IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rzeka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Instytut Durmstrang
Mistrz Gry



Czystość krwi : krystaliczna
Liczba postów : 493

PisanieTemat: Rzeka    Czw 13 Wrz - 16:37

W Szepczącym Lesie płynie rzeka – długa, kręta, wąska… jest szeroka na dokładnie dwa metry i trzynaście centymetrów, jak zmierzyła niegdyś pewna uczennica. Właściwie to w tej rzeczce nie ma nic nadzwyczajnego, oprócz tego, że nikomu nie chciało się jej jakoś nazwać. Zwyczajna rzeka ze zwyczajnymi roślinkami i zwyczajnymi zwierzątkami, żyjącymi w jej wodach. Mimo że jest taka wąska, nie można dopatrzeć się dna, sięgającego ponoć kilkanaście metrów. Kto wie, jakie stworzenia żyją kilka metrów pod powierzchnią wody… Przestroga dla nierozważnych i nie umiejących pływać – uważajcie, nie wpadnijcie do tej rzeki, bo możecie już nigdy nie zjeść pysznych ciasteczek czekoladowych swojej babci!
Powrót do góry Go down
Władca Losu
Mistrz Gry



Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Rzeka    Sro 3 Wrz - 18:38

NOC PRZYDZIAŁU
Aurelia Magyar i Avram Brasov wraz z nieznanym im chłopaczkiem o wyraźnej otyłości, który przedstawił się jako Mikołaj, podążali na początku główną ścieżką przez las. Do towarzystwa mieli inne grupki pierwszaków, które po jakimś czasie zeszły z drogi, gdy podążały swoim wyznaczonym szlakiem. Las był ponury, a uczniowie nie raz potykali się o wystające w ciemności korzenie. Między drzewami przenikały niezidentyfikowane cienie, a głuchą ciszę przerywało pohukiwanie sów. Co jakiś czas trzasnęły jakieś gałęzie lub spadały szyszki z drzew iglastych. Mikołaj szedł skulony za dwójką towarzyszy i trząsł się ze strachu.
Podążali wzdłuż mapy już prawie pół godziny, aż myśleli, że zbłądzili. Jednak wąska ścieżka zaprowadziła ich nad wąską rzekę i tutaj czekało ich pierwsze zadanie. Czekali, lecz w ciemności nic nie znaleźli. Stali chwile w miejscu, gdzie na mapie znajdowała się złota gwiazda oznaczająca punkt kontrolny. Zrezygnowani już chcieli ruszyć dalej, gdy nagle w ciemności coś zawyło, zaszeleściło, potem jakby coś uderzyło.
Aurelia Magyar i Avram Brasov wpatrywali się w ciemność, ale nie patrzyli za plecami, gdzie kulił się tłuściutki Mikołaj. On za to spojrzał w tył i przeraźliwie wrzasnął. Za nim stał paskudny, gigantyczny pająk, który wysokością dorównywał półolbrzymom. Poruszył wściekle szczękoczułkami i powoli zbliżał się ku chłopcu. Ten jednak oprócz krzyczenia i stania w miejscu nie potrafił nic zrobić. Ostatecznie zemdlał. Wówczas wielki pająk wpatrując się w dwójkę uczniów. Było w nim coś nietypowego, gdyż jak tak wpatrywał się w uczniów, to jego kształty powoli się rozmazywały.


#1 - rozpoznaj stworzenie, które stoi przed tobą
#2 - użyj właściwego sposobu przeciwko niemu. Ponieważ jest to sposób, którego uczniowie jeszcze nie praktykowali należy rzucić kostką: parzysta liczba oczek oznacza pokonanie stwora.
#3 - zadecyduj, czy zostawiasz nieprzytomnego współtowarzysza, który jest tylko ciężarem, czy próbujesz go ocucić i w trójkę ruszacie w drogę.
Powrót do góry Go down
Avram Brasov
I rocznik



Czystość krwi : 100
Liczba postów : 24

PisanieTemat: Re: Rzeka    Czw 4 Wrz - 7:11

Avram dalej był trochę zły na Aurelie za to co powiedziała w jadalni, dlatego też nie odzywał się do niej. Szedł do przodu z mapą w ręce, gdzie od czasu do czasu zerkał, aby nie zejść z drogi. Nie rozmawiał również z Mikołajem, który jak weszli tylko do lasu trząsł się i trzymał się ich przeraźliwie blisko. Ciemnowłosy, co prawda lubił obserwować ludzi i nawet przebywać w ich towarzystwie, ale bez przesady. W końcu doszli do rzeki.
-To tutaj. Wypatrujcie te stworzenie, które powinno tutaj być – mówiąc to zaczął wypatrywać tego czegoś w ciemnościach. I gdy tak stał i patrzył usłyszał krzyk.
Odwrócił się do Mikołaja i już chciał mu powiedzieć by był cicho, gdy ujrzał co go tak wystraszyło. Wielki pająk. Czytał o tych stworzeniach w jednej z książek, w domowej biblioteczce. Akromantula. Już nawet chciał to powiedzieć, gdy nagle kolega upadł na ziemię mdlejąc. I teraz zaczęło się coś dziać z stworzeniem, co nie powinno, a raczej gdyby to była prawdziwa Akromantula. Avram zobaczył, jak jego ciało zaczyna się rozmazywać. Nie był to pająk.
-To nie jest Akromantula – powiedział cicho. Stanął przed Aurelią, aby sprawdzić czy jest to coś, o czym myślał – Jeśli się nie mylę to, to jest bogin. Jeśli tak jest – zamilkł. Jeśli tak było zaraz powinni ujrzeć jego ojca. O ile rzecz jasna stworzenie skupiło się teraz na nim.
Powrót do góry Go down
Aurelia Magyar
I rocznik



Czystość krwi : 60%
Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Rzeka    Czw 4 Wrz - 11:32

Podekscytowanie czy strach? Co bardziej odczuwała? Raczej to pierwsze, choć gdy przyglądała się swoim emocjom nie była tego pewna. Wszystkie mieszały się ze sobą, zostawiając na wierzchu ciekawość oraz widoczne po jej żwawych ruchach ożywienie. Z wysoko uniesioną latarnią żywo pokonywała kolejne wertepy zdradliwego lasu, co jakiś czas oglądając się za siebie, by upewnić się, że Mikołaj się nie zgubił. Brakowało jej tylko kogoś, do kogo mogłaby się odezwać. Przestraszony chłopak był zbyt zestresowany, by była w stanie nawiązać rozmowę, zaś Avram... był Avramem. Sprawiał wrażenie, jakby się nie znali. Czyżby włączyła się jego nieśmiałość? A może to jej wina? Dosyć chłodno przyjął słowa Aurelii o Gaisie, choć w żaden świadomy sposób nie chciała go urazić. Może to było przyczyną?
Tak więc była skazana na ciszę. Po części tak było lepiej, bo mogła nasłuchiwać pierwszej przeszkody do pokonania. A ta wcale nie pojawiła się szybko. Dopiero gdy blondynka chciała próbować przekonywać towarzyszy, by wyruszyć dalej, pojawiła się pierwsza część ich testu.
Avram zareagował szybciej od niej, w dodatku rzucił logicznym pomysłem. Jej też wydawało się, że z pająkiem było coś nie tak i że w rzeczywistości mógł to być tylko bogin. Nie wchodziła więc chłopakowi w drogę, lecz tylko przygotowała się na wszelki wypadek. Wyjęła różdżkę, gotowa spróbować rzucić Arania Exumei w stworzenie, jeśli tylko to podejdzie zbyt blisko któregoś z pierwszoklasistów.
Powrót do góry Go down
Władca Losu
Mistrz Gry



Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Rzeka    Czw 4 Wrz - 15:36

Stworzenie jak na dany znak zaczęło się przekształcać. Zmieniło położenie tak, aby patrzeć jedynie na chłopca. Teraz mogło przybrać konkretny kształt zamiast jedynie się rozmazywać. Czarne, pajęcze oczy zmieniły się w ludzkie. Postać stojąca przed nimi przybrała rysy ojca Avrama Brasova. Spod ciemnej szaty wysunęły się ręce ku uczniowi, a twarz przybrała znajomy wyraz. Kiedy próbował skupić się na zadaniu, a odegnać ogarniające przerażenie, grubasek pod jego nogami zaczął chrapać.
Potwierdziły się przypuszczenia uczniów, iż mają do czynienia z boginem, ale przez dwa miesiące jeszcze nie nauczyli się zaklęcia, które mogłoby go odpędzić. Musieli polegać na swojej własnej wiedzy poza materiałem szkolnym.



Użyj odpowiedniego zaklęcia i rzuć kostką. Parzysta liczba oczek oznacza powodzenie. Jeśli osobie z grupy się nie uda, to próbuje kolejna.
Powrót do góry Go down
Avram Brasov
I rocznik



Czystość krwi : 100
Liczba postów : 24

PisanieTemat: Re: Rzeka    Czw 4 Wrz - 17:14

Kiedy stworzenie zaczęło z pająka zmieniać się w ojca Avrama, chłopak zadrżał. Widział na ruchomych zdjęciach, jak bogin zmieniał się, ale na żywo wyglądało to dwa razy straszniej. Mimo to, to lękiem ciemnowłosego nie było to, lecz jego ojciec. I kiedy stanął on przed nim, może i nie prawdziwy, młody arystokrata cofnął się zdezorientowany. Mimo to po chwili uniósł różdżkę i po chwili zastanowienia powiedział niepewnie:
-Riddikulus – mówiąc to postępował wedle „instrukcji”, mianowicie próbował wyobrazić sobie swojego ojca w ubraniu kobiety, mugolki. Zarazem jednak, jego głos brzmiał niepewnie, gdyż nie był pewien swojej pamięci w zaistniałej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Instytut Durmstrang
Mistrz Gry



Czystość krwi : krystaliczna
Liczba postów : 493

PisanieTemat: Re: Rzeka    Czw 4 Wrz - 17:14

The member 'Avram Brasov' has done the following action : KOŚCI

'Kostka' :
Powrót do góry Go down
Władca Losu
Mistrz Gry



Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Rzeka    Pią 5 Wrz - 12:02

Paniczowi Brasov niestety nie udało się przepędzić bogina. Ten tylko zamigotał, a potem postać ojca chłopca wybuchła szyderczym śmiechem, który przepędziłby nawet smoka. Stwór doskonale wyolbrzymiał lęk chłopca, który nie był w stanie go pokonać. Cała nadzieja leżała w Aurelii, lecz ona również nie miała wcześniej do czynienia z boginem, a całą swoją wiedzę opierała na przeczytaniu materiału z przypadkowych książek. Mogła jak jej towarzysz spróbować rzucić zaklęcie albo zacząć szybko uciekać. Pytanie tylko, czy z towarzyszami? Grubasek pod wpływem głośnego śmiechu zaczął się wybudzać. I w nim postać wysokiego mężczyzny nieco wystraszyła, ale nie tak jak Avrama.

__________________________________



Twój los w moich rękach
Powrót do góry Go down
Aurelia Magyar
I rocznik



Czystość krwi : 60%
Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Rzeka    Pią 5 Wrz - 13:35

Domyślała się, co pojawi się, jeśli bogin zwróci na nią uwagę. Obawiała się trochę zderzenia z własnym strachem, ale widząc, że Avram nie dał rady, uznała, że powinna. Przestała się chować za chłopakiem i wyszła niepewnie przed niego. Różdżkę już trzymała przygotowaną do rzucenia zaklęcia.
Była przekonana, że bogin za chwilę zamieni się w rozbijające się o ziemię wazoniki, szklanki, ozdobne talerze. W kółko i w kółko, bez przerwy, w nieskończoność. Mama Aurelii trzyma w domu niebywałą kolekcję zastaw stołowych i blondynka nadal pamięta te nerwy, gdy przez przypadek coś rozbiła tak, że nawet zaklęcia nie były w stanie to poskładać. Mama potrafiła się wtedy zdenerwować.
Poza tym zawsze, gdy rodzice Aurelii się kłócili, któreś z nich prędzej czy później coś z kolekcji rozbijało...
Nie znała dobrze tego zaklęcia. Jednak dzięki Avramowi wiedziała, jak się nazywało, a kiedyś czytała, że by pokonać bogina trzeba wyobrazić sobie coś zabawnego. Mimo nieprzyjemnych skojarzeń, które na pewno się pojawiły, gdy tylko szkło zaczęło się rozbijać pierwszoklasistka wyobraziła sobie, że cała delikatna porcelana nagle staje się elastyczna niczym piłeczka kauczukowa i zaczyna się odbijać z coraz większym pędem od ziemi w różnych kierunkach.
-Riddikulus – Wypuściła z swojej różdżki zaklęcie, licząc na dobry efekt. Inaczej będą mieli problem.
Powrót do góry Go down
Instytut Durmstrang
Mistrz Gry



Czystość krwi : krystaliczna
Liczba postów : 493

PisanieTemat: Re: Rzeka    Pią 5 Wrz - 13:35

The member 'Aurelia Magyar' has done the following action : KOŚCI

'Kostka' :
Powrót do góry Go down
Avram Brasov
I rocznik



Czystość krwi : 100
Liczba postów : 24

PisanieTemat: Re: Rzeka    Pią 5 Wrz - 15:13

Gdy nie udało mu się rzucić zaklęcia, poczuł jak blednie oraz oblewa go zimny pot. Na pomoc przyszła mu Aurelia, która wyszła przed niego. Nagle bogin zmienił się w talerze i inne porcelanowe cuda, które spadały i roztrzaskiwały się. I tak w kółko, w kółko. W końcu jednak blondynka zebrała się na odwagę i rzuciła zaklęcie, które chwilę przedtem próbował użyć Avram. Chłopak patrzył z podziwem na dziewczynę, gdy ta "stworzyła: gumową porcelanę, która się odbijała od ziemi. Coraz szybciej i szybciej.
-Łał - rzucił, tylko, a by zaraz uśmiechnąć się do koleżanki. Mimo dość śmiesznego i nie realnego widoku spojrzał na tłustego chłopca, który wciąż leżał na ziemi. Podszedł, więc do niego i podał rękę - Nic Ci się nie stało? To tylko bogin, nie był prawdziwy. Wyciągają one z nas największy lęk i obrazują. Nie bój się, Aurelia nas obroniła - powiedział powoli, tak aby mieć pewność, że Mikołaj go zrozumiał. Po chwili spojrzał na dziewczynę - Gratuluję udanego zaklęcia. Mnie za bardzo obleciał strach. Można więc powiedzieć, że wygrałaś ze strachem, nie tyle co z czarami i boginem.
Powrót do góry Go down
Aurelia Magyar
I rocznik



Czystość krwi : 60%
Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Rzeka    Pią 5 Wrz - 15:33

Sama się trochę zaskoczyła. Ale z bardzo pozytywnej strony! Zaklęcie okazało się być w jej zasięgu, mimo małego doświadczenia, jakie miała z nim związane. Z uśmiechem obserwowała, jak talerze na marne próbują się potłuc, a następnie oddalają się, co świadczyło, że bogin został pokonany i byli już bezpieczni.
- Dzięki - z nieznikającym uśmiechem przyjęła komplement - Nie dałabym rady, gdybyś nie zachował zimnej krwi i rozpoznał co to za stworzenie - odwzajemniła się równie miłymi słowami i kiwnęła z wdzięcznością głową w jego stronę
- Dobrze nam poszło. Mikołaj, jak się czujesz? Możemy iść dalej? - spytała się. Najmniej popisał się z całej trójki, ale cóż, pająk wziął go z zaskoczenia. To było zrozumiałe, że się przestraszył.
Powrót do góry Go down
Władca Losu
Mistrz Gry



Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Rzeka    Pią 5 Wrz - 16:52

Zmroczony grubasek pokiwał głową i powoli wstał. zdecydowanie nie wykazał się przy tym zadaniu, co innego jego towarzysze. Grupka ruszyła wraz z biegiem rzeki, tak jak wyznaczony był szlak. Mróz dawał się im we znaki, a w ciemności co chwile coś pohukiwało, dudniało i trzeszczało. Uczniowie mieli nadzieję, że te dźwięki wydają komanderzy, którzy mieli ich obserwować. Szybko doszli do kolejnego punktu kontrolnego.
Stał tam stolik oznaczony niebieską chorągiewką. Był do niej przypięty liścik z treścią zadania: "Każde z was powinno przygotować eliksir leczący. Lepiej, aby był skuteczny, gdyż może wam się później przydać." Na stoliku stały trzy kociołki na palniku i przeróżne składniki.


Możecie przygotować wspólnie jedną porcję eliksiru lub zadecydować, że każdy robi osobno.

__________________________________



Twój los w moich rękach
Powrót do góry Go down
Avram Brasov
I rocznik



Czystość krwi : 100
Liczba postów : 24

PisanieTemat: Re: Rzeka    Pią 5 Wrz - 17:01

Avram szedł obok Mikołaja do kolejnego zadania, aby go wesprzeć i wazie czego pomóc. Nie był pewien, czy chłopak jeszcze raz nie zemdleje, bo wyglądał ciągle okropnie. Na oku miał również Aurelie. Ciekawiło go dlaczego bogin wybrał taki wizerunek. Dlaczego dziewczyna bała się tłukących naczyń. Już od początku coś mu podpowiadało, że ta blondynka jest ciekawa. Aczkolwiek wszelkie pytania musiał zostawić na późniejsza godzinę, gdyż doszli do drugiego zadania. Ciemnowłosy wziął od Aureli na chwilę latarnię i przeczytał na głos zadanie. Po tym spojrzał na swoich towarzyszy z zamyśloną twarzą.
-Mamy trzy kociołki i to chyba sugeruje, abyśmy robili to zadanie osobno. Mimo tego, ja osobiście nie czuje się na siłach, aby robić sam eliksiry. W domu zawsze, jak pomagałem mamie to kończyło się na tym, że tylko czytałem instrukcje. Więc nie wiem. A wy jak chcecie?
Powrót do góry Go down
Aurelia Magyar
I rocznik



Czystość krwi : 60%
Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Rzeka    Sob 6 Wrz - 13:56

Była w dobrym humorze, dużo bardziej pewna siebie niż na początku. Do następnego punktu szło jej się lekko i przyjemnie, jakby z jej barków spadł ogromny ciężar. Była spokojna nawet wtedy, gdy zbliżyli się do kolejnego zadania, które tym razem było wypisane na kartce na stole. Gdy usłyszała na czym będzie polegać chwyciła notatkę by samodzielnie ją przeczytać. Zamyśliła się chwilę nad nią: sama nie była pewna czy podchodzić do tego zadania w drużynie czy nie. Niełatwy wybór, ale konieczny, bo notatka była bardzo niepokojąca i zapowiadała prawdziwe niebezpieczeństwo.
- Według mnie powinniśmy zacząć samodzielnie. Będziemy mieli trzy razy większe szanse na sukces, a poza tym kto wie, może będzie nam potrzebne więcej eliksiru niż jeden kociołek - powiedziała odkładając karteczkę na stolik. Przyjrzała się przez chwilę przyszykowanym składnikom, po czym przeniosła spojrzenie na Avrama. - Spokojnie, to, że będziemy działać osobno nie znaczy, że nie będziemy mogli sobie w razie potrzeby podpowiadać i pomagać - zapewniła go z uśmiechem, po czym przeniosła wzrok ku kolejnemu chłopakowi.
- To jak? - spytała. Nie chciała robić z siebie przywódczyni - po prostu powiedziała co myślała, ale gotowa była dostosować się do decyzji podjętych przez towarzyszy.
Powrót do góry Go down
Władca Losu
Mistrz Gry



Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Rzeka    Sob 6 Wrz - 16:33

Uczniowie poznawali eliksir leczący na jednej z pierwszych lekcji. Jednak nie wszystkim wychodził. Nie ma się co dziwić, w końcu to był ich pierwszy kontakt z kociołkiem, o ile wcześniej w domu nie eksperymentowali pod czujnym okiem domowników (inaczej domostwo mogłoby pójść z dymem). Na stole leżały przeróżne składniki. Niektórych nawet nie rozpoznawali. Wystarczyło jedynie przypomnieć sobie całą recepturę.

Aby zaliczyć zadanie macie dwa wyjścia: możecie pominąć sposób przygotowania i rzucić kostką (parzysta to udany eliksir) lub opisać dokładnie krok po kroku przygotowanie eliksiru według receptury obowiązującej na forum.

__________________________________



Twój los w moich rękach
Powrót do góry Go down
Avram Brasov
I rocznik



Czystość krwi : 100
Liczba postów : 24

PisanieTemat: Re: Rzeka    Sob 6 Wrz - 18:03

-Dobra. Robimy oddzielnie i sobie pomagamy - powiedział w końcu, iż Mikołaj postanowił nic, a nic się odzywać. Chłopak skinął na Aurelię i podszedł do jednego z kociołków. Przy okazji obejrzał, jakie mieli tam składniki. Avram nie miał problemu z przypomnieniem sobie w jakiej kolejności miały one trafić do kociołka. Rozpalił palnik i wziął do ręki wodę, którą zaczął nalewać do swojego kociołka odmierzone uprzednio 500 ml wody. Ręka drżała mu, gdy skończył lać. Nie był zarazem pewien, czy jego pamięć, aby na pewno nie szwankuje w takich warunkach. Teraz musiał poczekać, aż woda się zagotuje, a dalej powinno pójść mniej więcej, jak z płatka. w końcu mógł wrzucić czyraka oraz suszoną pokrzywę. Zamieszał. Skruszył ząb węża i wsypał do kociołka. Pech chciał, iż zapomniał o ponownym zagotowaniu mikstury. Po pięciu minutach chłopak zdenerwował się, iż kolor jego wywaru nie był zielony.
-Niech to... O czymś zapomniałem - szepnął i spojrzał w stronę towarzyszy. Wiedział, że teraz nie da się już tego naprawić. Mimo to dalej dodawał składniki - dwa rogate ślimaki i trzy kolce jeżozwierza - na przemian. Następnie mieszał przez około 15 minut i przelał wywar do jednego z trzech jednego z kilku pustych naczyń. Wiedział, że jego wywar nie był udany. Nie był zielonobrunatny, ani nawet nie zgęstniały. Niestety, te zadanie nie udało mu się. Doskonale wiedział dla czego. Nie czekał na ponowne zagotowanie.
-Moje na sto procent się nie udało. Nie zapominajcie o ponownym zagotowaniu po dodaniu czyraków oraz suszonej pokrzywy - podszedł do towarzyszy, aby przyjrzeć się ich wywarom.
Powrót do góry Go down
Aurelia Magyar
I rocznik



Czystość krwi : 60%
Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Rzeka    Sob 6 Wrz - 18:25

Nie słysząc jakiś większych sprzeciwów wzięła się do pracy. Podeszła do jednego z kociołków i podzieliła składniki na trzy mniej więcej równe części. Garnuszek (w którym była już wcześniej woda) podłożyła pod ogień. Obserwując, jak się powoli podgrzewa starała się przypomnieć jak najwięcej z lekcji, na której omawiany był ten eliksir. Wtedy wprawdzie nie udało jej się wykonać go poprawnie, bo na koniec był zbyt gęsty i przybrał lekko niebieskawą barwę, ale sporo się nauczyła i wyciągnęła wnioski, które ja miała nadzieje pozwolą jej osiągnąć lepszy efekt końcowy.
- Mikołaj, pomożesz mi wrzucić to... to coś do kociołka - spytała, gdy woda zaczęła już wrzeć. Wskazała chłopakowi jeden ze składników, zbyt dla niej obrzydliwy, by mogła go dotknąć. Czyrak wyglądał dla niej jak ściągnięty kawałek skóry z trupa. Tylko zielonkawą roślinę wrzuciła sama, co jak się okazało było błędem. Gdy tylko to zrobiła, jej dłonie zaczęły parzyć, a ona zorientowała się, że nie powinna tak swobodnie chwytać w dłoń pokrzyw. Musiała na zmianę mieszać jedną dłonią wywar, zaś drugą pocierać o kant stołu dla chwilowej ulgi w nieprzyjemnym swędzeniu. W międzyczasie musiała też przygotować kolejny składnik. Na szczęście na wyposażeniu ich alchemicznego laboratorium był nóż, z którego pomocą mogła łatwo to zrobić. Ułożyła kły węża, a następnie przycisnęła je za pomocą płaskiej części noża i zaczęła na nie naciskać, i naciskać i naciskać, do moment, aż stały się ledwo widocznym pyłem. Aurelia zebrała ten proszek i wrzuciła go do kociołka. Dzięki poradzie Avrama wiedziała, że miksturka w kociołku musi być stale pod ogniem, więc po tym nie pozostało jej nic innego, jak czekać, aż woda zmieni barwę na bardziej zielonkawą. Wtedy to zaczęła dorzucać do środka dwa ostatnie składniki, ślimaki i kolce nie-pamiętała-czego-ale-leżały-na-stole-więc-wzięła, w międzyczasie dynamicznie mieszając w kociołku. Gdy uznała, że już czas, przelała efekt swojej pracy do jednej z przygotowanej dla nich buteleczki.
- Jak, myślicie, nada się? - spytała chłopaków unosząc zielonkawy płyn do góry.
Powrót do góry Go down
Władca Losu
Mistrz Gry



Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Rzeka    Nie 7 Wrz - 14:19

Pierwszoklasiści zawzięcie pracując nad swymi eliksirami, nie zauważyli, iż ich towarzysz Mikołaj, kompletnie nie wiedząc co robi, wrzucał co popadnie do kociołka. Było to oczywiście efektem ogromnego przerażenia, przez które chłopiec nie był w stanie racjonalnie myśleć. W momencie ukończenia swego dzieła w kociołku Mikołaja znajdowała się ciemnożółta bulgocząca masa intensywnie śmierdząca zgnilizną. Chłopiec westchnął niezadowolony spoglądając na Aurelię i Avrama mając nadzieję, że poszło im lepiej niż jemu i dalej wyruszą we trójkę.
Eliksir Avrama Brasova udałby się gdyby ten nie zapomniał o kilkuminutowym gotowaniu i mieszaniu czyraka i pokrzywy, przez co jego eliksir w efekcie końcowym nie miał odpowiedniego odcienia zieleni, jak i nie unosił się dym. Cała nadzieje dla trójki uczniów pozostała w rękach Aurelii. Po odczekaniu dłuższej chwili, aby mikstura ostygła Mikołaj sprawdził jak ona wygląda. Eliksir był rzadki i zielonobrunatny, a z fiolki unosił się jasnozielony dym. Dziewczyna mogła dodać kolejny sukces podczas trwającej Nocy Przydziału.
Uczniowie ruszyli w dalszą wędrówkę. Mikołaj zaczął niemiłosiernie sapać, ponieważ był już zmęczony wszystkimi wydarzeniami i nie miał już sił na dalszy chód, mimo to próbował w jakiś sposób dorównać kroku towarzyszom. Po kilku minutach ścieżka skończyła się, a przed nimi ukazały się niewielkie bagno i moczary. Nie było innej drogi, dlatego też musieli przedostać się po zawalonych drzewach na suche wysepki, z których łatwiej było dostać się na drugą stronę bagna. Niestety w pewnym momencie cała trójka została zaatakowana przez owe 'powalone drzewa', którymi okazały się błotoryje. Zwierzęta te są sklasyfikowane jako groźne, ponieważ mogą poranić nogi czarodzieja. Tak też stało się w przypadku Aurelii, Avrama oraz Mikołaja. Nadszedł moment, w którym należy podjąć decyzję, czy pomóc pozostałym, ponieważ tylko dziewczynie udało się uwarzyć przydatny eliksir, czy też liczyć wyłącznie na siebie i ruszyć dalej, próbując również w jakiś sposób ominąć Błotoryje. Czasu było coraz mniej.



Musicie podjąć decyzję - ratować tylko siebie, czy trzymać się w drużynie. Nie wiecie co spotka Was dalej, a eliksiru starczy tylko na 5 użyć. Zdecydujcie co dalej i przedostańcie się na drugi brzeg bagna.

__________________________________



Twój los w moich rękach
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rzeka    

Powrót do góry Go down
 

Rzeka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Instytut Durmstrang :: Zamek - Durmstrang :: TERENY ZIELONE :: Błonia :: Szepczący las-