IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Aida Vodianova

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Aida Vodianova
V rocznik

avatar

Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Aida Vodianova   Sob 30 Sie - 19:13


Imię/Imiona:Aida Elizabeth Nikita
Nazwisko: Vodianova
Czystość krwi: 100%
Data urodzenia: 27.07.1963
Drużyna: Gaisa
Miejsce zamieszkania: Sankt Petersburg, Rosja

OSOBOWOŚĆ
Rodzice Aidy od małego słuchali starego porzekadła - „cierpliwością i pracą ludzie się bogacą”. To samo powtarzali swoim dzieciom, kiedy spędzali całe dnie poza domem i z dnia na dzień przeprowadzali się do innego miejsca. Zdanie, iż dzięki ciężkiej harówce wskóra się w życiu coś więcej towarzyszyło również wszystkim ich dzieciom. Aida należała do tej części rodzeństwa, która przyjęła dobrą radę z pokorą i postanowiła się do niej zastosować. Od małego rezygnowała z kontaktów towarzyskich na rzecz studiowania grubych ksiąg. Dziewczyna jest wręcz książkowym przykładem introwertyka. Kiedy jest sama egzystuje w swej metafizycznej kulce chomika, kiedy tylko znajdzie na to okazję, produkując w ten sposób energię do dalszego życia. Czerpie przyjemność z przesiadywania w ciszy i spokoju między regałami, chłonąc kolejną porcję wiedzy. Uczenie się nie przychodzi jej z trudem, nie jest katorgą dla umysłu i ciała. Zapamiętuje informację niemal od razu po zapoznaniu się z nimi i przechowuje w swym umyśle, doskonale poukładane i zaszufladkowane. W sytuacjach, gdy ma je wykorzystać po prostu sięga do odpowiedniego miejsca i wykorzystuje. Nie ma się co dziwić, że zdarza jej się rzucić jakimś cytatem przy innych, wyciągniętym z powieści, której niemal nikt nie czytał. A właśnie, przejdźmy do tego jaka Aida jest w towarzystwie.  Przyzwyczaiła się do stania nieco z boku, obserwowania zachowania innych. Bo oprócz nauk o ciężkiej pracy pojęła również inne, których jej rodzice zdawali się nie zauważać – jeśli nie nauczysz się rozczytywać ludzi i wykorzystywać ich, to oni zrobią to z tobą. Masz tylko jeden wybór: być pionkiem lub królem. A dziewczyna pomimo całej swej słabości fizycznej nie zamierzała oddać swojego losu w cudze ręce. Nie chciała jedynie posadki w Ministerstwie i grania niewielkimi sumami na giełdzie w nadziei, że uda im się wygrać dzięki temu fortunę. Widziała siebie gdzieś o wiele wyżej. Dzięki rozszyfrowywaniu innych łatwiej było kierować nimi, co częstokroć okazywało się niezbyt trudne. Jak to śpiewano w pewnej kultowej piosence: „Some of them want to use you | Some of them want to get use by you”. Nie ma nic przeciwko pracy w grupie i nie bije się o stanowisko przywódcy, wystarczy jej rzucanie trafnych uwag, które doprowadzą do sukcesu. Dawniej zdarzało jej się unosić w emocjach, płakać przez ostre słowa zadzierających nosy arystokratów czy unosić się w gniewie na swe rodzeństwo. Ale pewnego roku wróciła jakby inna, odmieniona. Zbudowała wokół swoich uczuć lodowy mur, równie chłodny jak jej błękitne oczy. Nauczyła nakładać uśmiech i robić z nim różne rzeczy, przekazywać nim emocje i słowa. Znajomych ma wiele, przyjaciół zaledwie kilku, a i oni nie stanowią dla niej podpory. Rozmawia z nimi i pozwala zajrzeć nieco pod swą maskę, poznać nieco więcej myśli. Choć stara się nie przywiązywać do ludzi, jeśli już poczuje do kogoś sympatię będzie starała się walczyć za niego i wspierać go.


PREZENCJA
Dziewczyna prezentuje typową urodę mieszkanki wschodniej Europy. Jej skóra ma kolor porcelany, z niewielkimi piegami pojawiającymi się w wyniku kontaktu ze słońcem. Idealną fakturę burzy również tatuaż wykonany na jej nadgarstku przedstawiający niewielką kokardkę. Bardzo często zasłania go czarny zegarek czy gruba bransoletka, wykonana z wielu splecionych ze sobą łańcuszków. Podobnie jak jej rodzicielka Aida cechuje się dość drobną sylwetką. Ma dość szybką przemianę materii, co skutkuje brakiem nowych kilogramów, nawet gdy dziewczyna zjada dużo kalorycznych posiłków. Nigdy nie pałała miłością do sportów, a więc również masa mięśniowa nie jest u niej zbytnio rozwinięta. Niektórzy winą za jej kiepską budowę ciała obarczają dietę wegetariańską, którą dziewczę praktykuje od 10 roku życia. Ona sama jednak uważa, że dzięki rezygnacji z mięsa czuje się o wiele lepiej i zdrowiej. Aida należy do osób średniego wzrostu ze swymi 165 centymetrami. Jej twarz można by uznać za co najmniej interesującą. Rysy twarzy odziedziczyła po matce, będącej w połowie Brytyjką. Są dość miękkie, nadają wrażenie niewinności i delikatności. Dziewczyna otrzymała prosty, acz zgrabny nos i delikatne usta w kolorze delikatnego różu. Z tymi ostatnimi dziewczyna potrafi robić wiele rzeczy, ale najciekawszą z nich jest uśmiech. Nie jest to po prostu jeden grymas, powtarzany przy każdej okazji. W zależności od sytuacji można z niego wyczytać drwinę, radość, zawstydzenie czy jeszcze inną emocję. Choć mówi się, że oknami duszy są oczy, to w jej przypadku usta stanowią sposób na wejrzenie do jej serca. Oczy z kolei nie mówią nic, wiecznie milczące, koloru skutego lodem jeziora. Całość dopełniają średniej długości blond włosy, idealnie proste i odporne na większość zjawisk atmosferycznych. Żaden deszcz nie sprawi, że się pokręcą, a po porywistym wietrze wystarczy je przeczesać palcami, aby wróciły do dawnego kształtu. Skutkuje to niestety również tym, że wszelkie koki czy końskie ogony od razu się rozwalają.
Dziewczyna dzięki obserwacji ludzi jest w stanie idealnie wpasować się w ich sposób bycia. Gdy przebywa wśród wyżej urodzonych jej krok staje się pewniejszy, z plecami wyprostowanymi i krokami o długości stosownej dla damy. I choć nie przepada za tym, to gdy chce wmieszać się w tłum niżej urodzonych ludzi, to stara się poruszać jak oni. Ubiera się zgodnie z modą, a jej miłością zawsze były i będą koronkowe sukienki. Jej głos jest bardzo delikatny i, o czym niewiele osób wie, dziewczyna czerpie prawdziwą przyjemność ze śpiewania. Ton w jakim mówi bardzo kontrastuje z brakiem emocji zawartym w jej wypowiedziach.


GENEALOGIA
Anton Vodianov – pracownik średniego szczebla w Ministerstwie, ojciec trójki dzieci. Urodzony w Rosji, niemal nigdy nie opuszcza swojej ojczyzny. Pomimo pochodzenia z rodziny czystej krwi nigdy nie był bogaty, co stara się osiągnąć przez całe swoje życie. Człowiek o szpakowatych włosach i jasnych przenikliwych oczach. To on rządzi w domu i utrzymuje wszystkich w ryzach. Można powiedzieć, że jego kontakty z dziećmi ograniczają się do wspólnych posiłków i gratulacji na koniec roku szkolnego. Niezmiernie dumny ze starszego syna, w ciągłym konflikcie z młodszym. Można powiedzieć, że nie spodziewał się niczego niezwykłego po córce, ta jednak zaskoczyła go niezwykłymi osiągnięciami w nauce.
Alison Vodianov – jej panieńskie nazwisko brzmi Stretton, urodzona w Wielkiej Brytanii, rosjanka jedynie w połowie. Uczyła się w Hogwarcie, aby po paru latach przenieść się wraz z rodzicami do Rosji. To w tym kraju poznała swego męża i urodziła mu trójkę dzieci. Niezmiennie zafascynowana magicznymi stworzeniami, pracuje w Ministerstwie Magi. Swą pasję chciała przelać na córkę, ta jednak odsunęła się od niej, uważając matkę za słabą. To ona wymogła, aby jednym z imion Aidy było Elizabeth. Co najmniej raz na pół roku wyjeżdża do Wielkiej Brytanii, aby odwiedzić swą rodzinę.
Iwan Vodianov – najstarszy z rodzeństwa Vodianov, wychowany na idealnego syna i obywatela. To właśnie w nim ojciec rodzeństwa pokładał najwięcej nadziei. W szkole zabłysł świetną grą w Qidditcha, po jej zakończeniu otrzymał pracę w Ministerstwie Magii. Aida ma z nim słaby kontakt i wcale nie jest jej z tego powodu przykro, uważa Iwana za młodszą wersję ich ojca.
Aleksey Vodianov – młodszy z braci Aidy, który jeszcze nie skończył szkoły. Niemal od zawsze był dla niej największą podporą w rodzinie, dogadywali się ze sobą doskonale. Z czasem jednak jego wybuchowy temperament i stawianie się ojcu przestało jej imponować, zaczęła się od niego odsuwać. Mimo wszystko z całej rodziny to z nim ma najlepsze relacje.

HISTORIA POSTACI
Jeśli spytać by Aidę o jej pierwsze wspomnienie, to może ono brzmieć nieco rozczarowująco dla pytającego. Otóż najstarszym obrazem w pamięci Aidy jest Szarość. Ale nie taka zwykła szarość, dołująca i jednolita. Nie, ta Szarość poruszała się, zmieniała i była tylko jej. Bo choć kłębiła się nad głowami tysięcy, to właśnie ona zwróciła na nią uwagę i przemawiała do niej. Co prawda dla jej rodziców brzmiało to jak gaworzenie i niezrozumiałe okrzyki, ale Szarość rozumiała. Tworzyła niesamowite kształty dzięki grze odcieni, raz układając się w biegnące zwierzęta, innym razem przypominając wzlatującą ku górze ważkę, taką samą, jaką mama nosiła na klapie płaszcza. Ważka była stara, lekko zaśniedziała z delikatnie połyskującymi w słońcu oczami z czarnych kryształków. Mama nosiła ją z dumą, jako prezent od rodziny w Wielkiej Brytanii. Próba dotknięcia tego cennego przedmiotu skutkowała zabraniem go na bezpieczną odległość od nieostrożnego dziecka. Smutne, nawet ważka na niebie zdawała się być blisko, a jednak pulchne ręce dziecka zaciskały się jedynie na powietrzu. Oczywiście na tym kończyło się wspomnienie dziecka, ale nie oszukujmy się, nie był to koniec całego wydarzenia. Matka Aidy rozejrzała się nerwowo niczym zbieg obawiający się schwytania. Nie miała pojęcia czy powinna zgadzać się na to spotkanie, być może mogło ono zaszkodzić jej małżeństwu. Ale mimo wszystko uważała, że on ma prawo choć raz ją zobaczyć. W końcu go zobaczyła i po raz kolejny jej serce zabiło szybciej. Zaczęła się zastanawiać, czemu wyszła za swego aktualnego męża, skoro mogła mieć nawet takiego mężczyznę. Być może była wtedy po prostu głupia i naiwna, dała się ponieść emocjom. Przez chwilę patrzyli na siebie w milczeniu, jakby nie wiedzieli jakich słów powinni użyć. Wcześniej umówili się, że to spotkanie będzie szybkie, może parę minut, a potem rozejdą się w swoje strony. Skinął jej w końcu głową, po czym podszedł do wózka. Jego ręka dotknęła twarzy dziewczynki w wózku, która posłusznie dała się pogłaskać, a na jej bezzębnych ustach pojawił się uśmiech. On również się uśmiechnął, a smutek w jego oczach jakby na chwilę przygasł. Zabrał rękę i odwrócił się, a Aida nawet nie miała pojęcia, że właśnie po raz pierwszy spotkała swego biologicznego ojca.

Choć wizyty u ciotki zawsze opiewało całodzienne marudzenie, to Aida wcale nie była zła na takie wyjazdy. Dom Ireny znajdował się daleko od wszelkiej cywilizacji, do najbliższego domostwa trzeba było iść 20 minut i to tylko po to, aby pogawędzić z podstarzałym wdowcem o jego reumatyzmie. Irena nigdy nie serwowała dobrego jedzenia, jej potrawy były często niedogotowane, bądź źle doprawione. Jednak to nie dla towarzystwa sąsiadów czy kuchni dziewczę jeździło w odwiedziny do krewnej. Chodziło o jej osobowość i silny charakter, opowieści przy gorącej czekoladzie i spacery po okolicznych lasach. Aida bywała tam rok w rok, przyjeżdżając i wyjeżdżając z dnia na dzień. Nigdy nie musiała wcześniej omawiać swego pobytu, ciotka i tak nigdzie się nie wybierała. Irena czekała na te wizyty tak, jakby miały jej one oddać parę lat. Była samotna, a blondynka pojawiająca się u niej w wakacje z nowinami wielkiego świata umilała wieczorne posiedzenia przy herbacie.
Tak jak rok w rok stopy dziewczyny oparły się na brukowanym peronie niewielkiej stacji, a do nosa dotarły zapachy związane tylko z tym miejscem. Delikatny aromat taniej kawy pitej przez jedyną żywą duszę na stacji – sprzedawczynie biletów, aromat siana koszonego na okolicznych pastwiskach i niezbyt miła woń publicznych toalet, o których higienę mało kto się przejmował. Powoli ruszyła na skraj chodnika, niosąc ze sobą ciężką walizkę. Pamiętała, że kiedyś ciotka przyjeżdżała punktualnie i pomagała jej nieść bagaże. Teraz, gdy dziewczę miało całe 13 lat nikt już nie zaprzątał sobie głowy jej słabością fizyczną. Przysiadła na niewielkim krawężniku, rzucając pełne nadziei spojrzenie na drogę. Niestety, nic nie zapowiadało szybkiego przybycia jej krewnej. No cóż, niestety Irena nigdy nie wierzyła w punktualność rosyjskich kolei i wolała sama się spóźnić, niż stać tutaj jak idiotka. Przy takim obrocie spraw Aidzie nie pozostało nic innego jak oprzeć się plecami o walizkę i zagłębić w lekturze.
Na szczęście ciotka uznała, iż pociągi zwykle nie spóźniają się o więcej niż 3 godziny i właśnie po takiej ilości czasu jej stary Ford 1955 zajechał na stację. Z szerokim uśmiechem uściskała swą kuzynkę zarzucając ją typowymi dla starych ciotek komentarzami: „Ależ ty wyrosłaś! No popatrz jak wyładniałaś! Znowu schudłaś, źle cię karmią widać! Pewnie już jakiegoś kawalera złapałaś!” A Aida kiwała tylko głową, rozkoszując się dobrze znanymi doznaniami – zapachem flakonów perfum, mających zamaskować woń starości, ciepłem ramion oplatających jej wątłe ciało i miękkimi włosami smyrającymi ją w twarz. To było to, co dobrze znała i kochała. Podróż mijała szybko, przy przesłuchaniu na temat najnowszych wieści i wydarzeń z życia blondynki. Na miejscu pojawiły się około ósmej wieczorem, a Aida z każdą chwilą czuła się lepiej. Choć jej dom znajdował się setki kilometrów stąd, to właśnie tutaj czuła się najlepiej. Miejsce zamieszkania jej ciotki stanowił piętrowy budynek pokryty brunatnymi dachówkami i łuszczącą się brązową farbą. Idąc po ganku dziewczyna z satysfakcją odkryła, że wciąż pamięta które z desek są spróchniałe i wydają przeraźliwe dźwięki przy deptaniu ich, jak gdyby wołały o pomoc. W środku też niewiele się zmieniło – wciąż te same stare meble, kolekcja porcelanowych panienek i stary odbiornik, który można by zapewne sprzedać za niezłą sumę w jakimś antykwariacie. I tylko jedna rzecz była zupełnie nowa – terrarium stojące na kredensie w salonie.
- Ciociu, co to takiego?
- A popatrz no Aidzia co sobie sprawiłam, żeby mi smutno nie było. Jeden taki na targu chciał się pozbyć, to se wzięłam, a co! Wiesz, małe to, niejadowite i myszy będzie zjadało!
Irena z uśmiechem podeszła do terrarium i po chwili męczenia się z zameczkiem otworzyła pokrywkę, po czym włożyła do środka rękę. Kiedy ją wyjęła dookoła jej nadgarstka opleciony był niewielki gad, o złotej skórze pokrytej ciemnym wzorem. Zwierzę nie wyglądało na zbyt zadowolone, najprawdopodobniej zostało wyrwane z drzemki.
- Ciociu, to niebezpieczne. A zresztą przecież nie będziesz mu tych myszy łapała![/]b
Aida chciała przekonać krewną co do głupoty jej pomysłu, ale wiedziała, że z góry jest na straconej pozycji. Jej ciotka była znana w całej rodzinie z tego, że zachowywała się jak arystokratka i nie trafiały do niej żadne argumenty. Była uparta jak osioł, zresztą podobnie jak ojciec dziewczyny.
- A głupoty gadasz, sam se złapie, a jak nie, to poproszę któregoś z tych podrostków, żeby mi przywoził za trochę grosza.
Aida westchnęła tylko z rezygnacją, po czym zmieniła temat. Po chwili wąż, cały szczęśliwy wylądował z powrotem w swym terrarium, a one zajęły się przyrządzaniem herbaty. Ciotka Irena nigdy nie pijała tej najtańszej, ekspresowej, jaką zadowalała się większość Rosjan. Ona, za grube pieniądze sprowadzała własną aż z Indii, aby móc delektować się prawdziwym aromatem tego wspaniałego napoju. Również swą małą podopieczną rozkochała w tym luksusie, przez co powroty do domu były dla podniebienia Aidy niezbyt przyjemnym doznaniem. Ponadto Irena uczyła dziewczę na temat dobrych manier i arystokracji. Sama, za swej młodości, była osobą dość popularną i z jakiegoś powodu często zapraszano ją na bale. Dziewczynka często zastanawiała się, co takiego czyniło z jej ciotki obiekt zainteresowania tych snobów. Czy zazdrościła arystokracji? Tak, na pewno. Pragnęła mieszkać w dużym domu, a nie niewielkim apartamencie, chciała móc jeździć co miesiąc za granicę i nie mieć ograniczonych funduszy. Chciała mieć życie o jakim opowiadała jej ciotka, pełne strojnych sukni, wystawnych bankietów i pięknych ludzi. Ale gdy mówiła o tym Irenie ta popadała w zadumę.
- Wiesz, ty jesteś naprawdę inteligentna i całkiem ładna. Jeśli będziesz umiała się zachować, to może dobrze wyjdziesz za mąż i będzie ci się lepiej wiodło. Tylko nie wychodź za nieudacznika!
Ostatnie słowo podkreślała i niemal krzyczała. Czasem Aida zastanawiała się, czy jej ciotka powinna udzielać taki rad jako stara panna, ale wolała tego nie mówić na głos. Już nie raz dostała tutaj porządne lanie. Rozmawiały do późna, choć obie wiedziały, że wstaną naprawdę wcześnie. Ciotka, bo nie będzie mogła spać, a Aida, bo będzie chciała korzystać ze spędzanego w tym miejscy czasu.
Tak minęło parę dni – ciotka faktycznie zapłaciła w końcu jakiemuś chłopakowi, a ten przywoził jeszcze żywe myszy do ich domu. Raz przywiózł nawet cały miot młodych, jeszcze ślepych gryzoni. Dziewczynka, choć czuła mdłości, nie mogła odwrócić wzroku od tego niesamowitego wydarzenia – kilka żyć kończyło się, aby przedłużyć to większe. Sama jednak nie mogła się przemóc, aby dotknąć gada. Wydawało jej się, że będzie taki jak ślimak – zimny i oślizgły. Czasem, gdy ciotka wychodziła do ogródka Aida przyłapywała się na tym, że gapi się na terrarium, a jego mieszkaniec odwzajemnia to spojrzenie. Wiedziała, że równie dobrze mógł spać, w końcu gady nie mają powiek, ale z jakiegoś powodu była pewna, że on na nią patrzy. Tej nocy nie mogła zasnąć, męczyły ją koszmary w których dziesiątki węży chodziło pod jej nogami zostawiając za sobą oślizgłe, ślimacze ślady, a ona nie mogła przejść przez nie do drzwi. W końcu dziewczyna zeszła na dół, uważając by nie nadepnąć na ten obluzowany stopień, który już drugi rok straszył wszystkich schodzących. Jej matka mawiała, że ciotka w końcu się przez niego przewróci, a tamta nazywała Alison nieznającą się na niczym Brytyjką. O tak, obie za sobą nie przepadały, a sympatia Aidy do krewnej niczego nie polepszała. Dziewczynka nalała sobie do szklanki wody z kranu, wbrew nakazom właścicielki domu, która mówiła, że to niezdrowo. To przyzwyczajenie do picia kranówki blondynka wyniosła z domu. Odwróciła się i znów jej spojrzenie powędrowało w kierunku terrarium. Najwyraźniej ciotka zapomniała wyłączyć lampy, bo ta cały czas paliła się, a niewielki kształt pod nią powoli poruszył się. Uniósł swój łeb i dziewczę było teraz pewne – patrzy się na nią. Oceniał czy jest w stanie ją zjeść, zamierzał ją ugryźć i zabić. Ale w tym momencie usłyszała głos.
- Nie bój się, podejdź do mnie. Miło by było w końcu porozmawiać.
A Aida, jak to każda zdrowa na umyśle osóbka, zareagowała krzykiem i upuszczeniem szklanki. Naczynie uderzyło o panele, rozbryzgując się na setki elementów i ochlapując podłogę, a także nogi dziewczyny wodą. Na górze zapaliło się światło, czyjeś stopy uderzyły o podłogę korytarza i u góry schodów pojawiła się sylwetka jej ciotki.
- Co tym razem, mysz? No patrz, zbiłaś szklankę i zalałaś panele! Ach, skaranie boskie! Wracaj do siebie, jutro posprzątamy jak będzie jasno!
- Ale ciociu on... – nie zdążyła dokończyć bo tamta już odwracała się, mamrocząc pod nosem coś o sierotach i wymianie paneli, której jak się miało okazać za parę sekund nie będzie jednak jej dane wykonać. Dziewczę wciąż stało na dole zamurowane, kiedy do jej uszu dotarła kolejna sycząca wypowiedź.
- Nie idź tam, na górze czeka tylko śmierć. Zabierz nas stąd, szybko!
I choć wszystko mówione było jednym tonem, to wydawało jej się, że ten ostatni rozkaz wydany został okrzykiem. Nie zdążyła jednak nic zrobić, bo w tym momencie całym domem wstrząsnął wybuch. Ciotka, stawiająca krok w kierunku swego pokoju zrzucona została ze schodów i jak szmaciana lalka upadła jakiś metr od Aidy. Jej głowa wykręcona była w nienaturalny sposób, a oczy, zawsze błyszczące teraz wpatrywały się pustkę. Sama dziewczynka siła wybuchy przewrócona została na ziemię, a kilka kawałków szkła wbiło jej się w dłonie i nagie nogi. Obraz rozmazał się jej przed oczami, ale nie była to wina wstrząsu, a łez zbierających się w oczach. Podczołgała się w kierunku ciała ciotki i zaczęła nią potrząsać. Kątem oka widziała lunę płomieni, schodzących powoli po drewnianej balustradzie schodów.
- Ciociu wstawaj! Ciociu!...
Jej krzyki przeszły w zawodzenie, przez szok niemal nie czuła szkła, które utkwiło w jej drobnym ciele. I znów ten sam głos odezwał się zza jej pleców, działając na nią jak kubeł zimnej wody.
- Jej już nie pomożesz, ale możesz pomóc nam. Zabierz mnie stąd Aida i wezwij pomoc!
Jej imię w ustach obcego brzmiało dziwnie, a jednak tak znajome słowo sprawiło, że postanowiła go posłuchać. Jak we śnie podniosła się i podeszła do terrarium. Jej drobne ręce dotknęły jego ciała, a jego faktura zaskoczyła ją. Nie był oślizgły ani zimny, jego łuski były w dotyku ciepłe i miękkie. Uniosła go, a on oplótł się wokół jej chudego przedramienia. Ogień był już blisko, zajął się dywan leżący przed schodami. Złapała pierwszy z brzegu płaszcz i wybiegła na zewnątrz. W pierwszej chwili myślała, że to wschodzi słońce, nie było przecież aż tak ciemno, jak powinno być w środku nocy. Dotarło jednak do niej, że to łuna płonącego domu rozświetla zmierzch. Ruszyła przed siebie, dopiero teraz zaczynała czuć ból wszystkich ran i obtarci. Czuła w ustach słony smak łez zmieszanych ze smarkami. Na pewno nie wyglądam teraz jak arystokratka. – pomyślała nagle i rozryczała się na dobre, upadając na drodze podjazdowej.

Znaleźli ją ratownicy, najwyraźniej pan Valery mieszkający te 20 minut od nich zauważył pożar. Pewnie , jak to starzy ludzie, nie mógł spać. Podano jej środki przeciwbólowe, usunięto szkło i zrobiono wszystko, aby jej stan fizyczny wrócił do normy. Co innego jednak jej stan psychiczny. Jej żądania, aby oddano jej węża zostały zbyte, uważano, że nie powinna się teraz zajmować zwierzęciem. Dopiero gdy po kilku godzinach pojawiła się jej rodzina w końcu dzikie zwierzę wróciło do niej. Jej rodzina płakała i głaskała ją, ale Aidzie wydawało się, że to przydarza się to komuś innemu. Jedynym wyraźnym elementem w tej wizji były oczy węża leżącego przy jej boku. Później zasnęła, chociaż bardzo nie chciała tego robić. Śniło jej się, że ktoś każe jej zostać na dole, ale ona wchodzi już po schodach i po chwili wraz ze swą ciotką leży bez ruchu na ziemi, a płomienie liżą jej stopy. Ogień chciwie wyciąga rękę i już terrarium znika w jego paszczy. Obudziła się z krzykiem, ale nikt nie przyszedł. Pielęgniarki siedziały w swej dyżurce, lekarz zapewne badał kogoś, a jej rodzina pojechała nocować w niedalekim motelu. I tylko ciepły kształt, który poruszył się przy jej głowie pomógł jej się uspokoić. I tym razem ona do niego przemówiła.
- Dziękuję.

Szła pewnie, tak jak uczyła ją chodzić ciotka. Zwykła mówić, że osoby, które się garbią niczego nie osiągają w życiu, a więc plecy blondynki były wyprostowane. Rany na jej ciele już się zagoiły, tam gdzie wbiło się szkło pozostawały tylko niewyraźne kreski, niemal niewidoczne. Zanim przybyła do szkoły uczyła się niemal cały wolny czas. Na zmianę godzina nauki i godzina terapii. Miała dość swojego lekarza, który uważał, że wypadek odbił się na jej psychice. Twierdził, że ten szok spowodował depresję, że nie bez powodu odsunęła się od rodziny. Że ciągła nauka to sposób na odreagowania, najwięcej głupot nagadał młodszemu z braci, który najbardziej odczuł zmianę w niej. Obawiał się, iż dziewczyna popełni samobójstwo, chociaż ona sama nie miała tego w planach. Aida, która nigdy wcześniej nie używała sarkazmu i była po prostu miłym dzieckiem, teraz potrafiła wykpić każdego, kto zarzucał jej chorobę psychiczną. Nie brała leków, które jej przepisano, nie odpowiadała na pytania lekarza. W końcu, po rozmowie z ojcem, w której wykazała się zaskakującą dla niego racjonalnością i powagą, głowa rodziny uznała, że czas zostawić przeszłość w spokoju. Ten wypadek najwyraźniej sprawił, że jego córka wydoroślała, a ten konował któremu tyle płacą nic nie wie. Starszy brat przyznał mu rację, matka z lekkim ociąganiem poparła ich zdanie. I tylko Aleksey wiedział, że coś jest nie tak i nie chciał zmienić zdania. Ale to nie było już ważne, nie musiał jej rozumieć. Rozmawiała z Dymitrem, jej nowym przyjacielem i podporą. Wąż widział naprawdę dużo i miał swoje zdanie na każdy temat. Ich pogawędki toczyły się zwykle gdy nikogo nie było w pobliżu, dziewczyna nie chciała aby inni wiedzieli o jej zdolności. Aż pewnego dnia wąż chciał zjeść kawałek kurczaka, który matka Aidy przygotowywała na obiad i dziewczę odruchowo przemówiło w języku Dymitra. Jej wyjściu z cienia towarzyszyło zaskoczenie i radość. W noc próby, nie była wystraszona, zachowywała spokój i czekała. A na jej ramieniu znajdował się zawsze wierny Dymitr i komentował całe zamieszanie. Dziewczyna musiała przyznać, że trafił jej się kompan z ciętym językiem, do tego dość arogancki. Z jakiegoś powodu uważał się za lepszych od ludzi, a już na pewno od tych zasmarkanych 13 latków. Dostali kopertę i ruszyli, choć marsz nie był dla dziewczyny najłatwiejszy. Nigdy nie była osobą wysportowaną, a długie chodzenie męczyło ją. Kiedyś jej matka chciała sprawdzić, czy dziewczyna nie ma przypadkiem astmy, ale ojciec uznał, że to zbędne badanie, a jego córka na pewno jest zdrowa. Ale dotarła na polanę i przeszła próbę, w duchu powtarzając sobie, że to dzięki dopingowaniu przez swego przyjaciela.


STATYSTYKI



  • A)  Obowiązkowe
    > Zaklęcia  i uroki - 65/100
    > Czarna  Magia - 15/100
    > Obrona przed czarną magią - 40/100
    > Ziołolecznictwo - 40/100
    > Eliksiry - 45/100
    > Transmutacja - 40/100
    > Sprawność  fizyczna - 10/100
    > Historia Magii - 15/100

    B)  Dodatkowe
    > Numerologia - 0/100 (dozwolone od III klasy)
    > Starożytne runy - 25/100 (dozwolone od III klasy)
    > Astronomia - 15/100 (dozwolone od III klasy)
    > Opieka nad magicznymi stworzeniami - 0/100 (dozwolone od III klasy)
    > Oklumencja - 0/100 (dozwolone od VI klasy)
    > Leglimencja - 0/100 (dozwolone od VI klasy)
    > Quidditch  - 0/100
    > Znajomość  zamku  - 10/100
    > Genetyka - 30/100




Wybrany wizerunek: Joanna Gröblinghoff
Powrót do góry Go down
Laima S. Frīdenbergs
Moderator
V klasa

avatar

Czystość krwi : krystaliczna
Liczba postów : 57

PisanieTemat: Re: Aida Vodianova   Nie 31 Sie - 13:17



+ 8 pkt za ciekawą kartę postaci, które możesz sobie w statystykach rozłożyć Smile

__________________________________


Life is a game, but it's no fair. I break all the rules, so I don't care.
Powrót do góry Go down
 

Aida Vodianova

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Instytut Durmstrang :: Karty Postaci-