IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Thomas Rosewood

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Thomas Rosewood
VII rocznik



Czystość krwi : czystokrwisty
Liczba postów : 6

PisanieTemat: Thomas Rosewood   Nie 31 Sie - 18:22


Imię/Imiona: Thomas Michael
Nazwisko: Rosewood
Czystość krwi: 100%- czystość do 10 pokolenia
Data urodzenia: 1 lipca 1962
Drużyna: Gaisa
Miejsce zamieszkania: Salisbury - Anglia

OSOBOWOŚĆ
Thomas jest wyjątkowy. Potrafi być wszędzie, jednocześnie nie będąc nigdzie. Ten talent odziedziczył po matce. Jest taki sam jak ona, wie wszystko o Durmstrangu, wie gdzie wejść by nikt go nie znalazł i wie gdzie pójść na spacer by być samemu. Ma w sobie ten magiczny spokój, nienaganny. Nigdy nie był jak reszta uczniów. Zawsze poprawny nie opuszczał lekcji. Jego tajemniczość często jest mylona z pogardą. Nic bardziej mylnego, Thomas nie jest typem kogoś kto gada bez potrzeby. Woli słuchać. Zachować przemyślenia dla siebie. Nie potrafi po prostu dzielić się swoim światem z innymi. Po swojej matce odziedziczył bezgraniczny spokój w sercu, uszanowanie do drugiej osoby. Nigdy nie tępił czarodziei mugolskiego pochodzenia. Właściwie kiedyś zanim nie dostrzegł prawdy o ojcu chciał być kimś jego pokroju, ale to się przecież zmieniło.
Thomas to cichy chłopak, o lazurowych oczach. Jednak nikt nie powinien się im zwieść. Tom jest przebiegły, sprytny i inteligentny, zna swoje możliwości. Woli żyć w odosobnieniu niż pałętać się z grupką znajomych. Owszem, ma wielu przyjaciół, jednak nigdy się o nich nie prosił. Potrafi być wredny, jednak w stu procentach jest dżentelmenem. Może dlatego, że zawsze mówi to co myśli, sprawia wrażenie bezczelnego chłopaka.
Tak jak wspominałam woli działać niż gadać, jego działania są idealnym odzwierciedleniem tego kim jest, może wydawać się to dziwne, ale nawet gdyby jego wróg był w niebezpieczeństwie Thomas pomógłby mu. Jest strasznie odpowiedzialny i bystry. Nie trzeba mu powtarzać nic dwa razy, lecz żeby coś dobrze do niego trafiło najlepiej patrzeć mu w oczy.

PREZENCJA
Wysoki - 189 centymetrów o blondwłosach odziedziczonych po matce i lazurowych oczach, które potrafią zahipnotyzować i wejść w Twój umysł. Odgadnąć co chcesz powiedzieć, nie używajac nawet magicznych sztuczek. Thomas ma wyprostowaną postawę, nigdy się nie garbi, porusza się płynnie chociaż jego ruchy są też bardzo wyraziste. Chodzi zazwyczaj szybko i jest zwinny. Ma wyraziste rysy twarzy no i przede wszystkim jego styl bycia jest bardzo intrygujący, co w połączeniu z charakterem daje wyobrażenia silnego, lecz cichego mężczyzny i przede wszystkim tajemniczego.

GENEALOGIA
- Victor Rosewood - ojciec i śmierciożerca, którego Thomas zamordował po tym jak zniknął i pojawił się po kilku latach.
- Emeli Rosewood- matka- zabita przez własnego męża. Najwazniejszy członek jego rodziny.
- Luna Wallenberg- ciotka Thomasa- nie żyje.
- Ida Saresberry- pochodzi z mugolskiej rodziny, ale jest czarownicą, uczy się w Hogwarcie- Thomas opiekuje się nią od momentu kiedy ich cała rodzina została wymordowana. Oboje przeżyli tylko dzięki zbiegowi okoliczności.

HISTORIA POSTACI
Nad miastem Salisbury w hrabstwie Wiltshire, skulone słońce chowało się zza horyzontem. Zazwyczaj jasne niebo, było teraz pokryte pomarańczowymi, czerwonymi  i  fioletowymi smugami. Przypominały do złudzenia pióra rajskiego ptaka. Wrześniowy wiatr smagał wysokie drzewa, kołysał ich gałęziami i brnął dalej niczym nie zmartwiony.
  W domu Państwa Rosewood panowała jak zwykle, o tej porze cisza, przerywana jedynie stłumionymi trzaskami płonącego drewna w ręcznie robionym kominku. Na pozór, choć tylko na pozór, wydawał się to zwyczajny dom rodziny czarodziejów o statusie czystej krwi. Kryształowe żyrandole, zawieszone jedynie w salonie nawet teraz odbijały od siebie światło iskrząc się w zachodzącym słońcu. Mahoniowe ściany salonu i biały długi stół, przy którym równo były ustawione krzesła w odcieniu kości słoniowej przeplatanych złotymi nićmi. Salonik kominkowy, gdzie teraz języki ognia smagały wnętrze kominka, był mniejszy, znajdował się naprzeciw dużego, gościnnego salonu. Wnętrze ów niewielkiego pomieszczenia było w ciepłych kolorach brązu i beżu. Stała tam piękna sofa w kolorze ecru i orzechu. Duży wygodny fotel w tym samym kolorze wykańczany złotymi oparciami, na którym zawsze zasiadał pan domu. Niski stoliczek do herbaty, naprzeciwko kominka, który teraz iskrzył w jego blasku. Ciemno brązowe panele, które wykładała podłoga, prawie w całości zasłaniał dywan w kolorze bordo ze złotymi ornamentami. Zasłony w tym samym odcieniu wykończone grubymi złotymi nićmi, idealnie współgrały z dywanem. Kuchnia była połączona z głównym salonem, nie było w niej nic niezwykłego. Idealnie komponowała się w kolorach salonu. Teraz przez jedyne okno w kuchni wyglądała stęsknionym wzrokiem niewysoka kobieta o włosach w kolorze zboża, które delikatnie i subtelnie pofalowane opadały na jej szczupłe ramiona. Jej duże i piękne oczy w kolorze lazury błyszczały tego wieczora wyjątkowym blaskiem. Płonęły w nich iskierki szczęścia, które z każdą chwilą były coraz większe. Szczupła dłoń kobiety odgarnęła z policzka włosy, które zaczęły jej przeszkadzać. Jednak już po chwili ręka ześlizgnęła się po materiale jej białej sukienki i zatrzymała się na płaskim brzuchu. Jasnowłosa opuściła swoją głowę. Na jej blado malinowych ustach pojawił się promienny uśmiech gdy z czułością gładziła miejsce tuż pod sercem. Podniosła jednak szybko głowę słysząc jak frontowe drzwi otwierają się. Wybiegła z kuchni do przedpokoju i zatrzymała się widząc zamykającego ciężkie drewniane drzwi mężczyznę o ciemnych włosach. Dopiero gdy zdjął z siebie długi czarny płaszcz odwieszając, spojrzał na swoją ukochaną. Rozpromienił się widząc ją i zaraz podszedł do niej chwytając w swoje silne ramiona. Przeciągnął swoją silną dłonią, delikatnie po jej włosach i ucałował usta.
- Jesteś- wyszeptała w końcu chwytając go mocno za dłoń i pociągnęła w stronę saloniku z kominkiem. Mężczyzna przytulił ją ponownie do swojego ciała chcąc nasycić się jej widokiem.
-Jestem- odrzekł w końcu wpatrując się w jej lazurowe oczy. Była najpiękniejszą kobietą jaką widział w swoim życiu, i był święcie przekonany, że reszta jest również nie może porównywać się z nieskazitelnym pięknem. Chwilami zastanawiał się dlaczego go wybrała na swego jedynego towarzysza życia. Mogła przecież mieć każdego mężczyznę, którego by zapragnęła. Dopiero czuły dotyk żony na jego policzku oderwał go od tych bezsensownych myśli. Emeli spoglądała na niego teraz z wyraźnym podekscytowaniem, ale dojrzał w jej oczach lęk. Chciała mu coś powiedzieć, jednak gdzieś tam obawiała się jego reakcji. Nabrała powietrza do płuc i chwyciła mocno obie dłonie mężczyzny, który zachęcał ją swoim czarującym i delikatnym uśmiechem
- Victorze- zajrzała mu w czarne oczy i zagryzła mocno swoją wargę gubiąc gdzieś swój wzrok. Po chwili jednak czując delikatny uścisk dłoni ukochanego, uniosła wzrok i wyszeptała cicho- kochanie, spodziewam się dziecka- jej głos delikatnie zadrżał, uśmiechnęła się do niego promiennie zdając sobie sprawę, że w końcu przekazała swemu mężowi tą nowinę. Jednak, po chwili uśmiech ustąpił miejsca zmartwienia. Victor stał w bezruchu wpatrując się otępiałym wzrokiem w swoją żonę. Byli młodym małżeństwem, teraz gdy znalazł swoje miejsce w świecie magii, jego plany legły w gruzach. Dziecko było teraz dla niego najmniej potrzebny aspektem w życiu. Oczywiście, pragnął mieć własną rodzinę, ale nie w takim momencie. Zmusił się by jego usta wykrzywiły się w uśmiechu. Przytulił szybko do siebie Emeli, która przerażonym wzrokiem, wpatrywała się teraz w nicość. Drżała, czując jak łzy napływają jej do oczu. Była pewna, że on się ucieszy. Przecież, ona sama tak bardzo była z tego powodu uradowana, więc dlaczego on nie jest?
-Cieszę się kochanie, bardzo- usłyszała jego spokojny, wyprany z emocji głos, który zaprzeczał delikatnym ruchom jego dłoni na jej plecach, które teraz zataczały na nich okręgi. Zamknęła swoje oczy wtulając swój policzek w ciepłą klatkę piersiową Victora. Drżała tak długo trwając w objęciach męża, głaszcząc niedostrzeżenie swój brzuch.

***

Nad cmentarzem powoli zapadał zmrok, powodując jeszcze bardziej melancholijny nastrój. Przy jednym z nagrobków wciąż wpatrując się w marmurową płytę trwał blond włosy chłopak. Już nie krzyczał, rozdzierając ciszę. Nie drżał. Jedyną oznaką jego uczuć były srebrzyste, słone krople które spływały po jego zmarzniętych i chudych policzkach, kończąc swój bieg wsiąkając w jego czarny sweter. Po upływie nie liczonego czasu, wstał przeciągając jeszcze raz dłonią po nagrobku matki i rozpłynął się w powietrzu. Wysoka sosna która nie została wycięta, wydała cichy szelest by potem ucichnąć. Cmentarz pozostał pusty, jeszcze gdzieś tam wiatr niósł zapach rozpaczy syna, tęskniącego za matką.

***

Życie jest największym darem, najpotężniejszą z materii. Coś czego nie potrafimy sobie wyobrazić, a jednak tak łatwo je przerwać. Nawet najsilniejszego człowieka, można zabić w najłatwiejszy sposób. Śmierć jest rzeczą wieczną, była jest i będzie. Nieustannie przychodzi by odbierać innym ostatnie tchnienie.
Thomas, urodził się w rodzinie, która cieszyła się czystością krwi od wielu, wielu pokoleń, która jako jedna z niewielu zamiast do Hogwartu, uczęszczała jedynie do Durmstrangu. Powodem tego byli przodkowie Thomasa, którzy z Anglii wyjechali na Skraj Norwegii by tam zamieszkiwać przez kilka wieków. Niewielu, jednak niektórzy ponownie powrócili na ziemie Wielkiej Brytanii by zajmować i sprawować piecze nad ziemiami, które w rzeczywistości należały do nich. I mimo tego, iż normalnie młodzi czarodzieje powinni należeć do szkoły Hogwartu, zawsze przez wzgląd na swój status i czystość krwi przynależeli do Durmstrangu, nie inaczej było z Tomem. Rodzina Rosewood wyznawała przeróżne wartości życiowe i może dlatego, tak trudno było Thomasowi żyć pomiędzy ojcem a matką. Ojciec był surowym i wymagającym mężczyzną, oczekującym od syna jak najwięcej. Posłuszności, dobrego zachowania i wielkiej wiedzy na temat czarnej magii. Matka, była osobą, którą Tom kochał ponad swoje życie. Była zawsze kimś kto wierzył w niego mimo wszystko. Możecie powiedzie, że każda matka tak się zachowuje. Być może, jednak Emeli była jedyną tak bliską osobą dla swojego syna.
Być może dlatego, po jej śmierci życie Thomasa stało się bezsensownym i mało ważnym aspektem. Została zamordowana przez nikogo innego jak przez własnego męża. Młody Rosewood w wieku 13 (3 lata po śmierci matki) dowiaduje się wtedy od ciotki, że Victor należał do śmierciożerców. Dowiedział się jeszcze wielu rzeczy, jednak już nigdy się o nich nie mówiło. Tom stał się odosobnionym trzynastolatkiem, który żył w świecie obłudy i terroru emocjonalnego. Pewny, że i po niego ojciec wróci nie wyjeżdżał nigdy na ferie zimowe do domu, a wakacje zaczął spędzać u swoich przyjaciół. To wtedy, gdy skończył 17 lat jego rodzina została wymordowana, właściwie to wiązało się ze zniknięciem ojca Thomasa, który ukartował swoją śmierć, a rodzina Rosewood'ów zniknęła praktycznie do końca, wliczając w to nawet jedyną plamę na honorze rodu. Rodzinę siostry matki Thomasa. Owa kobieta nosiła imię Anne i chociaż była czarownica czystej krwi wzięła za męża mugola- Henrego. Jedynymi osobami które przetrwały był Thmoas i córka siostry Henrego, która mimo mugolskiej rodziny i żadnego powiązania krwi z czarodziejami była osobą magiczną. Po tych wydarzeniach Thomas zabrał swoją kuzynkę postanawiając się nią zająć, a szkołę jaką jej wybrał był oczywiście Hogwart, bo tylko tam dziewczynka mogła studiować

***

Czuł ohydny metaliczny smak krwi w ustach. Już po chwili zakrztusił się nią wypluwając na ziemię. Ciemna podłoga wchłaniała leniwie szkarłatną ciecz. Księżyc drżącą poświatą, zaglądał przez duże okna, oświetlając dwie sylwetki mężczyzn. Jedną leżącą na ziemi i drugą, stojąca kilka metrów od niej. Dom szeptał cichymi skrzypnięciami wyczekując z niecierpliwością dalszego rozwoju tej feralnej nocy.
- Jesteś słaby. Tchórzliwy i zupełnie beznadziejny, jak ta głupia szmata, twoja matka!- Victor krzyknął zanosząc się krótkim lecz szyderczym śmiechem. Nerwowo przechadzał się kilka kroków przyglądając się leżącemu na ziemi Thomasa. To było jak uderzenia czaszką o beton, jak dźwięk rysujących paznokci po tablicy. W końcu iskierka siły, podpalona gniewem pozwoliła chwycić blondynowi swoją różdżkę i zanim wysoki mężczyzna zdążył odbić zaklęcie, różdżka Victora leżała już kilka metrów od niego. To była chwila, kilka sekund, jak niebieskooki chłopak znalazł się przy swoim ojcu. Brutalną siłą, która skumulowała się w jego organizmie, który próbował uparcie słuchać woli umysłu, przygniótł Victora do ziemi. Chwycił ręką podbierak do kominka i zamachnął się uderzając w twarz ojca.
-Moja matka…- wydyszał z całych sił bijąc pięściami twarz leżącego mężczyzny, który tracił z każdą chwilą świadomość- nie była szmatą!- krzyk rozdarł boleśnie ciszę, która po chwili zmieniła się w odgłosy pękającej czaszki. Krew rozbryzgała się po kominku i twarzy Toma, w transie zupełnie jakby w końcu wyładowywał swoje emocje i uczucia, nie przestawał. Dopiero mocne szarpnięcie kogoś z przyjaciół oderwało go od martwego ciała Victora.

***

Nie wniesiono nigdy oskarżenia przeciwko 17 letniemu Thomas'owi, nikt z ministerstwa nie zauważył braku Victora Rosewood’a, który i tak dawno został uznany za martwego o co on sam się postarał. Życie jest kruche, jednak gdy je komuś odbieramy, dopiero wtedy dostrzegasz jak bardzo jest ulotne.



STATYSTYKI

  • A)  Obowiązkowe
    > Zaklęcia  i uroki - 30/100
    > Czarna  Magia - 55/100
    > Obrona przed czarną magią - 40/100
    > Ziołolecznictwo - 15/100
    > Eliksiry - 30/100
    > Transmutacja - 20/100
    > Sprawność  fizyczna - 50/100
    > Historia Magii - 30/100

    B)  Dodatkowe
    > Numerologia - 0/100 (dozwolone od III klasy)
    > Starożytne runy - 0/100 (dozwolone od III klasy)
    > Astronomia - 20/100 (dozwolone od III klasy)
    > Opieka nad magicznymi stworzeniami - 0/100 (dozwolone od III klasy)
    > Oklumencja - 0/100 (dozwolone od VI klasy)
    > Leglimencja - 0/100 (dozwolone od VI klasy)
    > Quidditch  - 30/100
    > Znajomość  zamku  - 80/100
    > Genetyka - 0/100


Wybrany wizerunek: To Felton


Ostatnio zmieniony przez Thomas Rosewood dnia Nie 31 Sie - 19:39, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Linnéa Algbratt
Administrator
V klasa

avatar

Czystość krwi : 100%
Liczba postów : 79

PisanieTemat: Re: Thomas Rosewood   Nie 31 Sie - 19:13

Kilka rzeczy do poprawki. Wszystko na PW.


__________________________________

Powrót do góry Go down
 

Thomas Rosewood

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Instytut Durmstrang :: Karty Postaci-