzucił, ani co spowodowało. Ból nieco osłabł, lecz stale pluła krwią. Do brudnej buzi kleiły się jej włosy. Wyglądała żałośnie i w żaden sposób nie przypominała już aroganckiej uczennicy.

__________________________________



Powrót do góry Go down
Władca Losu
Mistrz Gry



Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Pon 8 Wrz - 15:16

W mroku postać śmierciożercy wyglądała dziwnie... Nie tak jak powinna wyglądać. Coś nie pasowała, ale nikt nie zwrócił na to uwagi. Zaklęcie, które miało uleczyć ranną dziewczynę, sprawiło, że stała się sina i zaczęła się dusić. Nieznany czar rzucony przez Celinę był błędem samym w sobie, bo zaklęcie rzucone przez mężczyznę polegało na czarze leczniczym. Ale ta informacja i tak nie pomogła by teraz dziewczynie, bo stopień zaawansowania uszczerbku, podrósł do krytycznego zagrożenia życia. Trzeba było jak najszybciej przesłać do nauczycieli informację.
- Dwum malutkim Murzyniątkom w słońcu minki coraz rzedną... Jedno zmarło z porażenia i zostało tylko jedno. - powiedział mężczyzna nadal trzymając w dłoni różdżkę. Wycelował w Celinę i wypowiedział lodowym głosem jedno - ale zakazane w większości magicznego społeczeństwa - słowo. - Crucio!!! - czerwone zaklęcie popędziło w kierunku nauczycielki, by trafić ją, sprawiając piekielny ból. Takowe były skutki tej klątwy, której przesadzenie mogło spowodować porażenie mózgowe.
Pozostała tylko Aida, która nie wiedziała, że został tylko werset o powieszeniu się ostatniego murzyniątka z żalu. Jednak Dymitr mógł poczuć, że jeżeli Aida pozostanie w akcji sama, to niestety umrze.

//Luuudzie... Jak tak dalej pójdzie, to będę musiał was odratować fabularnie ;-; Informować resztę!!!

__________________________________



Twój los w moich rękach
Powrót do góry Go down
Aida Vodianova
V rocznik



Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Pon 8 Wrz - 17:41

Jedynie podświadomie zarejestrowała, że coś dzieje się z jej niedawną rozmówczynią. Kątem oka widziała ruch rzucającej się w kierunku tamtej nauczycielki i próby pomocy poszkodowanej. Czy właśnie takiej sytuacji spodziewała się wychodząc z dormitorium w środku nocy? Nie miała pojęcia, czego tak naprawdę oczekiwała. Dziecinna wyliczanka tak bardzo nie pasowała do całej tej sytuacji, że nadawała jej nierealny charakter. Aida czuła się niczym we śnie, zupełnie oderwanym od rzeczywistości, którego nie trzymały się żadne zasady rządzące światem. Mogłaby przysiąść, że jeśli teraz puściłaby różdżkę to ta, wbrew wszelkim prawom fizyki uniesie się ku górze. I tylko jedno było zupełnie realne – nagły ścisk wokół jej ramiona, gdy wąż wysunął się niemal cały i próbował zwrócić na siebie jej uwagę. Oczywiście, cały czas do niej mówił, ale ona wydawała się go nie słuchać. Ale teraz już słyszała jego głos i wiedziała co trzeba zrobić. Kiedy nieznajomy dopuścił się kolejnego ataku jej ręka uniosła się ku górze.
- Lacarnum Inflamare! - zaraz dodała w języku węży, zwracając się do swojego kompana. - Uciekaj jeśli będzie trzeba.
Ciemne nocne niebo rozświetlił jasny ogień. Oczywiście, w noc, gdy wszyscy nauczyciele postawieni są w stan gotowości, ktoś musiał to zauważyć. Wiedziała, że nie ma sensu uciekać, nie gdy uwaga obcego i tak będzie skupiona na niej. Jej kondycja fizyczna była zbyt słaba, a do tego odwracanie się do niego plecami mogło drastycznie zmniejszyć jej szansę na przeżycie. Miała do czynienia z czarną magią, przecież mogła obronić się przed nią. Może nie była w tym tak dobra jak w rzucaniu czarów, ale mimo wszystko nie należała do najgorszych. Musiała tylko wytrwać aż ktoś do nich przyjdzie. W umyśle przypomniała sobie o jakich zaklęciach ochronnych uczyła się do tej pory, jakie mogła zastosować. Nie odda skóry tak łatwo. Wąż owinięty wokół jej ramion otworzył paszcze i zasyczał głośno. I tak nie posłucha jej prośby. Oboje byli gotowi na walkę.

__________________________________

Aida Vodianova
We live, as we dream - alone.
Powrót do góry Go down
Liivi Ankdal
Administrator
V klasa



Czystość krwi : 75%
Liczba postów : 107

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Pią 12 Wrz - 9:24

Liv choć przez chwilę poczuła się lepiej, to krwotok się wzmagał z minuty na minutę coraz bardziej. Nie zdołała daleko się od czołgać. Czuła, że niewidzialne szpony przygniatają ją do ziemi i wbijają jej pazury w brzuch. Oddychała szybko, przy czym dodatkowo krztusiła się krwią. Wraz z czerwonym płynem uchodziło z niej życie. Powoli ogarniało ją odrętwienie stóp, całych nóg, rąk, aż na koniec głowa opadła jej na ziemię. Trzymała dzielnie otwarte oczy, gdy usłyszała czyjś krzyk. Jeszcze tylko zamigotało światło nad nią, gdy przewróciła się na plecy. Co chwilę wypluwała krew. Była na tyle wykończona, iż nie powstrzymała ciężkich powiek. Zemdlała na resztę walki.
Obudziła się już w zupełnie innym miejscu.

z/t

__________________________________



Powrót do góry Go down
Władca Losu
Mistrz Gry



Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Pon 15 Wrz - 19:10

Mężczyzna szybko znudził się krzykiem nauczycielki. Machnięciem różdżki targnął jej ciałem niczym szmacianą lalką i uderzył o drzewo. Kobieta z rozwaloną głową opadła bezwładnie. Spojrzał na drugą uczennicę. Zaniepokoił się, że zdążyła wystrzelić sygnał ostrzegawczy. Nie miał już czasu na zabawę. W mgnieniu oka z lasu zaczęły dobiegać zaniepokojone głosy. Mężczyzna machnął ostatni raz różdżką przed oczyma Aidy. Potem straciła przytomność i obudziła się dopiero w skrzydle szpitalnym. W tym czasie ciemna sylwetka rozpuściła się w powietrzu, a komanderzy i nauczyciele, którzy dotarli na miejsce nie zdołali zatrzymać sprawcy. Nikt nie był pewien, kim był mężczyzna. Wszyscy świadkowie zostali poinformowani, aby nie mówili nic o tym nieszczęsnym wypadku. Rannych miało zaatakować groźne zwierzę, a wszystkie inne plotki komanderzy i nauczyciele skrupulatnie gasili w zarodku. Trójka ofiar kurowała się pod opieka szkolnej uzdrowicielki. Najszybciej wyszła Aida, która nabiła sobie tylko guza podczas upadku. Następnie nauczycielka Białołęcka z bandażem na głowie. Liivi Ankdal kurowała się cały pierwszy tydzień listopada. Później była skazana na specjalne medykamenty, które miały zregenerować jej organy wewnętrzne.

z/t dla wszystkich

__________________________________



Twój los w moich rękach
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Skraj lasu   

Powrót do góry Go down
 

Skraj lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Instytut Durmstrang :: Zamek - Durmstrang :: TERENY ZIELONE :: Błonia :: Szepczący las-