IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Laima Frīdenbergs

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Laima S. Frīdenbergs
Moderator
V klasa



Czystość krwi : krystaliczna
Liczba postów : 57

PisanieTemat: Laima Frīdenbergs   Sob 30 Sie - 22:31


Imię/Imiona: Laima Saulé
Nazwisko: Frīdenbergs
Czystość krwi: 100%
Data urodzenia: 14 II 1964
Drużyna: Zemes
Miejsce zamieszkania: Ryga, Łotwa

OSOBOWOŚĆ
Ziemia moją matką. Tarczą mą jej skorupa, która przypomina tą, więżącą w swych szponach całą Antarktydę – kontynentu posiadającego olbrzymie bogactwa, których wszyscy pragną, a nikt nie może posiąść. Jestem zimniejsza od niej, twardsza od niej, ale czy tak pożądana? Śmiem twierdzić, że tak. Mam w sobie to coś, że przyciągam ludzi jak magnes. Mam w sobie to coś, że potrafię sprawić, by społeczeństwo mi zaufało. Mam w sobie to coś, czego pragnie każdy człowiek. Jestem niezwykła. Przy tym wszystkim nie jestem naiwna i nie wierzę w idealistyczne bzdury o zmianie tego świata na lepsze. Stąpam twardo po ziemi, której jako jedynej mogę ufać – wierzę w fakty. Wiem, czego chcę osiągnąć i dążę do tego, bez względu na cenę, jeśli jestem w stanie ją zapłacić. Sama buduję sobie przyszłość, niejednokrotnie wykorzystuje do tego innych ludzi przy pomocy manipulacji, którą opanowałam do perfekcji.
Ogień moim ojcem. Nie potrzebne są słowa – wystarczy jedno spojrzenie, byś miał ochotę uciec w najodleglejsze czeluści Tartaru, stwierdzając, że tam jest bezpieczniej. Boisz się mnie, a może i nie, ale wolisz być dalej aniżeli bliżej mojej osoby. Jestem destrukcyjna, czujesz to. A może jednak cię przyciągam? Nie przypominam zachowaniem innych rówieśników. Wolę stać z boku, mimo że posiadam wszystko, o czym każdy czarodziej może marzyć, a właściwie czarownica. Cóż, jestem kobietą. Właśnie. Nie zachowuję się jak typowa arystokratka, choć przecież moje ruchy, mój sposób mówienia, sposób ubiera... aż bucha ode mnie wysokim pochodzeniem. Stoję, jednak z boku, unikam tłumów i... innych mężczyzn traktuje z dystansem oraz swego rodzaju wyższością. Któż marzy o takiej małżonce? Powinnam to ukrywać, czyż nie?
Powietrze mym alter ego. Wolność – to moja najważniejsza potrzeba, a odebrania mi tego nigdy nie zaakceptuje. Ograniczenia sprawiają, że nie mam czym oddychać, a czy jakakolwiek istota żywa może egzystować bez wykonywania tego procesu? Toteż walczę z tym na każdym kroku. Jak tajfun niszczę każdą stającą mi na drodze przeszkodę. Nigdy się nie poddaję - zawsze walczę do końca. Nie akceptuje porażek, jednakże tolerować mogę przegraną, którą odniosła z wysoko podniesioną głową i z klasą oraz zakończonej wygranym rewanżem. Mam dar do znajdowania się w miejscach, w których ludzie znajdują się w dwuznacznych sytuacjach lub takich, które chcieliby zachować w sekrecie, głównie za sprawą tego, iż zazwyczaj spędzam czas w lokacjach mało uczęszczanych przez przeciętnych uczniów.
Woda moim sumieniem. Uczyniła mnie człowiekiem z krwi i kości. Uczyniła mnie kobietą. Ona czyni, że tak trudno jest mi być oziębłą. Sprawia, że niejednokrotnie żałuję swoich czynów. Wywołuje u mnie łzy, żal i wściekłość. Nienawidzę jej.

PREZENCJA
Nie oceniaj po wyglądzie – to bardzo mądre zdanie, które niejednokrotnie sprawdza się w życiu. Laima to kolejny przykład potwierdzający tą regułę. Na pierwszy rzut oka nic nie świadczy o jej usposobieniu. Panna  Frīdenbergs odziedziczyła po matce drobną, acz wysoką sylwetkę. Z tego powodu wydaje się osobą słabą, więc jeśli nie miałoby się z nią wcześniej nigdy kontaktu, to jej wyzwanie na różdżki wydałoby się wręcz niedorzeczne – Przecież ją zwykłe Expelliarmus odrzuciłoby na odległość pięciuset metrów! Z jej twarzy, którą okalają, sięgające za ramiona, proste kosmyki w odcieniu jasnego blondu, także trudno wyczytać cokolwiek wspólnego z prawdziwym charakterem dziewczyny. Wyjątek stanowią oczy, nie od parady nazywane zwierciadłem duszy, choć nie do końca. Są one dość małych rozmiarów, świadczące o skrytości ich właścicielki, jednakże swą barwą przypominają odcień bezchmurnego nieba. Oczy i usta stanowią u Laimy całą mimikę twarzy, przy czym te drugie ograniczają się do wyrażania pogardy. Jeśli chcesz wyczytać jakiekolwiek uczucia, musisz bardzo przenikliwie spoglądać w jej oczy, odróżnić prawdę od fałszu... nie jest łatwo jej rozgryźć. Przyznaję.
Bycie potomkinią  Frīdenbergs'ów zobowiązuje i Laima, mimo swego buntowniczego usposobienia, zachowuje się jak na arystokratkę przystało. Zawsze jest ubrana schludnie i odpowiednio do sytuacji, a przy tym wszystkim gustownie. Nie lubi się do tego przyznawać, jednakże strojenie i aprobata innych jej wyglądu, sprawia jej niesamowitą przyjemność. Przy tym wszystkim dziewczyna ma talent do prezentowania siebie, co zapewne odziedziczyła po swym wielmożnym ojcu. Kiedy Laima wchodzi do pomieszczenia czy idzie ulicą, robi to z taką gracją i... tym czymś, że wszystkie oczy kierują się na nią. Dziewczyna jest także doskonałym mówcą – ma naturalnie przyjemną barwę, który wywołuje u ludzi ufność.

GENEALOGIA
Rodzina Frīdenbergs szczyci się czystością krwi od setek pokoleń. Trudno znaleźć jakiekolwiek połączenia z rodzinami o niższym statusie krwi, gdyż w przypadkach prób wyłamania się z tradycji,  rzeczone osoby znikały w tajemniczych okolicznościach (czyli najczęściej ginęli). Jest to familia, dla której przede wszystkim liczy się władza, dlatego większość jej członków (męska część) realizuje się w polityce. Jak większość czarodziejów zamieszkujących tą część Europy, sceptycznie odnoszą się do rodów innych niż te czystokrwiste.

Miervaldis Nikolajas Frīdenbergs – Łotewski Minister Magii, lat pięćdziesiąt osiem, ojciec siedmiorga dzieci. Jego stosunki z Laimą są bardzo... trudne. Mężczyzna od narodzin córek nie ukrywał, że nie znaczą one dla niego zbyt wiele i mają mu nie wchodzić w drogę, dopóki nie będą mu potrzebne do jakiejś transakcji. Od początku takie traktowanie wydało się Laimie nieakceptowalne, z tegoż powodu od początku wywoływała spięcia między nią a jej wielmożnym ojcem, po którym odziedziczyła silną osobowość. Powodów tego, że na każdym kroku utrudniała życie panu  Frīdenbergs, było więcej. Dziewczynę bolało to, iż tak bez skrupułów faworyzował jej braci, nie dając jej jakichkolwiek szans i nawet w sytuacjach, kiedy okazywała się w czymś bezsprzecznie lepsza, mówił jej, iż przeszkadza im i ma sprawdzić, czy nie ma jej gdzieś indziej. Po dziś dzień wiele jej czynów, wiąże się z jej rodzicielem. Nienawidzi go i kocha najbardziej w świecie.

Daina Alise Frīdenbergs – Pani domu rodu  Frīdenbergs, lat pięćdziesiąt, matka siedmiorga dzieci. Dla Laimy nie jest zbyt znaczącą osobą w życiu i zawsze odnoszą się do siebie z dystansem, rozmawiając jedynie w towarzystwie, kiedy trzeba udawać idealną rodzinę. Z rodziną wychodzi się dobrze jedynie na zdjęciach – to ich dewiza.

Rosa Frīdenbergs – siostra bliźniacza i najważniejsza osoba w życiu Laimy. Różnią się jak ogień i woda pod względem charakterów, co właśnie może być powodem ich tak wspaniałej relacji. Nie jest wszystko takie słodkie, piękne i różowe, aczkolwiek obie wiedzą, że zawsze mogą na siebie liczyć. Choć Laima poniekąd czuje się zobowiązana czuwać nad siostrą, gdyż ta z swym ufnym podejściem świata (który Laima tak bardzo w siostrze ceni), jest łatwym łupem dla wszechobecnych sępów. Dziewczyna gotowa jest zrobić dla Rosy praktycznie wszystko – bliźniaczka jest jej największą słabością i jednym z niewielu sposobów, aby zranić ją dogłębnie.

Daeril Frīdenbergs – najstarszy z braci Frīdenbergs, nauczyciel ONMS w Instytucie Durmstrang. Ich relacja opiera się głównie na tym, że Laima go szantażuje. Dzięki swojej przebiegłości i spostrzegawczości odkryła, że jest on homoseksualny, czym Daeril niekoniecznie chciał się podzielić z ojcem. Tak też teraz blondynka, kiedy potrzebuje czegoś wysyła braciszkowi liścik, dołączając do tego jakiś ładny okaz przedstawiciela pajęczaków.

Oprócz tego Laima posiada jeszcze czwórkę braci, z którymi łączą ją bardziej i mniej zażyłe stosunki.

HISTORIA POSTACI
Wszystko zaczęło się pewnej grudniowej nocy, gdy jak co roku przebywaliśmy w posiadłości moich dziadków, która w bliskiej przyszłości miała przejść w ręce mojego ojca. Nie potrafiłam doczekać się dnia, kiedy to miejsce całkowicie będzie należało do mojej rodziny. Zdecydowanie preferowałam go od domu, który zamieszkiwaliśmy aktualnie w Rydze – w pobliżu nie kręciło się tylu mugoli, których trzeba było tolerować, a posiadłość ta kryła sobie tyle tajemnic, że nawet ja nie mogłam narzekać na nudę.
Każdego popołudnia moje rodzeństwo grywało w Quidditcha – grę, której sensu i fenomenu nigdy zrozumieć nie potrafiłam, toteż w tym czasie znikałam niezauważenie, by spędzić czas w nieco ciekawszy sposób. Tego dnia postanowiłam udać się do wychodzącego na północ skrzydła posiadłości, w której niedawno odkryłam miejsce, z którego mogłam podsłuchiwać rozmowy dorosłych, przebywających o tej porze w gabinecie mojego dziadka. Początkowo nie dyskutowali o niczym interesującym, jednakże należę do osób cierpliwych i w końcu dane mi było doczekać się słów, które zmieniły mój sposób postrzegania świata o jakieś sto osiemdziesiąt dziewięć stopni. Temat rozmów zszedł na latorośle mego ojca, co zdecydowanie przyciągnęło moją uwagę i całkowicie skupiłam się na rozmowie dorosłych. Zapisałam w pamięci parę krępujących sytuacji na temat moich braci, które w przyszłości zamierzałam obrócić przeciwko im – nienawidziłam ich, praktycznie wszystkich. Wysłuchałam ody pochwalnej na temat moich braci, by po chwili usłyszeć opinię na temat mnie oraz mojej siostry. Od zawsze wiedziałam, że nie znaczymy dla niego specjalnie wiele, jednakże nigdy nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo, a nawet jeśli podświadomie to czułam, to nigdy sobie tego nie uświadomiłam. Słowa te były dla mnie jak lodowaty prysznic, tak lodowaty, że praktycznie oberwałam soplami, nie wodą. Po chwili sparaliżowania całego mojego ciała, który wywołał szok po refleksji mojego ojca, zaczęłam odczuwać, że wypełnia mnie wściekłość i zaczynam wpadać w szał. Wiedziałam, że muszę się oddalić, gdyż kiedy wszystkie te negatywne emocje osiągną swoje apogeum, istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że zrobię rzeczy niezwykle bolesne w skutkach, a co gorsza... dam swojemu rodzicielowi satysfakcję, czegoś nigdy sobie wybaczyć bym nie potrafiłam.
Czym prędzej ruszyłam w stronę pobliskiego lasu, nie słuchając dalszej części rozmowy dorosłych, aby zapanować nad emocjami. Uspokojenie się zajęło mi kilkanaście kilometrów, podczas których łamałam, kopałam, rzucałam wszystkim i w wszystko, co tylko stanęło mi na drodze, krzycząc przy tym wszystkim wniebogłosy. Krótko mówiąc – narobiłam niesamowitego szumu i przestraszyłam każdą istotę żywą, przebywającą w promieniu kilku kilometrów. Las, jednak otaczał posiadłość mojego dziadka, który nie cieszył się zbyt dobrą opinią i mało kto zdobywał się na odwagę, aby zbliżyć się tak blisko zamieszkałych przez niego terenów. Nie było tak więc szczególnych powodów do jakichkolwiek obaw. Kiedy czułam, że wszystkie negatywne uczucia, zaczynają tracić na swej mocy i robi mi się smutno, przysiadłam zrezygnowana na przewróconym pniu, których w tym miejscu trudno było zliczyć i... zasnęłam.
Trudno powiedzieć na jak długi czas uciekłam w objęcia Morfeusza, jednak kiedy się obudziłam wiał porywisty wiatr, a gdzieś pomiędzy koronami drzew można było dostrzec piękną pełnię księżyca. Nastała już noc. Nigdy nie bałam się ciemności czy też tej przerażającej ciszy przerywanej przez świst wiatru czy szelest liści. Lubowałam się w takim klimacie, teraz jednak... nie czułam się zbyt pewnie. Gdzieś w duchu wmawiałam sobie, że to przez to, iż teraz wszyscy już na pewno zauważyli brak mojej osoby i będę zmuszona wysłuchiwać tyrad mojego ojca. Jak bardzo próbowałam to sobie wmówić, tym bardziej wiedziałam również, że to nie prawda.
Rozejrzałam się wokół zlęknionym spojrzeniem i wtedy dostrzegłam dwa ślepia, wpatrujące się na mnie z gąszczu. Nie będę nikogo oszukiwać, że zachowałam się dojrzale, bo tak nie było. Pierwszy raz w życiu zaczęłam z piskiem uciekać w stronę przeciwną, nawet nie zastanawiając się, gdzie ona mnie doprowadzi. Para ślepi, oczywiście, ruszyła za mną w pogoń i z każdym susem czułam jak coraz bardziej potwór zbliża się do mnie. Bałam się odwrócić, spojrzeć gdziekolwiek... w końcu w ciemności nie dostrzegłam, któregoś z leżących na ziemi konarów i potknęłam się.
Nie pamiętam, co się działo potem i dlaczego nie skończyłam w żołądku goniącego mnie monstrum. Obudziłam się w dobrze mi znanym pokoju, który zamieszkiwałam w każde święta i każdego lata, przypominającego w tym momencie bardziej salę szpitalną. Wokół mnie kręciło się mnóstwo ludzi, których nawet nie próbowałam zidentyfikować. Bolała mnie głowa. Bolał mnie brzuch. Bolało mnie wszystko. Nie dane mi było jednak użalać się nad sobą, gdyż pomieszczenie odwiedził mój ojciec, który wyprosił wszystkich aktualnie w nim przebywających. Chciał porozmawiać ze mną w cztery oczy. Zebrałam się cała w sobie, aby przezwyciężyć ból i nie okazać żadnej słabości podczas rozmowy z mym rodzicielem. Gdy wszyscy wyszli spojrzał na mnie z jeszcze większą pogardą niż zwykle. Usiadł na najbardziej oddalonym ode mnie krześle, jakbym miała go czymś zarazić. Traktował mnie w tym momencie prawie jak szlamę. Zesztywniałam. Popatrzyłam się na niego wyzywająco, chcąc mu pokazać, że jednak nie robi to na mnie żadnego wrażenia. Czekałam w milczeniu.
- Czy tobie naprawdę sprawia taką frajdę wpadanie w wszystkie możliwe tarapaty? Co ja mam niby z tobą zrobić? Jesteś kobietą, do cholery. Czy to tak trudno zachowywać się jak dama, uśmiechać się i dobrze wyglądać? – odezwał się w końcu mój ojciec, przerywając niezręczną ciszę, kiedy zdał sobie sprawę, że ja wcale nie zamierzam rozpoczynać konwersacji. Potem wstał z miejsca i podszedł do okna. - Cóż... w każdej rodzinie musi być jakaś zakała – rzekł, wpatrując się w przestrzeń jakby czegoś żałując. - Pewnie nic nie pamiętasz? - zapytał z pogardą, a kiedy pokręciłam delikatnie głową, prychnął dodatkowo. - Wszystko wskazuje, że jesteś wilkołakiem, gratuluję – po czym, nie czekając na odpowiedź, opuścił pomieszczenie. Żadnych wyjaśnień. Żadnych tyrad. Każdą moją próbę rozmowy na ten temat, po prostu ucinał. Podsyłał mi ludzi, którzy mieli mi pomóc poradzić sobie z likantropią, a przede wszystkim stwarzać jak najmniejsze zagrożenie innym. I żeby nikt nie dowiedział się o mojej ułomności.
Kiedy rozpoczęłam swoją edukację w Instytucie, nie było proste ukryć przed resztą społeczności szkolnej moich przemian. To, że byłam typem outsider nieco ułatwiało sprawę, gdyż nikogo nie dziwiło, że każdej pełni znikam na dobre, albowiem niejednokrotnie rozpływałam się w powietrzu i na wiele godzin przebywałam w miejscu, w którym nigdy nie potrafił mnie znaleźć. Oczywiście, dyrektor musiał być uświadomiony, że zostałam zarażona likantropią i być może gdyby nie wpływy mego ojca nie zostałabym nawet przyjęta do tej szkoły. Niestety teraz każdej pełni zostaje wywożona na jedną z wysp, otaczających archipelag i pozostawiana samej sobie. Mam wrażenie, że ojciec nawet pragnie, abym pewnego dnia już nie wróciła.

STATYSTYKI

  • A) Obowiązkowe
    > Zaklęcia i uroki - 45/100
    > Czarna Magia - 20/100
    > Obrona przed czarną magią - 30/100
    > Ziołolecznictwo - 15/100
    > Eliksiry - 30/100
    > Transmutacja - 30/100
    > Sprawność fizyczna - 20/100
    > Historia Magii - 10/100

    B)  Dodatkowe
    > Numerologia - 0/100 (dozwolone od III klasy)
    > Starożytne runy - 20/100 (dozwolone od III klasy)
    > Astronomia - 0/100 (dozwolone od III klasy)
    > Opieka nad magicznymi stworzeniami - 0/100 (dozwolone od III klasy)
    > Oklumencja - 0/100 (dozwolone od VI klasy)
    > Leglimencja - 0/100 (dozwolone od VI klasy)
    > Quidditch – 0/100
    > Znajomość zamku - 40/100
    > Genetyka -  40/100


Wybrany wizerunek: Ginta Lapina

__________________________________


Life is a game, but it's no fair. I break all the rules, so I don't care.
Powrót do góry Go down
Laima S. Frīdenbergs
Moderator
V klasa



Czystość krwi : krystaliczna
Liczba postów : 57

PisanieTemat: Re: Laima Frīdenbergs   Sob 6 Wrz - 16:51

trolololo skończyłam <3

__________________________________


Life is a game, but it's no fair. I break all the rules, so I don't care.
Powrót do góry Go down
Liivi Ankdal
Administrator
V klasa



Czystość krwi : 75%
Liczba postów : 107

PisanieTemat: Re: Laima Frīdenbergs   Sob 6 Wrz - 17:21


__________________________________



Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Laima Frīdenbergs   Today at 15:02

Powrót do góry Go down
 

Laima Frīdenbergs

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Instytut Durmstrang :: Karty Postaci-